Posted tagged ‘New Age’

O Avatarze.

Luty 3, 2010

Dzień dobry.
Na samym początku zastrzegam, że jeśli ktoś Avatara nie widział, a ma w planach wybrać się do kina, to niech przynajmniej na razie omija ten wpis na blogu.

„Ten lud znalazł w puszczy wartości, które czyniły życie pięknym mimo całej jego surowości, problemów i tragedii. Puszcza darzyła go hojnie radością, szczęściem i beztroską”.

Źródło: tutaj.

Zwykle nie piszę o filmach i przyznaję – po pięciu latach studiów na kulturoznawstwie nie umiem pisać o filmie. Usiąść i tak po prostu machnąć recenzję. Nigdy tego nie potrafiłam i pewnie już się nie nauczę. Wolę analizy, ujęcie pod kątem jakiegoś problemu. I tak napiszę parę słów o Avatarze.

Nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobał. Przeciwnie – w jakiś sposób uwiodła mnie wizja tego świata i ludu Na’vi, a na seansie się nie wynudziłam. To prawda, że film jest długi, ale zwłaszcza pierwsza połowa (poznawanie Pandory, czyli zanurzanie się w tym pięknym, wyimaginowanym świecie) była dla mnie ciekawa.
Ale… to wszystko już gdzieś tam było. Ja wiem, że teoretycznie wszystko już gdzieś było, ale tutaj to było dla mnie było jednak zbyt narzucające się.

„Dla którego puszcza jest matką i ojcem, kochanką i przyjacielem i który uchylił przede mną zasłonę miłości, jaką wszystek jego lud żywi do świata życzliwego jeszcze i dobrego… nie znającego zła.”

Źródło: tutaj.

Przede wszystkim sama Pandora, czyli po prostu planeta porośnięta lasem tropikalnym, który dla większości widzów tego filmu jest przecież tajemniczy i fascynujący. Cameron mógłby przecież wykorzystać istniejące na Ziemi gatunki i przenieść je do wykreowanego świata, a większość z nas nawet by się nie domyśliła.

Źródło: tutaj.

Źródło: tutaj.

Zdaję sobie sprawę, że wybrano najbogatsze środowisko życia, żeby było atrakcyjne wizualnie. Przepych i bogactwo form, kolorów, gatunków, a tak naprawdę – cudze chwalicie, a swego nie znacie.

No tak… są latające góry, ale na tej samej zasadzie mogłoby być wypiętrzone morze.

„Tu ziemia jest zawsze ciężka i grząska, nawet po przelotnym deszczu. A przede wszystkim przytłacza pozorna cisza, odwieczne trwanie i samotność tego wszystkiego (…) takich uczuć doznają obcy, którzy nie są z puszczy. Jeśli jesteś z puszczy, jest ona dla ciebie czymś innym. To, co tamtym wydaje się wiecznym i przygnębiającym mrokiem, dla ciebie jest kojącym światłem chłodu i cienia; tutaj blask przenika leniwie przez konary drzew, łączących się ze sobą wysoko w górze i nie dopuszczających bezpośredniego światła słonecznego, promieni, które wysuszają świat nie będący puszczą, czyniąc go dusznym, zakurzonym i brudnym. Nawet cisza jest tylko mitem. Jeśli zechcesz nadstawić uszu, usłyszysz całe bogactwo dźwięków: niepokojących, tajemniczych, żałosnych, wesołych.”

Źródło: tutaj.

Nie zachwycił mnie (choć i za bardzo nie zadręczał) sos New Age i sprytnie wkręcona hipoteza Gai, która de facto aspiruje do miana teorii naukowej (na razie jest zauważana i krytykowana), ale tutaj została sprowadzona do bardziej NewAge’owej formuły. Hipoteza Gai zakłada, że Ziemia jest układem zdolnym zachować równowagę, w pewnym sensie samoregulującym się. Gaja jest w tym ujęciu „planetarnym istnieniem mającym właściwości nie wynikające z właściwości indywidualnych żywych organizmów ani ich zbiorowisk„. Z punktu widzenia Gai życie jest zjawiskiem w skali planety.  Pandora JEST Gają – a czymże innym jest Eywa? –  co więcej, jest utopijną Gają. Tam wszyscy znają swoje miejsce i znają swoją rolę, a harmonijne współżycie jest najważniejsze. Wszystko jest wspólnym istnieniem.  (Przy czym pamiętam, że to nie Lovelock wymyślił Matkę Ziemię, ale tutaj doktor Grace mówi wyraźnie, że cała planeta jest połączona jakimś rodzajem sieci, a potem Neytiri tłumaczy, że Eywa nie staje po jednej ze stron. Zgodnie z New Age’ową hipotezą Gai może jednak stanąć w celu zachowania równowagi planety. I staje.)

„O świecie otaczającym plantację mówią oni jak o czymś przerażającym, pełnym złośliwych duchów; w takim świecie nikt poza zwierzętami i tubylcami (…) żyć nie może.”

Źródło – tutaj.

I tak, w ujęciu New Age, które przyswoiło sobie koncepcję Gai, „cała natura jest organizmem uduchowionym i żywym, co implikuje sposób traktowania jej przez człowieka: nie może być instrumentalne używanie, lecz pełne szacunku współbytowanie (…) człowiek jest częścią całości, zanurzony w niej może postrzegać siebie i świat w tej samej płaszczyźnie; pojęcia wewnątrz i zewnątrz znajkają.” I tu w zasadzie mamy niestety streszczone główne założenia fabuły Avatara.
Jest ktoś, kto instrumentalnie użytkuje i ktoś, kto współbytuje. Ponieważ zachodzi sprzeczność interesów mamy konflikt i … po fabule. Nie ma w tym filmie miejsca na rozterki, są tylko bardzo dobrzy (Na’vi) i bardzo źli (ludzie, czyli wojsko i korporacje). Wojciech Orliński w DF chwalił ten film za zaangażowanie i pewnie ma rację –  przesłanie jest tu przecież bardzo wyraźne, momentami aż za bardzo.

„Są prawdziwymi ludźmi puszczy (…) żyją w puszczy od wielu tysięcy lat. Ona jest ich światem, a w zamian za ich miłość i zaufanie darzy ich wszystkim, czego potrzebują. Nie muszą karczować puszczy (…) gdyż wiedzą, jak polować na zwierzynę w swej okolicy i gdzie zbierać ukryte dla obcego, a rosnące w nadmiarze jagody i owoce. (…) Rozpoznają leciutkie odgłosy zdradzające, gdzie pszczoły ukryły swój miód, wiedzą, przy jakiej pogodzie wyrastają pewne gatunki grzybów i pod jakimi drzewami i liśćmi się ukrywają. (…) Puszcza przemawia do nich po swojemu. (…) wałęsają się po puszczy, jak chcą – w małych gromadach lub w większych grupach złożonych z myśliwych. Nie znają lęku, bo dla nich nie ma niebezpieczeństwa. Nie trudzą się nadmiernie i dlatego nie muszą wierzyć w złe duchy. ten świat jest dobry dla nich”.

Źródło: tutaj.

Avatar jest filmem pozlepianym z fragmentów naszej popkultury, nie ma w nic świeżości, jakiej trochę się spodziewałam. Nie powiem, że odgrzewane kotlety, ale na pewno nie wykwintny posiłek mistrza kuchni, który zaskakuje z każdym kęsem. W Avatarze nic nie zaskakuje, może tylko bawić i smucić.

pikfe

Cytaty kursywą z książki „Leśni ludzie” Colina M.Turnbulla opowiadającej o Pigmejach.

Reklamy