Posted tagged ‘przyjaźń’

Trzy części Wyobraźni.

Styczeń 16, 2010

Dzień dobry.

Dziś wspominka ze Starego Blogu.

23 czerwca 2009
Wyobraźnia.
Dobry wieczór.
Mam dwie siostry – Owcę i Sybiraczkę.

Kiedy byłyśmy dziećmi, łączyły nas szczególne więzy. Wspólne zabawy lalkami, ferie spędzane razem, bale czarownic, nieprzespane noce, zabawy w „Ściganego” i „Drużynę A”, ale też w szpital pluszaków. Razem przeżywane pierwsze miłości, pierwsze pocałunki, pierwsze ludzkie okropności.

Ale przede wszystkim – cały wielki świat tylko nasz.
Ferie w Marville z reprezentacją Francji w piłce nożnej.
Ratowanie zaspołu The Kelly Family z rozwalonego balonu.
Czarownica Kunegunda z lasu na Drugiej Działce.
Wakacje w Paryżu z Zidanem (TYM Zidanem), który nas gonił zapamiętale.
Akademicy – czarownicy na kulturoznawstwie.
John McClane  trenujący Tommy’ego Lee Jonesa na asfaltówce przed Drugą Działką.

To wszystko w opowiadaniach, które pisałam, a potem czytałam na głos.
Eskapizm? To już był chyba nawet ESKEJPIZM, ale było fantastycznie – mamy dużo wspólnych wspomnień ze zdarzeń, które nigdy się nie wydarzyły.

Ale kiedy Owca pyta, czy pamiętamy mecz w schronisku w Marville, to my pamiętamy.
Kiedy Sybiraczka wspomina dwie angielskie turystki i jedną amerykańską, to my doskonale wiemy, kiedy i dlaczego się przebierałyśmy.
Kiedy ja pytam o komnatę pod wanną w Kamienicy, to one wiedzą, o co chodzi.

I to jest piękne.

pikfe
pikfe (21:45)

24 czerwca 2009
Kamienica. Wyobraźni część druga.
Dobry wieczór.

„To był mały, niezwracający na siebie uwagi budynek w centrum miasta.  (…) Elegancka i stylowa brama z początków wieku rozpadła się kilka lat wcześniej. Podwórko pozostało brukowane, ale już w niczym nie przypominało przyjemnego mieszczańskiego podwórka, którym było kilkadziesiąt lat temu. Dzikie wino pnące się po kablu telefonicznym porastało całą prawą oficynę. Wszędzie walał się gruz i kawałki papy. Koło szopki stała ogromna czerwona kanapa, w której latem mieszkały myszy. Sam budynek powoli zamieniał się w ruinę. Butwiały belki podtrzymujące strop, pękały ściany. Wyblakły starannie pomalowane ściany, a niemalowane okiennice straszyły szarością. Krzywe szyby deformowały świat. Siostry zastanawiały się, co ich prababcia mogła tam ukryć. (…)

– Kiedy wasza prababcia umarł, dokładnie przeszukałem budynek. Szukałem tajnych przejść i odkryłem dwa. Oto pierwsze – wyszeptał coś pod nosem i dotknął dłonią brzegu wanny, która natychmiast zniknęła ukazując spiralne schody prowadzące na dół.
– To nie są ruchome regały ani rozsuwające się cegły. To bardzo zaawansowana magia i nieźle się napracowałem, żeby znaleźć to przejście. Proszę. – pierwsza zaczęła schodzić Owca. Zapachniało wilgocią, a po chwili zrobiło się zupełnie ciemno.
– Nie można tu zapalić światła? Może jakieś pochodnie albo co? – zapytała Sybiraczka.
– Schody są chronione przed świtałem zaklęciem, którego nie udało mi się złamać.
– Acha – jęknęła Sybiraczka – ale zapadni nie ma?
– Już nie. – schodzili kilkanaście minut w zupełnych ciemnościach.
– Widzę płomień! – krzyknęła Owca.
– To przy drzwiach do komnaty, już niedaleko.
– Na szczęście – szepnęła Sybiraczka – pikfe, czy ty tu w ogóle jesteś?
– Jestem, jestem.
– Ona się boi, że powie coś głupiego – kumy zarechotały, a pikfe pomyślała, że mogłaby wpaść w jakąś nieodkrytą przez Czarownika – Akademika zapadnię. W końcu stanęli przed potężnymi drewnianymi drzwiami z żelazną klamką.”

pikfe
pikfe (20:05)

29 czerwca 2009
Kunegunda. Wyobraźni część trzecia i chyba ostatnia.
Dobry wieczór.

Pewnego dnia odwiedziły mnie – nieświadomie – trzy siostry, małe dziewczątka w uroczych sukienkach. Usiadły w lesie i zaczęły tworzyć historię o czarownicy Kunegundzie. Były bardzo przejęte, bardzo wystraszone i nie wchodziły do lasu po zapadnięciu zmroku. Później oswoiły się z czarownicą, a nawet uznały, że mogą zostać wiedźmami.
Do lasu przynosiły różne prezenty dla Kunegundy, które układały w kręgu zrobionym z cegieł.
Posadziły w lesie jagody.
Kiedy były starsze, zorganizowały Bal Czarownic. W starych łachmanach tańczyły nocą wokół ogniska, w którym potem spaliły wcześniej zrobione kukły wiedźm.
Po przyjeździe zawsze przychodziły do lasu przywitać się ze starą Kunegundą i w napięciu słuchały skrzypienia drzwi jej domku na kurzej łapce.
Chciały pozyskać przychylność czarownicy. I miały ją, choć nawet, gdyby nie przyszły, ona nie mogłaby nic zrobić. Czarownice nie mogą już wpływać na losu ludzi.

Któregoś lata nie przyszły zaraz po przyjeździe. Po paru dniach, skruszone, zorganizowały wspaniały Bal Czarownic z głośnymi tańcami. Przepraszały starą wiedźmę.
Następnego lata Bal także się odbył, ale już bez kukieł. Chyba zabrakło pomysłów. Może chęci.

Kiedy Kunegunda obserwowała je idące drogą widziała, że nie mają już tych uroczych sukienek w kwiatki i jasnych, małych sandałków. Rozmawiały też o innych rzeczach niż dawniej. Przychodziły od czasu do czasu, najczęściej pojedynczo, najczęściej po to, żeby powiedzieć na głos coś, czego tamte dwie nie powinny usłyszeć. Przestały też budować szałas w lesie. Popadł w ruinę i zarósł małymi olchami. Została tylko kupa czerwonych cegieł, porośniętych mchem, które kiedyś były piecem. Czasem siostry przychodziły do szałasu zapalić i rozmawiały wtedy szeptem, tak, że Kunegunda prawie ich nie rozumiała.

Aż któregoś lata ścieżkę prowadzącą na polankę starej wiedźmy zarosły młode drzewka, których nikt nie zadeptał. Nikt nie odwiedził czarownicy.
Drogą w lesie chodziły trzy siostry, ale nie pamiętały o kręgu z cegieł. Znowu zaczęły nosić sukienki w kwiaty, ale wyglądały w nich jakoś inaczej. W każdym razie nie wyglądały tak, jakby chciały urządzić Bal Czarownic.

Kunegunda umarła na zapomnienie.

pikfe
napisała w 2002
pikfe (22:11)

Muszę przyznać, że lubię mieć siostry.

pikfe

pikfe kiedyś.

Grudzień 22, 2009

Dzień dobry.

Skończyły się koty co wtorek z mojego starego bloga, więc od dziś – jeszcze parę wpisów, które lubię i koniec eksploatowania tego, co już kiedyś napisałam.

Ze dwa razy chyba poprosiłam bliskie mi osoby albo też osoby, które z różnych powodów cenię, żeby opublikowały coś na moim blogu podczas mojej nieobecności. I choć było tych osób całkiem sporo, to wpisy zdarzyły się tylko dwa razy. Za pierwszym razem zdecydowała się Lisica, za drugim Owca. Dziś wpis Lisicy, który do tej pory mnie bawi 🙂 Owca – za tydzień.

10 lutego 2009
Złote Myśli Pikfe
Moja przyjaźń z Pikfe trwa już kilka ładnych lat, podczas których miałyśmy często okazję pisać do siebie listy. Pole mam dosyć ograniczone ze wzgledu na brak uprzedniej zgody autorki na opublikowanie niniejszych, ale mam nadzieję, że jeszcze jakiś list dostanę…

Oto próbka twórczości Pikfe z lat wczesnych 🙂

26.06.2005
(…) G., Ty też jesteś maniaczką, ale pozostałaś przy normalnych strukturach umysłu(…)
To jeden z największych komplementów, jakie w życiu otrzymałam 🙂

29.11.2006
(…) To dziwne, ale on się wcale nade mną nie użala. Czasem to trochę straszne, ale w gruncie rzeczy pozytywne, chociaż czasem trochę denerwujące. Ostatnio nawet o tym rozmawialiśmy i Big B. zwrócił na to uwagę mówiąc: „oj kochanie, ty pewnie chciałabyś, żebym ja więcej się nad tobą poużalał”…)
Przyznam szczerze, że ja do tej pory tak myślę o swoim związku…

15.12.2006
(…) Objadałam się bardzo śniadaniami w hotelu – był szwedzki stół:). Zjadałam jajko, bagietkę z białym serem, dwa tosty z dżemem, jogurt waniliowy, croissanta (albo dwa). Jakoś nie mogłam się powstrzymać (…)
Pikfe we wcieleniu „upodobanie szczegółu”

07.01.2007
(…) Te same problemy po prostu – pewna aspołeczność, chęć robienia CZEGOŚ i konieczność robienia niekoniecznie tego, czego by się najbardziej chciało, niechęć do wydzwaniania, proszenia i załatwiania, a jednocześnie – mimo wszystko! – głębokie przeświadczenie, że inaczej się nie da i – mimo tego! – brak samozaparcia, zdecydowania, wytrwałości, ciągle tylko jakieś boczne ścieżki, chwilowe zainteresowania, które czynią CEL (którego nawet nie umiemy określić) jeszcze bardziej mglistym i rozmazanym. (…)
Lubię bardzo ten fragment, to taka diagnoza nas sprzed dwóch lat. Miło jest wiedzieć, że choć odrobinkę więcej tego zdecydowania w nas dzisiaj…(Nawet jeśli Pikfe twierdzi inaczej 🙂

Więcej na razie nie będzie – czekam na opinię autorki. Kiedy czytałam te listy aż mi się łezka w oku zakręciła. Pikfe, jesteś cudowną przyjaciółką.

Wracaj do nas szybko!

Lisy

I wyjątkowo komentarz, jako, że Lisica prosiła o opinię 🙂

Ty też jesteś cudowną przyjaciółką, ale nie wiem, czy mogę podtrzymać normalne struktury umysłu po tym, jak opisałaś mnie w umiłowaniu do szczegółu 🙂
~pikfe, 2009-02-11 16:36

pikfe