Portret 12. Maleńka.

Dzień dobry.

Portret 12.

Maleńka.

4

Źródło.

Nie powiem.

Nigdy byście nie uwierzyli, a przecież wystarczy, że zadzwonię do Olinusa albo do Sybiraczki, wypowiem magiczne słowo i nasze zeznania z pewnych legendarnych ferii spędzonych w pewnym legendarnym pensjonacie we Francji będą się I-D-E-A-L-N-I-E zgadzać. Potem zapytacie o ciąg dalszy, wykrzykniemy Paryż! I opowiemy słowo w słowo to samo.

Tak więc, to chyba jednak prawda.

***

Z.

Był w ogóle o boże. Od samego początku.

Nic dziwnego, że kiedy Maleńka zobaczyła go w pewnym legendarnym pensjonacie po prostu zemdlała.

Lubił swetry. I dżinsy. Trzeba przyznać, że wyglądał świetnie. Była w nim swego rodzaju elegancja i nonszalancja, nie wiem, czy wynikająca z pewności siebie czy ze skromności.

Strasznie ją na początku onieśmielał, straciła nawet ochotę do swoich zwykłych popisów narciarskich, zwykle typowo samobójczej urody. Kiedy zobaczyła, że Z. jest na stoku, usiadła na ławce i stwierdziła, że ona dziś nie zjeżdża.

Ona onieśmielała jego. Nawet kiedy siedziała tuż obok, przy stoliku, na wspólnym śniadaniu, kiedy wszyscy się wygłupiali, nie odezwał się słowem. Upuścił nóż i prawie przewrócił dzbanek z kawą.

A później L. sprytnie wykombinował, że najkrótsza droga do naszych serc prowadzi przez serca naszych sióstr. Nie była to może do końca prawda, serce Maleńkiej było bowiem zdobyte od pierwszego wejrzenia. Niemniej jednak to, co wymyślił L. i zrealizował Z. znacznie ułatwiło sprawę. Lody zostały przełamane podczas pewnej pamiętnej bitwy na śnieżki. Pocałował ją potem po raz pierwszy siedząc na ławce przed alpejskim schroniskiem.

***

Oszaleli ze szczęścia, zakochali się wtedy w sobie kompletnie bez pamięci, ale Z. okazał się nieco innym człowiekiem, niż Maleńka na początku sobie wyobrażała. I zakochała się jeszcze bardziej w jego perfidnym poczuciu humoru, w jego inteligentnych ripostach; we wrażliwości niepasującej do takiego mężczyzny; w niewzruszonym spokoju; w nieostentacyjnej charyźmie.

Ona także zadziwiła Z. Nie była taka, jak się spodziewał. Była dokładnie taka, jakiej pragnął. Idealna.

***

Była zazdrosna. Pierwszy raz w życiu była cholernie zazdrosna. Nawet o mnie (sic!). Kiedy po raz kolejny uprawiała swoje samobójcze zjazdy, zauważyła, że rozmawiam z Z. i zamiast patrzeć przed siebie, gapiła się na nas obmyślając jakieś perfidne okrucieństwa. Wpadła wtedy w wielką zaspę, na szczęście nic się nie stało. Z. ją ochrzanił, chociaż trochę chciało mu się śmiać, kiedy wyłaziła, wściekła, z tego całego śniegu.

***

Nigdy nie udawał przed nią nikogo innego. Pomimo tego, że naprawdę pokochał Maleńką, tak jak jeszcze nikogo w życiu, nie zatracił sam siebie. Pozostał tym, kim był wcześniej, nie silił się na gesty, które nie leżały w jego naturze. Kiedy dostałyśmy od L. suknie prosto z Paryża – pamiętam to jak dziś – Z. dyskretnie, ironicznym szeptem przypomniał, że on dla Maleńkiej ukradł wczorajsze bułki.

I później, kiedy zobaczył ją w tej sukni, taką piękną, powiedział jej to, ale dodał, że jest tak samo piękna w jego bluzie sprzed trzech lat. I obiecał, że to, co jest między nimi nigdy się nie skończy, a ona rzuciła się mu w ramiona. Tam, gdzie byłyśmy, padał śnieg.

***

I wiecie, co ta idiotka potem zrobiła?

Zerwała.

Nigdy nie zrozumiałam – dlaczego. Chyba był dla niej za dobry. Nie wiem, za opiekuńczy może? Zbyt troskliwy? Dbał za bardzo? Chodziło o to, że lubił Gypsy Kings czy o to, że lubił mieć równo ustawione kapcie przy łóżku? Nie wiem.

Wylała mu kufel piwa na głowę (sic!!!) i wyszła z knajpy. Paliły potem razem, ona i Pomarańczowa Pani, siedząc pod jakimś paryskim murem.  Później razem piły, spiły się nieprzytomnie, wydały wszystkie pieniądze. I żałowały. Jak bardzo żałowały.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Portrety, Przemyślenia, Stary kufer

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: