Portret 3.

Dzień dobry.

Pamiętacie może taki zespół, The Kelly Family?

thekellyfamily445w

***

Był romantyczny, opiekuńczy, czuły i namiętny.

(zasadniczo wykorzystywał nieletnią, ale nie miało wtedy żadnego znaczenia, że jest starszy ode mnie o jedenaście lat, a ja mam wczesne naście)

Był sławny, ale normalny.

Czasem bywał zepsuty przez sławę, ale wracał na dobrą drogę.

(alkohol, narkotyki, łatwe laski; prawdziwa miłość pozwala pokonać wszystko)

Pisał wiersze. Słuchał, kiedy czytałam mu swoje.

(i nieznajomość języka polskiego zupełnie nie przeszkadzała mu w recytacji poezji Leśmiana w kwitnącym sadzie przy świetle księżyca)

Chochlik, ochroniarz, siostra dostarczali mu pisane piórem na papeterii listy, na które zawsze odpisywał.

Raz nawet umarł razem ze mną na paryskiej ulicy.

Kiedy indziej zaplanował balonową wyprawę nad Europą i prawie spadł mi na głowę (ale przeżył tym razem).

Był artystą, twórczym, wrażliwym, z subtelnym poczuciem humoru.

Robił zdjęcia – i to długo przed erą Insta.

Czasem miał wątpliwości, wybierał źle, co czyniło fabułę bardzo dramatyczną.

***

Tysiące stron zapisanych naszymi opowiadaniami.

Sybiraczki, Olinusa i moimi.

Aż tłusto od kalek (jedwabna koszula zsuwała się z jej pleców nie raz, a jakże!), stereotypów, wątków typowo harlequinowych. Heroiczne próby rysunku psychologicznego postaci; bohaterskie pozory realizmu (czasem dialogi pisane były po angielsku); próbki nastoletniego humoru (lepiej nie wspominać); tworzone całe wyobrażone światy, w których w trójkę mogłyśmy przebywać razem, oderwane od tego wszystkiego, co w realnym życiu doprowadzało nas do łez/ frustracji/ wściekłości*.

Cały czas słuchając ich muzyki, w trójkę (w szóstkę?) przebywałyśmy tam, gdzie najbardziej nam się podobało, grając dorosłym na nosie.

Głupie.

Ale schronienie. Jakie wspaniałe schronienie można stworzyć we własnej głowie.

Jak wspaniale można przeżywać świat opisując swoje marzenia.

Jak cudownie móc się tymi marzeniami dzielić z tymi, którzy potrafią je zrozumieć.

On miał swoje sławne rodzeństwo.

Ja miałam swoje siostry.

I opowiadania.

 pikfe

 * Obiektywnie i z perspektywy lat patrząc, nie było to szczególnie ciężkie życie; raczej łatwe, lekkie i przyjemne. Ale wtedy – co oczywiste – nie miałyśmy tej perspektywy, a w wieku lat nastu byle drobiazg oznacza koniec świata, prawda?

Advertisements
Explore posts in the same categories: Portrety, Przemyślenia

3 komentarze w dniu “Portret 3.”

  1. oli30 Says:

    On był przynajmniej najprzystojniejszy… Prawda Sybiraczko, że lepszy od Twojej 🐷 hi, hi 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: