Posted tagged ‘rozstanie z małymi kotami’

Koniec historii z kocurkami.

Luty 17, 2011

Dzień dobry.

Dziś Światowy Dzień Kota. Długo zastanawiałam się, co napisać. Mam kocią bibliotekę, mam kocie przemyślenia, wreszcie mam kocie anegdoty.

Ale nie lubię pisać na zadany temat. Nie napisać jednak o kocie w jego dzień? Napiszę. O naszych kocurkach, i będę tak jeszcze pisała przez dni cztery.

Już jakiś czas temu wydaliśmy kocurki.

Dwa maluchy poszły już w listopadzie, a pozostałe cztery były z nami dość długo, bo aż do dwudziestego stycznia – miały trzy miesiące i dwadzieścia dni. Poznaliśmy lepiej Białego Ogona, (naszą, w odróżnieniu od Uialowej) Pisku, Szatana i Białą. Z początku malutkie i bezproblemowe…

… z czasem rosły. Miały swój pokój, w nieurządzonej jeszcze łazience na dole. Nie wychodziły stamtąd, zresztą początkowo wcale nie miały dużego zapotrzebowania przestrzennego. Big B przyniósł im korzenie drzew, szalały jak szalone.

Drzwi zastawiliśmy kartonem, w którym spały. Początkowo z niego nie wyskakiwały, a potem się nauczyły. Na szczęście NAJPIERW nauczyły się załatwiać w kuwecie.

Powoli zaczynały aneksję domu. Dół. Kanapa. Fotel. Schody. Góra. Stłuczona lampa.

To była niezła banda.

Rosły coraz bardziej,  ich charaktery kształtowały się coraz wyraźniej.

Obserwowanie ich dorastania było prawdziwą przyjemnością, bywało, że nie potrafiliśmy oderwać od nich wzroku. I mogliśmy się z nich śmiać, małe koty nie są jeszcze tak wyczulone na swoim punkcie.

Nie powiem, coś tam poniszczyły – lekko obdrapały krzesła, nadszarpnęły nieco obicie kanapy (mamy koty, jesteśmy przewidujący: obicie jest wymienne), skatowały krzesło komputerowe Big B, ukradły podkładki pod talerze i przeznaczyły je na… drapaki. Poza tym były naprawdę grzeczne: żadnego załatwiania się poza kuwetą, drapania mebli, gryzienia czego popadnie.

No… z choinką szalały, dlatego od dołu była rustykalna 🙂

Niestety, nie trafiły z różnych przyczyn do domu, do którego chciałam, żeby trafiły. Były już duże, kocica zaczynała je odpędzać, a Siódmy zaczął znikać z domu – wyraźnie było widać, że ma dość tej hałastry.Moje własne koty cenię ponad inne. Poza tym Big B zaczynał dostawać szału.

One też. Za dużo kotów na jeden Domek.

Nie mogłabym uszczęśliwić sześciu kotów.

Musieliśmy je oddać.

Ale to już inna historia.

Od lewej: Biała, Biały Ogon, Nasza Pisku Pisku, Szatan.

Mam nadzieję, że jest im dobrze.

pikfe

Reklamy