Posted tagged ‘Święta Bożego Narodzenia’

Atmosfera Świąt.

Grudzień 19, 2010

Dzień dobry.

Dużo się ostatnio w Internecie pisze o Świętach i braku atmosfery Świąt, wszechogarniającej komercji i wielkim żarciu. O ciągłym kupowaniu, utraceniu religijnego ducha, złości i nienawiści, która nawet w Święta nie mija.

Ja cudów nie oczekuję. Ograniczam się (jeszcze? na zawsze?) do uprawy własnego ogródka.

Jeśli ktoś ma ochotę stać trzy godziny w markecie – jego sprawa.

Jeśli inny spędza popołudnia w CH, może lubi?

Siedzieć i jeść przez trzy dni? Skoro inaczej nie umie. Albo też cały rok czeka na trzy dni obżarstwa.

Na to, jakie będą nasze Święta pracowaliśmy cały rok. Cały grudzień też. W trzy dni nic się nie zmieni.

A zarzuty o komercjalizację? Wiecie, ja jej tak za bardzo nie odczuwam. I chyba nigdy nie odczuwałam. Wydaje mi się, że jest jednak tak, że to my się komercjalizujemy, a nie oni komercjalizują nas.

Owszem, kupuję.

Prezenty. To dla mnie jedna z większych przyjemności Świąt – kupowanie, pakowanie, dawanie prezentów. I tak, uderzyliśmy do CH. Słuchaliśmy jakiegoś tandetnego Jingle Bells patrząc na plastikową kukłę Mikołaja. I co? Ja mam w pamięci widok mojej (kiczowatej?) lipy, kiczowata szopka nic tu nie zmienia.

Innym ludziom taka szopka sprawia frajdę i przyjemność? I świetnie.

Kupiłam też parę rzeczy do domu. Świąteczne poduchy, lampiony dla ozdoby – sprawia mi to frajdę. I świeczka zapalona w tym lampionie, pod czerwonym jabłkiem wiszącym na lipie (ku ozdobie, dla ptaków) pomaga mi poczuć Ducha Świąt. Lipa wygląda wyjątkowo, jak nigdy w roku.

Czy ja oczekuję od Big B, żeby roztkliwiał się nad tym lapionem? No nie. On nigdy się nad nim nie roztkliwi, woli w Święta święty spokój i jakąś fajną strzelankę albo strategię. I świetnie.

Spędzam (cóż, na miarę moich obecnych możliwości) więcej czasu w kuchni. Nie dlatego, że mam mus, tylko dlatego, że mam ochotę zrobić coś wyjątkowego. Trochę tak, jak – w moim odczuciu – u Virginii, skąd zresztą wzięłam przepisy, ponieważ dopiero szukam moich świątecznych przysmaków.

I wczoraj postanowiłam spędzić wieczór w kuchni, robiąc Laski Świętego Mikołaja. Z początku było tragicznie, gdyż zamiast Lasek Świętego Mikołaja wyszła mi Kupa Kota:

Potem przyszedł Big B, popłakaliśmy się ze śmiechu, bo to wyglądało dokładnie tak, jak na zdjęciu. Potem mi pomógł (wyciskał ciasto z foliaka, a ja je formowałam) i wyszło TROSZKĘ lepiej, choć brak u mnie zdolności manualnych powoduje, że z Laską Świętego Mikołaja niewiele to ma wspólnego.

I czy to był znój i mordęga? Otóż, nie był, bo razem potrafiliśmy tak to zorganizować, że nie był. Big B pomógł mi w potrzebie (kuchnia to raczej moja działka), za co jestem mu wdzięczna ponieważ kompletnie nie dawałam sobie rady z wyciskaniem z foliaka. Ja nie mam ciśnienia na IDEALNE LASKI ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA,więc nie odczuwam frustracji. A do tego jeszcze świetnie się ubawiliśmy i spędziliśmy razem czas.

I jeszcze inna sprawa: czy ja muszę się w Święta jednać z bliskimi, którzy bliscy mi nie są? Składać im fałszywe życzenia? Bo są Święta? W moim odczuciu Święta nic tu nie zmieniają.

Cudownie jest, jeśli ktoś umie pojednać się w Wigilię i to pojednanie zostaje na stałe czyste i niefałszywe, ale trzeba być Herkulesem, żeby oczyścić stajnie Augiasza, a nie raz i nie dwa przez tyle lat syf się zbiera.

Ja bym od siebie takiej siły nie oczekiwała. Dlatego zamierzam zachowywać się normalnie, na nikogo nie wrzeszczeć i do nikogo się nie przymilać. Pomogę, jeśli będę potrzebna, ale przecież nie dlatego, że są Święta.

Wiem, że nie każdy odczuwa tak, jak ja. Nie każdy cieszyłby się będąc na moim miejscu, a niektórzy być może byliby jeszcze szczęśliwsi.

Nie każdemu chce się wstać wcześnie rano i pojechać na zakupy wtedy, kiedy jeszcze nie ma ludzi. A wcześniej zrobić listę i kupić wszystko, czego potrzeba i nic więcej.

Nie każdy znajduje przyjemność w kupowaniu prezentów i nie każdy organizuje to tak, że wychodzi miło i sympatycznie, a nie w tłumie i w nerwach.

W końcu, nie każdy ma cierpliwość, żeby znieść te parę niedogodności po to, żeby te Święta były przyjemniejsze.

Dobrze czy źle? Nic mnie do tego.

Czasem mam tylko wrażenie, że każdy potrafi narzekać.

Na korki.

Na tłumy.

Na obżarstwo i opilstwo.

Na rodzinę.

Na znajomych.

Na markety.

Na komercjalizację.

Na pogodę.

Na wrzask i pośpiech.

Na nerwy.

Na gotowanie.

Na sprzątanie.

I na inne.

Ja się tym nie przejmuję.

Święta są w nas.

pikfe

Reklamy

Życzenia dla Was.

Grudzień 24, 2009

Dzień dobry.

pikfe życzy

z okazji Świąt

przede wszystkim zdrowia

zaraz potem szczęścia

zaufania do drugiej połówki

i przyjaciół

kochającej i wspierającej rodziny

pogody w weekendy

odnalezienia i pielęgnowania

swojej pasji

trochę ekstra kasy

zawsze się przyda

mniej stresu

więcej uśmiechu i dystansu

do rzeczywistości

Wesołych Świąt

pikfe