Archive for the ‘Podróże w okolicach’ category

Nadal tu jestem.

Maj 23, 2010

Dzień dobry.

Nadal jestem, tylko Uial gościł u nas ostatni tydzień i jakoś tak się złożyło, że on i Big B okupowali komputery, a mnie zabrakło siły przebicia. Przez ten kwadrans dziennie zdążyłam tylko pobieżnie przejrzeć niektóre blogi i poczytać trochę informacji ze świata.

Cała Polska żyje teraz powodzią, ja również. Ale nie tylko tą straszną, niszczycielską i brudną, która tędy i owędy dociera nawet w nasze dość suche rejony – my tylko w jednym sadzie moglibyśmy uprawiać ryż.

Dziś powódź objawiła nam także swoje ładniejsze oblicze, na terenach gdzie nikomu nie szkodzi, bo też nikt nie wpadł na pomysł, żeby się tam wybudować – zresztą chyba nawet by nie mógł, bo to tereny Natura 2000. Droga do Miasta wygląda pięknie.

Zdjęcia – robione przy otwartym oknie cyfrową idiot-kamerą, przy zniecierpliwieniu kierowców za nami – nie oddają oczywiście urody zamokniętych łąk; nie widać łabędzi, krążących bocianów i innego wodnego ptactwa. Ja wiem, że to okrutnie na odwrót pokazywać tę ładniejszą twarz wielkiej wody, kiedy ludzie tracą dobytek życia i walczą dniami i nocami z żywiołem, ale tam jest naprawdę pięknie teraz.

Ponadto u nas bez szału – Uial wrócił dziś do domu; przed chwilą ściągałam (na drabinie) kotkę z lipy, wlazła z sześć metrów w górę i jestem pewna, że powtórzy ten wyczyn, choć z zejściem już tak łatwo nie było. Darła się okrutnie. Siódmy wlazł niżej (nie jest wagi piórkowej, jak Dziewczynka; raczej wagi ciężkiej) i jakoś zeskoczył, zostawiając spory krater w ziemi 😉

Może jutro będzie o mężczyźnie idealnym… 🙂

pikfe

Miałam…

Sierpień 27, 2009

Dobry wieczór.

Miałam napisać o Płocku, który dziś odwiedziliśmy, ale weny jakoś brak.

Kończy się lato. Moim zdaniem kończy się już od dawna, ale teraz końcówka chlasta już po twarzy – zaorane pola, wielkie jabłka na drzewach, paw, który pogubił już wszystkie pawie oczka, żółknące liście i chłodne promienie słońca boleśnie dają znać, że już niebawem przed wyjściem za drzwi trzeba będzie poświęcić pięć minut na opatulenie się w ciepłe, nieprzewiewne i nieprzemakalne ubrania. Bo czy to nie jest już jesień?

IMG_1205Zachód słońca nad Wisłą.

To był miły dzień, jutro z rana powalczę z brakiem weny, a teraz pójdę obejrzeć z Big B film, położymy się na kanapie i ucieknę w mainstreamowych „Trzech Muszkieterów”.

pikfe

Zima mnie smuci.