Posted tagged ‘losowanie’

Wietrzenie regałów (2).

Maj 27, 2011

Dzień dobry.

Trochę jeszcze rzeczy do rozdania zostało, tak więc nie patyczkuję się za bardzo, tylko zapraszam Was gorąco do kolejnego losowania.

Aby wziąć w nim udział – jak zawsze wystarczy tylko komentarz pod wpisem. Losujemy za tydzień, trzeciego czerwca.

Zestaw pierwszy, poetycki, oryginalny i z dedykacją (z miasta Cieszyna) pana Mirosława Gabrysia.

Zestaw drugi,tym razem składający się tylko z filmów 🙂

Szczęścia!

pikfe

Reklamy

Wreszcie losowanie!

Maj 24, 2011

Dzień dobry.

Jest chwila dla bloga, więc czynię to, co od dawna już jest moją powinnością – losowanie, które powinno odbyć się dawno, dziś uskuteczniam.

I tak na zestaw afrykański zapisały się…

… a ślepa ręka losu z białych kopert…

…wybrała…

Dorocie gratuluję!

Zestaw drugi to Cyberiada Stanisława Lema i Katedra Tomasza Bagińskiego, a konkurencja niewielka…

…napięcie rośnie… 😉

…and the zestaw goes to…

Pannie Jemiole pikfe szczerze gratuluje, a Andzię pociesza, że Lem jeszcze będzie 🙂

Panie, które wygrały poproszę o adresy na mój adres mailowy pikfe@wp.pl, a w piątek  zapraszam na kolejne losowanie.

pikfe

Wietrzenie regałów (1).

Kwiecień 29, 2011

Dzień dobry.

Jeśli ktoś z Czytelników sądzi, że nie piszę, ponieważ Tygrysek jest już na świecie, to jednak się myli. Tygrysek nadal jest w brzuchu, ciąża donoszona, leki odstawione  – i nic. Czekamy, pewnie się doczekamy.

Mamy już bibliotekę – ostatnio właśnie przyjechała ekipa i zabudowała nam pół korytarza. Sądziłam, że zanim ją zapełnimy upłyną lata świetle, ale myliłam się. Ledwo się mieścimy, więc należy się podzielić i sprawić, żeby inni również mieli problemy z panoszącymi się książkami.

W środę (o ile nic nie… wypadnie) losowanie. Standardowo, wpisujcie się w komentarzach, można nawet na dwa zestawy.

Zestaw pierwszy:

Noblista Hemingway opisuje swoje afrykańskie polowania, a Peter Beard, zafascynowany osobą Karen Blixen, Afrykę fotografuje.

Zestaw drugi:

Ani Lema, ani Bagińskiego przedstawiać nie trzeba.

Szczęścia życzę, o ile ktoś będzie miał ochotę 🙂

pikfe

And the blender goes to…

Luty 4, 2011

(Dzień dobry.

Jako, że nie mam ani losujących dzieci ani losujących maszyn, trzeba uwierzyć mi na słowo. Sorry.)

Dosia!

Gratuluję 🙂 Maila poproszę.

I nagroda pocieszenia: Hordubal, jeśli życzysz sobie kupony, także proszę o maila z danymi.

Jak wiecie, w tym losowaniu brały udział tylko dwie osoby, i na tę okoliczność Dosia zapytała się mnie w komentarzach, czy żałuję, że mój blog nie jest poczytny.

Jak już napisałam, owszem, żałowałam, na początku, kiedy jeszcze byłam na Onecie. Teraz nie żałuję i mogłabym nawet napisać, że całkowicie mi to zwisa, ale tak nie jest.

Ja bym nawet nie chciała, żeby był bardziej poczytny.

Big B ma pewną sieciową aktywność, gdzie styka się z większą ilością internautów niż ja.

I dostał takiego maila, przedstawiam całą treść (uwaga, brzydkie wyrazy):

„huj ci w dupe kutafonie jebany bez szkoły pederasto pierdolony pedale bez szkoły”

(swoją drogą, jakie to kulturalne społeczeństwo, bycie bez szkoły to inwektywa!)

Pewnie spotkałoby to mnie prędzej. Czy później.

W związku z tym nie wiem, czy chciałabym się spotykać z większą ilością internautów.

Chyba podziękuję.

Kilkadziesiąt wejść dziennie całkowicie mi wystarczy 🙂

pikfe

 

Losowanie!

Styczeń 28, 2011

Dzień dobry.

U mnie też będzie losowanie, które – jak się zaraz okaże – będzie wyglądało na sponsorowane, ale wcale takie nie jest. Cały wpis wynika z mojej własnej chęci i nie czerpię z tego żadnych korzyści, poza własną przyjemnością obdarowania kogoś 🙂

Jakiś czas temu uzupełniłam w sklepie Duka ankietę – dostałam za swoje dane chyba pięć dych, w rabacie naturalnie. Niby niezbyt dużo, ale piechotą nie chodzi. Później przysłano mi list, że zostałam wytypowana do dalszego etapu konkursu, dostałam kupon rabatowy na 50% do Duki i siekacz do przypraw, który miał zostać wykorzystany w fotograficznej aranżacji stołu, razem z paroma rzeczami kupionymi w Duce.

Bez wielkich nadziei wzięłam udział w konkursie i ku mojemu zdziwieniu zostałam wyróżniona. Efekty możecie zobaczyć tu.

Dostałam kartę podarunkową i kupony zniżkowe na 20%.

I cała akcja ciągnie się – w dodatku całkiem miło – dalej. Duka wydała album z wszystkimi aranżacjami, otrzymali go wszyscy uczestnicy. Za każde trzy użyte kupony (kwota nie jest brana pod uwagę) dostajemy prezenty: przykładowo nóż do chleba, którego nie miałam i który jest naprawdę dobry.

Za kwotę wydaną w bonach uczestnicy otrzymują prezenty, o czym nawet nie wiedziałam – dopóki nie otrzymałam prezentów! Jednym z nich jest blender Duka El Tornado.

Blender

Zdjęcie pochodzi ze strony DukaPolska

Ponieważ mam już blender, to właśnie on zostaje nagrodą w pierwszym losowaniu na moim blogu. Aby wziąć w nim udział wystarczy zamieścić w komentarzu przepis na coś, co można w blenderze przygotować. Nie musi być inwencji własnej, ale w takim przypadku koniecznie podajcie źródło.

Losowanie za tydzień w piątek, tak więc czasu jest dużo.

W ramach nagród pocieszenia pięć razy po pięć rabatowych kuponów do Duki (przypominam – rabat 20%), wpiszcie w komentarzu „np” (czyli nagroda pocieszania), jeżeli chcecie wziąć udział także w jej losowaniu. Nie wiem, czy aż tyle osób czyta tego blogu i potrzebuje kart do Duki lub blendera, ale i tak będzie miło 🙂

Uważam, że akcja Duki – choć w sumie dość wąsko zakrojona – jest całkiem w porządku, a uczestnicy naprawdę mogą czuć się dopieszczeni. Dlatego o tym piszę, dlatego jest losowanie. Bo fajnie, bo miło, bo można zrobić małą akcję marketingową bez narzucania i głupkowatych reklam, zaangażować w to ludzi, zmuszając ich chociaż do minimum twórczej inwencji. I to wszystko naprawdę bez sponsoringu.

I tak dziś, ja dopieszczam Was losowaniem.

pikfe

Całej akcji patronuje blog – EdukatorStylu.

 

Miła niespodzianka.

Grudzień 16, 2010

Dzień dobry.

Nie chciałabym zanudzić Szanownych Czytelników opowieściami o  ciąży i lekarzach, tudzież sprawić, że mój blog stanie się miejscem, gdzie się wyfrustrowuję. I tak powiem tylko, że umówiłam się na dodatkowe konsultacje, a jak coś się wyjaśni – dam znać.

Tymczasem wczoraj spotkała mnie miła niespodzianka: zajrzałam na stronę bloga Metamorfozy bez retuszu i okazało się, że wylosowałam nagrodę w candy, nawet nie biorąc w nim udziału. Nie miło zobaczyć coś takiego z zaskoczenia?

Ów niespodziankę zawdzięczam niewyspaniu i pewnej Małej dziewczynce, która szczęśliwie wylosowała karteczkę, której nie powinna. I wierzcie lub nie, sprawiło mi to wielką radość, zwłaszcza, że ostatnio jestem dziko w temacie Świąt i przepuściłabym każde pieniądze w sklepach internetowych, a tu niespodzianka sama do mnie przyfrunie 🙂

(Małe sprostowanie: myślałam, że laleczka jest prezentem, ale jest jeszcze lepiej – jest nim niespodzianka, laleczka jest do dekoracji, taka hostessa). 🙂

Wracając jednak do sklepów, na szczęście (powiem teraz coś niepopularnego) mamy z Big B taki układ, że większą kasę trzyma (pilnuje) on, więc może na jakiegoś chudego karpia nam wystarczy 😉 Generalnie umiem nie wydawać, ale czasem zdarza się, że odbija mi szajba, wpadam w ciąg i dobrze, żeby był ktoś, kto wyciąga pomocną dłoń… nawet jeśli jest ona tylko lekko otrzeźwiającym spojrzeniem.

Dodam, że szperanie po sklepach internetowych jest znacznie łatwiejsze, kiedy ma się mały komputerek podłączony do szybkiego Internetu i będąc zdrową, spędza się całe dnie na leżeniu w łóżku. Odbiła mi nieco szajba, przyznaję, ale mam już wewnętrznego bana na te wszystkie straszne sklepy, gdzie można kupić takie cudeńka…

Zdjęcie pochodzi ze strony sklepu http://www.scandidecor.pl/

Zdjęcie pochodzi ze strony sklepu: http://www.fiorello.pl

Zdjęcie pochodzi ze strony sklepu: http://www.nordljus.net

Big B nie rozumie mojego zamiłowania do małych, ślicznych figurynek. Kiedy w Zakopanem wpadałam z rozpędem i ekstazą na twarzy w stoiska na Krupówkach, patrzył z lekkim zdziwieniem i przerażeniem, a potem wyznał mi, że zawsze zastanawiał kto u licha kupuje tę tandetę i badziewie 😉

A jutro będzie o zwierzętach 🙂

pikfe