Posted tagged ‘koty wychodzące’

Siódmy myśliwym (i zła wiadomość).

Lipiec 12, 2010

Dzień dobry.

Nasz kot nas zaskakuje – okazuje się być prawdziwym kotem myśliwym. Znosi nam ostatnio do domu małe wróbelki pół- loty, myszy półżywe oraz na szczęście całkiem martwe

Jego pierwsza zdobycz (młody wróbel – wiadomo, łatwiej je złapać) to było dla nas prawdziwe zaskoczenie.

Dla kota chyba zresztą też, ponieważ kompletnie nie wiedział, co dalej. Trochę próbował go ożywić, trochę go popilnował, a potem – niczym prawdziwy gentleman – odstąpił zdobycz Dziewczynie.

Dziewczyna trochę próbowała go ożywić, trochę go popilnowała, wnosiła do domu (ja wynosiłam), aż w końcu obydwa straciły całkiem zainteresowanie.

Podobno część właścicieli kotów próbuje tępić ich zainteresowanie ptakami. My nie. Trudno, kot jest drapieżnikiem, a wróbel (nawet mały) powinien się go strzec. Jeśli tego nie robi – trudno.

Nie przepadam za widokiem martwych zwierzątek, ale koty są wyraźnie zachwycone,  a to przecież ich zdobycz. Działa instynkt, z którym pikfe walczyć nie będzie, przynajmniej nie u kotów.

Później był drugi wróbelek, trochę bardziej wyrośnięty i żywa jeszcze mysz, której było mi szkoda, ale za późno Siódmy ją przyniósł i chociaż ją zabrałam, zdechła chwilę potem i  to raczej nie była przyjemna śmierć.

No, a ostatnio Siódmy przynosi nam (chyba nam, bo przecież ich nie zjada) ryjówki, na szczęście już martwe. I za każdym razem jest bardzo z siebie zadowolony – a my z niego.

Zła wiadomość jest taka, że dziś musimy oddać Internet i już więcej nie możemy go wypożyczyć. Czyli – o ile czegoś nie wymyślę, dopóki nie zrobimy tu sieci, nie mam od dziś Internetu. Może uda mi się jeszcze jutrzejszy chwast, ale później to już… cisza.

pikfe

Reklamy

Dlaczego niezbyt dużo ostatnio piszę?

Lipiec 2, 2010

Dzień dobry.

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – większość dnia spędzam na dworze, a siedzenie przed komputerem mnie mierzi. Wolę pobyć z kotami na dworze albo popielić w ogródku.

Na zewnątrz robię paznokcie, czytam, golę nogi, odpoczywam, prasuję (ale to już wiecie), wieszam pranie i naprawdę żałuję, że nie mam laptopa i polowej kuchni 🙂 Upał mi nie przeszkadza. Heat is good, można by powiedzieć, z czym pewnie niektórzy się nie zgadzają, tak, jak ja nie zgadzam się z pierwowzorem.

Wczoraj przyjechała do nas na obiad Mami z Uialem i przywiozła mi piękne kwiaty z Działki. Parapet kuchenny wygląda teraz tak ładnie, że aż musiałam go uwiecznić.

Odkąd koty mają cały dzień otwarte drzwi zachowują się dużo spokojniej i w te upalne dni zdarza się, że Siódmy nie opuszcza nawet naszego podwórka – co przy dawkowaniu przyjemności wychodzenia na dwór było dla niego awykonalne. Teraz potrafi godzinę przeleżeć pod stołem.

Poza tym mam kiepskie przeczucie, że nie mój kandydat wygra wybory. Oczywiście, jadę do Miasta zagłosować. Zawsze głosowałam i szczerze mówiąc nie rozumiem, jak można nie głosować. Sytuacja jest jasna, kiedy ktoś jest na przykład anarchistą – wtedy rozumiem, ok. Ale tak z lenistwa/ obojętności, żeby nie pójść na wybory?

Ja wiem, że w Polsce prawie zawsze głosujemy nie za, ale przeciw i ja też teraz tak głosuję, ale Komorowski jest mi chociaż trochę bliższy światopoglądowo – choć i tak byśmy się nie dogadali. Jeśli ktoś jest ciekaw, to może sprawdzić, jaki jest jego kandydat tutaj. (Mnie wyszło – jak zawsze – że jestem starą socjalistką. Big B jest zgniłym liberałem 😉

No, ale nawet jak nikt nas tak naprawdę nie reprezentuje, to może warto jednak iść i zakreślić mniejsze zło?

Obejrzałam zdjęcia z Zatoki Meksykańskiej i przypomniało mi się, że i na ten temat jest już teoria spiskowa – żadnego wycieku nie było; to wszystko jest ściema korporacji i rządu USA, którzy to pod przykrywką katastrofy ekologicznej trują biedotę z rejonu Zatoki, taki Nowy Orlean na przykład. Coś do dodania?

Ostatnio znalazłam potwierdzenie innej teorii spiskowej – i to na własnym niebie je znalazłam – że samoloty nas trują; no… może nie, że nas trują(choć nas trują), ale, że powodują deszcze (powódź to też spisek). Normalnie przeleciał samolot i kwadrans potem zaczęło padać, a dzień był piękny! I jak tu nie wierzyć w teorie spiskowe?! 😉

 

Mówię Wam, Wieś jest świetna.

pikfe

28.06.2010

Czerwiec 28, 2010

Obydwa są w domu, zmęczone i baaardzo śpiące.

Big B wrócił.

A Wasz, jak się okazuje, owczarek pikfe jest uszczęśliwiony 😉

pikfe

28.06.2010

Czerwiec 28, 2010

Nie ma ani Siódmego ani Dziewczyny.

A Big B na meczu.

pikfe

28.06.2010

Czerwiec 28, 2010

I znów ja.

Teraz Siódmy śpi pod samochodem i od jakiegoś czasu w ogóle się nie oddala.

Ufff.

pikfe

28.06.2010

Czerwiec 28, 2010

Witam ponownie.

Jeśli kogoś to interesuje, Siódmy wrócił, przepadł, znowu wrócił i teraz siedzi w domu 🙂

Ale na pewno znowu przepadnie.

Ooo, chyba już zniknął.

pikfe

28.06.2010

Czerwiec 28, 2010

Dzień dobry.

Siódmy poszedł w świat.

Nawet się za nami nie obejrzał.

BARDZO się denerwuję, ale kot jest pewnie szczęśliwy.

pikfe