Posted tagged ‘remont domu’

Dotkliwy brak Internetu.

Marzec 9, 2010

Dzień dobry.

Niestety nasz l….x znowu odmówił posłuszeństwa, padł trzeci z kolei, więc z Internetem mamy spory problem. Teraz korzystam z uprzejmości Mami. Nie będę tu pisała elaboratów, ponieważ zaraz zbieramy się z powrotem na Wieś (i nie, nie przyjechaliśmy do Miasta tylko po to, żebym mogła skorzystac z sieci 😉 – próbowaliśmy kupic kuchnię, co nam się nie powiodło. Może jutro się uda.)

Przepraszam za wszystkie maile, na które nie odpisuję; za komentarze, których nie moderuję; za szybkie pisanie z doskoku.

Ale jest też radosna nowina – schody skończone :))))) Na cieniu ja 🙂

Mam tylko taką refleksję dotyczącą chyba wszelkiego rodzaju remontów – zawsze ktoś zrobi coś później; czegoś się zapomni; coś innego można było zrobic lepiej; nie pójdzie tak jak powinno. Ale to oczywiście nie znaczy, że się nie cieszę :))))) I absolutnie na nic się nie skarżę.

 pikfe

Reklamy

Prac w Domku ciąg dalszy.

Marzec 4, 2010

Dzień dobry.

Nie miałam dwa dni Internetu i to był koooooooszmar. Więcej o tym nie piszę, bo nie chcę sobie przypominać.

Nasza przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami. Najprawdopodobniej ten weekend jest przedostatnim nie w Domku, co wprawia mnie w bardzo wesoły nastrój, nawet pomimo faktu, że we wtorek znów idę do dentysty, który ostatnio potraktował mojego zęba… miazgociągiem.

(żeby żadnych wątpliwości nie było – kocham mojego dentystę, a czasem tam gdzie miłość, też i ból 😉

Malarze malują, kuchnię zamawiamy w weekend, schody jutro mają być skończone.

Fantastyczne biurko mam już od Dziadków, a Babcia Leśnikowa obiecała nam sofę, co jest baaardzo miłe, bo w przeciwnym razie mielibyśmy w salonie … pustkę. No, oprócz książek oczywiście, ale w naszym przekonaniu to nieodłączny element 🙂

Życie płynie spokojnie, choć nie jest to najlepszy dla sadowników rok.

Big B katuje nowego Total Wara i jako Napoleon wygrał pod Waterloo.

Ja natomiast zaczytuję się w Terzanim, obecnie W Azji. Fantastyczna książką z naprawdę mistrzowskimi tekstami.

I tak życie sobie płynie, obecnie w oczekiwaniu na przeprowadzkę.

pikfe

Domek na wykończeniu.

Marzec 1, 2010

Dzień dobry.

Prace w naszym domku posuwają się w nieco żółwim tempie, ale każdy dzień zbliża nas do przeprowadzki. Podłogi już całkowicie wykończone, łącznie z olistwowaniem.

Na dole…

… i na górze, tu w naszej przyszłej sypialni…

… i w obecnym pokoju gościnnym, kiedyś dziecinnym.

I na przestrzał, z pokoju gościnnego.

Jutro ma przyjechać ekipa, która w trzy dni (teoretycznie) ma zamontować schody, w środę przychodzi malarz, tak więc można już odliczać czas. Łazienka prawie gotowa (ale zrobiłam bardzo szpetne zdjęcia, bo baterie były na wykończeniu i pośpiech okropny, a wiadomo – gdy się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy), zamontują jeszcze światło, my zmontujemy kuchnię i gotowe 🙂

pikfe

Jestem, jaki jestem.

Luty 6, 2010

Dzień dobry.

Jestem sobie wszędzie.

Jestem wolny.

Mogę zalegać latami.

W każdej chwili mogę odlecieć.

I tak sobie latam po świecie.

To tu. To tam.

Nawet nie wiecie, ile ja mogę.

Ja – Kurz.

Podróżuję wszędzie i zawsze. Jestem w górach i nad morzami, w miastach to czasem aż do przesady jestem, ale w lesie też mnie znajdziecie. I na drogach i nad jeziorami i nad strumykami i wokoło bagna też jestem.

No… ale teraz zdecydowanie najwięcej mnie jest w Domku Big B i pikfe.

Miło się na nich patrzy jak tak ganiają ze ścierkami, gąbkami, miotłami, zmiotkami, mopami, wiadrami, miskami, mopami i odkurzaczem. Otwierają okna i drzwi,  mnie wtedy wdmuchuje do środka (za ładnie to oni w takich chwilach nie mówią). Biegają tak z tym wszystkim, a ja się podnoszę i opadam.

Podnoszę i opadam.

Podnoszę i opadam.

I tak w kółko, a oni w kółko biegają.

Nie jestem okrutny, więc nie będę ich męczył w nieskończoność. Czas unieść się na skrzydłach wiatru, zimno jakoś, więc może do ciepłych krajów? Oczywiście, część mnie zostanie, w życiu żadna walka nie jest nigdy do końca wygrana.

Ale w większości odlecę z Domku Big B i pikfe.

Kiedyś.

W końcu jestem wolny i sam decyduję. Byle ścierom się nie dam.

Kto wie, może kiedyś przylecę do Was?

Kurz

Remontu domku ciąg dalszy.

Styczeń 24, 2010

Dzień dobry.

Dwudziesty stycznia minął, a my nadal nie na swoim. Może dwudziestego lutego? Termin przeprowadzki z dnia na dzień jest coraz bliższy. Już zaolejowali nam podłogę, czekamy teraz na schody. Tutaj podłoga na dole. Surową podłogę można obejrzeć tutaj.

Fajnie, bo wyszło dokładnie tak, jak chcieliśmy. W pokoju gościnnym/dziecinnym.

I w sypialni.

I dodatkowo jeszcze widok z okna dachowego…

… i widok z sypialni z widokiem na skrzyniopalety… nie zawsze jest tak źle, bo jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

I po tym, co słyszę dochodzę do wniosku, że w sumie to mamy szczęście do ekip.

pikfe

Podłoga w naszym domku ułożona :)

Grudzień 21, 2009

Dzień dobry.

Ułożona, co nie znaczy, że skończona, ale i tak jesteśmy zachwyceni 🙂 Big B w naszej przyszłej sypialni, tej z widokiem na skrzyniopalety.

Przyszły pokój dziecinny, na razie gościnny, z fantastycznym widokiem na ścianę chłodni. Stąd ta biała poświata bije po oczach.

I jeszcze piętro na przestrzał. Jeszcze bez drzwi, ale już czekają.

Piętro fajne, ale na razie nie będziemy z niego zbyt dużo korzystać, a to dlatego, że mamy zbyt mało mebli i schodów brak 🙂 Zamieszkamy na dole i tylko ciuchy i wannę trzymamy na górze, a z czasem wszystko się skompletuje. Obecna przewidywana data przeprowadzki – koło 20. stycznia, więc już naprawdę niedługo.

I jeszcze domek z zewnątrz, zimową porą.

Radość wielka, tylko tyle mogę Wam powiedzieć.

pikfe

Kładziemy podłogę.

Grudzień 11, 2009

Dzień dobry.

W naszym domku już od poniedziałku ekipa z tartaku kładzie podłogę 🙂 Tutaj na zdjęciu pokój na dole, dziś już skończyli. Nie znaczy to jednak, że jutro się wprowadzimy – podłoga musi poleżeć, a potem jeszcze czeka ją cyklinowanie i olejowanie.

Tam, gdzie drabina kiedyś będą schody, ale raczej już po tym, jak się wprowadzimy.

Legary w sypialni na górze. Swoją drogą – cóż za arcyciekawa fotografia 😉 Ale wiecie, dla mnie to jest jeden z najpiękniejszych widoków na świecie.

I łazienka z „felerem” – bardzo krzywo jest na linii wanna – brodzik, ale jak ktoś czeka, czeka, czeka na własny domek, to różnicy mu to nie robi. A poza tym – jeden feler to nie feler, dwa felery to jest feler. A poza tą krzywizną wszystko jest jak na razie idealnie 🙂 Wanna dla Big B, brodzik (jeszcze bez kabiny, ale przyjdzie na nią czas) dla mnie.

Hmmm…. jednoczesnie zapewniam, że w rzeczywistości nasza łazienka wygląda ładniej 🙂

Nie mogę się już doczekać.

pikfe