Portret 13. Pomarańczowa Pani.

Dzień dobry.

Portret 13.

Pomarańczowa Pani.

20140602122905-paris

Źródło.

Nie powiem.

Nigdy byście nie uwierzyli, a przecież wystarczy, że zadzwonię do Olinusa albo do Sybiraczki, wypowiem magiczne słowo i nasze zeznania z pewnych legendarnych ferii spędzonych w pewnym legendarnym pensjonacie we Francji będą się I-D-E-A-L-N-I-E zgadzać. Potem zapytacie o ciąg dalszy, wykrzykniemy Paryż! I opowiemy słowo w słowo to samo.

Tak więc, to chyba jednak prawda.

***

D.

Pomarańczowa Pani zachowała się co najmniej dziwnie, kiedy zobaczyła go po raz pierwszy, choć trzeba jej przyznać, że mogła być nieco zaskoczona.
– Wyjdź stąd! Wyjdź stąd! Wyjdź!!!

Później umarła, kiedy zobaczyła go bez koszulki. Warto, za taki widok.

Uwielbiałyśmy go z Maleńką. Był cudowny. Gadatliwy, pełen energii, nigdy na nic nie narzekał. Niecały tydzień, który miał spędzić razem z Pomarańczową Panią był dla niego całym morzem czasu. Miał tę rzadką umiejętność wykorzystywania każdej chwili swojego życia i nie można było się przy nim nudzić. Był szybki, wszędzie gnał, ale nigdy nie zapominał o innych. Jego przyjaciel mówił, że nie ma takiej sytuacji, w której D. nie zrobiłby wszystkiego, żeby pomóc.

***

Pomarańczowa Pani bardzo przy nim złagodniała, a on odnalazł w niej to, czego szukał od dawna. Nie litość, nie żal, tylko troskę. Potrafiła przekonać go, że będzie lepiej, chociaż fakty przeczyły temu w oczywisty sposób. Potrafiła natchnąć go wiarą, że będzie widział, chociaż lekarze mówili coś dokładnie odwrotnego.

Nigdy nie przywiązywał specjalnej wagi do swojej choroby, sprawiał wrażenie, że nie traktuje jej poważnie. Jeszcze na samym początku poprosił ją, żeby zakropliła mu oczy. Zadrżała jej ręka, do lewego zamiast trzech kropli wpadły cztery. D. zaczął krzyczeć, zakrył twarz dłońmi i pobiegł do łazienki, tylko po to, żeby zaraz wyjrzeć z za framugi z głupim uśmiechem.

Miał apetyt na życie; żył chwilą; chciał wszystko zobaczyć, wszystkiego spróbować, być wszędzie.

***

W jej ramionach znalazł ukojenie, ona przy nim odnalazła swoją siłę. Wiedziała, że takiej jej potrzebuje, choć zwykle sprawiali wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie.

– Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że mogę na ciebie patrzeć – powiedział.

– A ty nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że możesz mnie widzieć. Obiecaj, że wszystko się ułoży – poprosiła go.

– Słowo – powiedział pewnym siebie głosem, a ona uwierzyła mu w jednej chwili.

***

Nigdy nie obnosił się ze swoim nieszczęściem. Nawet kiedy kolejne operacje nie przynosiły spodziewanych efektów, D. nie użalał się nad sobą. Nie znosił litości, twierdząc, że w głębi duszy każdy i tak cieszył się, że to nie na niego padło widmo całkowitej ślepoty.

Kiedy stracił wiarę, że wyzdrowieje, nie stał się bardziej pokorny. Walczył o każdy obraz, jaki mógł zobaczyć; gromadził kolorowe wspomnienia, zapamiętywał twarze, gesty, cały świat. Powiedział jej, że powinna odejść, nie chciał być ciężarem.  Pomarańczowa Pani przyznała mu wówczas rację, dodając jedynie, że jego choroba, niezwykle już ciężka, dotyczy nie oczu, a umysłu. Znalazł w niej wówczas prawdziwe oparcie, była razem z nim zawsze wtedy, kiedy jej potrzebował. Nazywał Pomarańczową Panią swoim szczęściem, najwspanialszym, jakie go spotkało.

***

I wiecie, co ta idiotka potem zrobiła?

Zerwała.

Nigdy nie zrozumiałam – dlaczego. Bo czasem chciał zostać w domu i napić się herbaty na kanapie (Nazwała go leniem! Jego! Leniem!)? Bo śpiewał przy goleniu? Bo nie lubił, kiedy nosiła szpilki? A może tak dla towarzystwa? Bo Maleńka tak, to ona też?

Razem wyszły z tamtej knajpy. Paliły potem razem, siedząc pod jakimś paryskim murem.  Później razem piły, spiły się nieprzytomnie, wydały wszystkie pieniądze. I żałowały. Jak bardzo żałowały.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Portrety, Przemyślenia, Stary kufer

2 komentarze w dniu “Portret 13. Pomarańczowa Pani.”

  1. olinusprime Says:

    I jak tam Sybiraczko? Dumna jesteś z siebie?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: