Archive for the ‘Pitu – Pitu’ category

Reanimacja.

1 lipca, 2014

Dzień dobry.
Naszło mnie, żeby jednak spróbować jeszcze popisać. Nie wiem, jak będzie to wyglądało – dzieci dwójka, czas przetworów i czas pielenia, a piszę przecież dodatkowo (pierwszoplanowo?) dla siostrzanego bloga http://perspektywy4.pl/

Postanowiłam jednak zrobić użytek z nowego smartfona i sprawdzić, jak nadaję się do mobilnego blogowania.

Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

pikfe

 P.S. Oj, coś ciężko mi idzie z tą mobilną aplikacją.

Święty Mikołaj.

27 grudnia, 2013

Dzień dobry.

Przed Świętami było łatwo.
– Mamo, czy Święty Mikołaj będzie się cieszył, jak dam to siostrze?
– Mamo, czy Święty Mikołaj się cieszy, że zrobiłam siku na kibelek?
– Yoda, jak zjesz te kluski, Święty Mikołaj na pewno będzie bardzo zadowolony.

A po Świętach?
Jak się wychowuje dzieci po Świętach?

🙂

pikfe

Offline.

27 lipca, 2012

Dzień dobry.

Powoli szykujemy pokój dla Yody i zaczęliśmy od wyniesienia stamtąd jednego z naszych komputerów – zostaliśmy z jednym stacjonarnym. Nie jest tak strasznie. Bywa, że loguję się dopiero wieczorem, bo wcześniej jakoś mnie nie ciągnie.

W trzecim tygodniu lipca wyjechałam z Yodą do jej pradziadków, a moich dziadków. Internetu tam nie ma, zabrałam komputerek i modem i… nawet nie sprawdziłam, jak tam działa.

To nie jest tak, że nie mam co napisać – z zapasem lektur, Yodą, Ziarenkiem w brzuchu, kotami, wsią i ciągle czymś nowym w kuchni zawsze mam. Tylko jakoś nie mam potrzeby albo czasu albo chęci.

Chyba przełączam się na jakiś czas w tryb offline.

(które to stwierdzenie pewnie zaraz przełączy mnie z powrotem na linię).

pikfe

 

Pamiętacie?

17 lutego, 2012

Dzień dobry.

Olinus Prime i Kubatron w Chłapowie.

I kiedyś dawno, w czasach przed Yodą, ja w Chłapowie.

pikfe

(która jeszcze kiedyś coś napisze)

I co? I nic.

13 stycznia, 2012

Dzień dobry.

Miewam ostatnio wolne chwile, Big B zgarnia Yodę i zabiera ją do spania.

Nagle w domu cisza i spokój. I ja, trochę w tej ciszy i spokoju zagubiona.

Z początku rzucałam się na to, co trzeba zrobić, znacie to przecież: a to podłogę zmyć, a to zupę ugotować, a to ogarnąć.

Obserwując jednak Big B doszłam do wniosku, że nie zamierzam marnować tej chwili ciszy na pierdoły. Big B sporadycznie poświęca swoje wolne chwile na takie rzeczy, czego właściwie nie mam mu za złe. Uczę się za to od mistrza. I tak, oni śpią, pranie niezdjęte, brudne nie włączone, zmywarka pełna i podłoga w sieni brudna, a ja nic na to.

Poradzimy sobie z tym, jak wszyscy wstaną.

Tylko, że ja nieco odwykłam od chwili ciszy.

Nie wiem, co mam zrobić.

A to album ze zdjęciami Yody. A to magazyn o książkach. A to książka. A to koty. A to pisanie. A to blog. A to Mastering the Art of French Cooking.

I przyznaję, czasem kończy się beznadziejnie, na siedzeniu w Sieci. Walczę z tym uparcie.

Może powinnam w poniedziałkowe ciche chwile pisać, we wtorkowe nadrabiać gazetowe zaległości, w środowe wyklejać i porządkować zdjęcia, w czwartkowe… i tak dalej.

Powinni może uczyć tego w szkołach: mądre gospodarowanie własnym czasem.

pikfe

Trzecia doba.

21 Maj, 2011

Dzień dobry.

Zdecydowałam się na karmienie piersią. Bardzo to lubię, chociaż uzależnione jesteśmy od siebie bardzo.

Jednak – przynajmniej jeśli chodzi o karmienie piersią – jestem zupełnie zielona.

A że będę wyglądać tak w trzecie, czwartej, piątej dobie…:

Źródło: http://ctsiessandoval.blogspot.com/2010_05_01_archive.html

… nikt mnie nie uprzedził!

Yoda nie była w stanie tego pożreć, obawiam się, że nawet bliźnięta nie dałyby rady. Pokarmu miałam potworne ilości, bez laktatora to byłaby zupełna tragedia. Zresztą ona jadła co cztery godziny po dziesięć minut – co swoją drogą bardzo nas zaniepokoiło, ale przybrała aż nadto – a po tych dziesięciu minutach piersi były gotowe do kolejnego karmienia.

150 mililitrów w dziesięć minut ręcznym laktatorem – robi wrażenie? 😉

Na szczęście teraz jest już dobrze i obydwie to uwielbiamy.

No i brakuje mi dwa kilo do wagi wyjściowej 🙂

pikfe

Znienawidzone słowa.

18 kwietnia, 2011

Dzień dobry.

Nieco nerwowa jestem ostatnio, stąd ten wpis.

Język jest delikatną materią, bardzo subiektywną w odbiorze. Różne słowa mają dla różnych ludzi różne zabarwienie.

Są słowa, które koją i takie, których lubimy używać.

Lubię słowo chusta i słowo las.

Ale są też słowa, których się nie cierpi.

I tu narażę się pewnie blogerkom i blogerom piszącym o książkach: u mnie na czele rankingu słów znienawidzonych jest… stosikowo.

Co to w ogóle znaczy? Nie dość, że zdrobnienie, to jeszcze słowotwór bardzo dziwny. Stosik książek? Dla mnie – brzmi fatalnie.

Dodatkowo: stos książek kojarzy mi się raczej z ponurymi kartami europejskiej historii książek niż z wizytą w księgarni.

Stosikowo czyli JAK?

Kiedyś do szału doprowadzało mnie słowo piosenka. Teraz już nie.

Nie lubię też stosować zapisu fonetycznego angielskich wyrażeń, tych wszystkich fejsów, branczów i lajtów.

Tu językowo tkwi duży bałagan, bo jakoś ludzie używający Fejsa jeżdżą raczej na weekend niż na łikend i mają IPhone’a, a nie Ajfołna 😉

No i nie lubię zdrobnień. Teraz szczególnie, ale ogólnie nie są mi bliskie.

Na obiadek kotlecik z cebulką? A może chcesz pomidorka?

Bardzo popularne – zdrabnianie w kuchni. Porcje jednak niekoniecznie drobne, a widok dorosłych ludzi jedzących zupkę pomidorową albo świeży chlebek z masełkiem… Cóż, jak zawsze – co kto lubi.

**

*

Jakich słów nie lubicie?

pikfe

P.S. Ja nie lubię jeszcze internetowego skrótu WTF.

Zakupy Jarosława.

23 marca, 2011

Dzień dobry.

Rzadko tykam tematy polityczne, ale w chwilach wielkiego zdenerwowania – zdarza się.

Poglądy moje są już prawdopodobnie znane, więc krygować się nie będę.

PiS nie jest, nie był i nigdy nie będzie moją partią – nie odpowiadają mi ich ani poglądy obyczajowe, ani gospodarcze. W zasadzie nic mi nie odpowiada i niestety – co z bólem przyznaję, bo nic chlubnego – cierpię na szczególną awersję do Jarosława Kaczyńskiego. Nie jestem w stanie oglądać tego gościa. Na zdjęciu, zniosę. W telewizji – nie.

I tu wczoraj taki news! Jarosław Kaczyński na zakupach!

Tuska wina, wszystko wina Tuska!

Słusznie jakiś internauta zauważył: to Tusk ma sklepy na Żoliborzu?

Już by chociaż powiedział, że gospodarki wolnorynkowej, której Tusk jest takim orędownikiem, więcej sensu to było miało. Wiadomo jednak, że nie o sens tu chodzi, niestety.

Wszystko podrożało – zgadza się i nikt będący przy zdrowych zmysłach temu nie zaprzeczy. Ale nie tak, jak to pan Kaczyński opowiada. Jasne, można też kupować żywność ekologiczną i wydać ze trzy razy tyle w osiedlowym sklepiku ekologicznym. Wtedy to dopiero będzie różnica!

Ale to nie elektorat PiSu kupuje w takich sklepikach.

Tylko czemu nie Biedronka? Tam przecież kupują najbiedniejsi, a z mojej ubogiej wiedzy o świecie wynika, że przecież to właśnie ich podwyżki dotykają najbardziej i to oni kupią cukier tam, gdzie jest taniej, a nie tam, gdzie kosztuje 6,60.

Dramatycznie populistyczne. Ciekawe, co Kaczyński zrobiłby, żeby cukier był tani… Odgórnie wyregulował rynek?!

Ja zrobiłam wczoraj zakupy w internetowej Almie, sklepie drogim. I kupiłam schab, bo kurczaka akurat nie mieli – pewnie internauci wykupili, bo w Almie taniej niż na Żoliborzu.

Mój koszyk
1. Schab bez kości 17,99 zl/kg
Waga kg:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
2. Cukier Diamant biały 5,49 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
3. Chleb farmerski 3,99 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń

4. Jaja Czachorowski kl. L 10 szt 4,59 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
5. Jabłka 3,99 zl/kg
Waga kg:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
6. Ziemniak pakowany 5,19 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
7. Mąka pszenna Lubella Poznańska 2,59 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń

Przy kasie zapłaciłabym49,32 zł. Gotówką 😉

To by było na tyle.

pikfe

. Schab bez kości 17,99 zl/kg
Waga kg:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
2. Cukier Diamant biały 5,49 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
3. Chleb farmerski 3,99 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń

4. Jaja Czachorowski kl. L 10 szt 4,59 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
5. Jabłka 3,99 zl/kg
Waga kg:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
6. Ziemniak pakowany 5,19 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń
7. Mąka pszenna Lubella Poznańska 2,59 zl/szt
Ilość sztuk:
Razem: zł Dodaj produkt do listy zakupowej Usuń

Wysłuchane.

5 marca, 2011

Dzień dobry.
I kroił się, kroił, aż się skroił kolejny weekend na oddziale. Trudno, choć to słońce i ciepłe powiewy na zewnątrz doprowadzają mnie do szaleństwa. Gniję tu zamiast kwitnąć tam.

Wczoraj rozmawiałam z jedną panią i cóż, nieco zbiłam ją z tropu. Bo ona mnie nie 🙂 Z góry przepraszam za brzydkie wyrazy, ale niestety nie dało się ich uniknąć.
Opowiadała – zresztą to osoba w sumie bardzo miła – o swojej pracy. Zeszło na nieprzyjemną atmosferę spowodowaną przez szefową, która jest – jak to pani określiła niezbyt elegancko – pojebana. Ponoć szefowie bywają, ale tu powód był mało… zawodowy.

– Wiesz – mówi do mnie pani – ona jest pojebana. To jest panna z dzieckiem. Mieszka z facetem, ale nie mają ślubu!
– O, to tak, jak my! – odpowiadam rechocząc w duchu, jako, że to pierwszy powód bycia pojebaną.
– Acha… ale oni nie zamierzają!
– No, my w sumie też nie. – odpowiadam rechocząc się już w głębi do rozpuku, a temat jakoś tak ulega zmianie.

Jestem pojebaną panną z dzieckiem czy jestem pojebana, bo jestem panną z dzieckiem?! 🙂

PANNĄ Z DZIECKIEM. Od dawna tego nie słyszałam.

Ja mam inny punkt widzenia: jestem bardzo szczęśliwą przyszłą matką, która każdego dnia ma wsparcie w przyszłym ojcu.
Reszta nie ma znaczenia.

pikfe

Blogowa zabawa.

25 stycznia, 2011

Dzień dobry.

Żeby odpocząć trochę od ciąży, daję się namówić na blogową zabawę, do której zaprosiła mnie Kulka – zasady nie są trudne. Wystarczy napisać o sobie siedem ciekawostek i zaprosić do zabawy siedem innych bloggerek albo siedmiu bloggerów. Siedmiu pewnie nie dam rady, ale oto lista szczęściarzy:

1. Panna Jemioła

2. Agnieszka z bloga Rozmowy luźne

3. Virginia od Karuzeli

4. Po prostu życie

5. Dosia

Udział nieobowiązkowy! 🙂

 

No i tych siedem ciekawostek…

1. Zbieram książki o kotach. Może nie maniakalnie, ale trochę ich już mam.

2. Właściwie nie pijam alkoholu. Zdarza się, ale generalnie nie lubię, nie sprawia mi przyjemności, a do tego zaliczam potworne kace, które potrafią zrujnować mi cały następny dzień.

3. Nie mam prawa jazdy. Błąd, który dawno powinien być naprawiony, ale awersję do prowadzenia auta mam ogromną.

4. Nie lubię prozy iberoamerykańskiej, poza nielicznymi wyjątkami, jak Borges, ale w moim odczuciu to pisarz uniwersalny. W literaturze zdecydowanie bliżej mi do Północy niż do Południa.

5. Marzę o długiej, samochodowej podróży po USA razem z Big B. Bez dzieci, kotów i telefonów komórkowych. Pewnie w następnym życiu 😉

6. Od drugiej klasy liceum siwieją mi włosy. Nie przejmuję się tym.

7. Uwielbiam teksty kultury dotyczące wojny w Wietnamie, a już zwłaszcza amerykańskie filmy.

I to byłoby na tyle z mało pikantnych ciekawostek 😉

pikfe