“Po co leźli?” (2).

Dzień dobry.

Nie wiem, skąd mój podziw i umiłowanie dla wspinaczy i himalaistów. Czy przez uwielbienie gór, które przyszło razem z tatą? Czy przez miłość i podziw dla przyrody (w tym i gór), którego nauczył mnie Dziadek Leśnik? Czy dlatego, że ojciec jednej z moich koleżanek ze szkoły podstawowej był himalaistą i traktował nas, dzieciaki, z fantastycznym luzem i powagą jednocześnie?

Śmierć polskich himalaistów pobudziła internautów do dyskusji na ich temat. I choć zwykle nie czytam internetowych komentarzy (czyli najczęściej steku bzdur), tym razem je przejrzałam.

Nigdy nawet przez moment nie przeszło mi przez myśl, że można himalaistów wyzywać od najgorszych, od egoistów, którzy zostawiają najbliższych, od białych, tfu, zdobywców. Nie mnie jednej wprawdzie, ale są – okazuje się – spore rzesze, które właśnie tak myślą i swoimi przemyśleniami się dzielą.

Że debile robili to dla sławy.

Ja mam takie przemyślenie, że dla sławy można wystąpić w telewizyjnym show, ale wspinanie się zimą na ośmiotysięczniki trudno mi pogodzić z pragnieniem jej zdobycia. Może inaczej: to może być tylko poboczna motywacja. Są tysiące (zwłaszcza w naszych czasach) łatwiejszych sposobów zaistnienia niż łażenie zimą po Himalajach, cierpienie mrozu, wiatru, ryzykownie życia. Potrzebę przeżycia czegoś takiego trzeba mieć w sobie, podejrzewam, że można jej nienawidzić. Nigdy nie uwierzę, że ktoś siedział przed telewizorem, frustrował się myślą o własnym nieudolniactwie i wpadł nagle na genialną myśl, że skoro sąsiad lansuje się w Big Brotherze, to on polansuje się na K2 zimą.

Że podziwiać to można samotną matkę, a nie kretynów, którzy zabijają się w górach.

Porównania podziwu dla samotnej matki i pogardy dla wspinacza jakoś nie potrafię zrozumieć. To dwa zupełnie różne porządki, o coś zupełnie innego tu chodzi. Przecież podziw dla jednych nie zakłada automatycznie pogardy dla drugich. Ale jednak warto zapytać: gdzie byśmy byli, gdyby nie ludzie którzy chcą i potrafią wyjść poza to, do czego jesteśmy zdolni w normalnym, codziennym, zrutynizowaym życiu?

Tak, ja wiem, ktoś musi zostać, żeby ktoś inny mógł odejść. Nie krytykuję tych, którzy zostają i tych, którzy nie próbują. Każdy z nas ma swój ośmiotysięcznik, pewnie skrojony na miarę własnych możliwości. Niektórzy mają to szczęście, że nie nazywa się on Broad Peak i nie istnieje w całkowicie namacalnej rzeczywistości. Ale wydaje mi się, że nie ulega wątpliwości, że wspinacze przekraczają granice tego, do czego zdolni jesteśmy na codzień. Pokazują jak daleko może zajść człowiek wbrew wszystkiemu. Jak duża siła w nim tkwi, kiedy naprawdę głęboko pragnie zrealizować swoje marzenie, pokonać przeciwności, osiągnąć szczyt możliwości. Że my, ludzie, potrafimy przekraczać nie tylko granice zła i potworności, o czym codziennie z niekłamaną radością informują nas media, ale potrafimy też zaryzykować własne życie, żeby zrealizować marzenie.

To jest dla mnie wielkie pocieszenie, za to dziękuję.

pikfe

Advertisements
Explore posts in the same categories: Przemyślenia

9 komentarzy w dniu ““Po co leźli?” (2).”

  1. dorota Says:

    Nie powiem, że rozumiem, co ciągnie himalaistów na szczyty, bo gdybym rozumiała, to pewnie bym na te szczyty lazła. Jestem pewna, że nie rozumieją tego także ci, którzy uważają za stosowne wypisywac dyrdymały pod tytułem „po co leźli”. Jestem też dziwnie pewna, że nie mają też pojęcia o tym, jak wygląda życie samotnej matki czy matki chorego dziecka – bo nie wydaje mi się, że piszą takie rzeczy oweż samotne matki. Nie zgadzam się z tym, że każdy ma swój osmiotysięcznik. Są ludzie, których życie jest płaskie jak Nizina Mazowiecka, a ulewanie swych frustracji w internecie jest jedynym jego urozmaiceniem.
    Wspinaczy podziwiam i zawsze podziwiałam, podobnie jak wszystkich, którzy przekraczają czy też przesuwają granice swych możliwości. Podziwiam takich, którym się chce takie rzeczy robić, choćby było to codzienne bieganie rano, czasem jeszcze po ciemku, niezależnie od pogody.
    A pytanie „po co leźli” jest stosowne wobec matołów, którzy lezą w góry, w trudnych warunkach, bez cienia pomyślunku i w spacerowych bucikach.
    Pozdrawiam serdecznie, ucałuj Yodę i Stasiuka 🙂

    • pikfe Says:

      Fakt, Internet nie jest może szczególnie dobrym miejscem do zaznajamiania się z godnymi przemyślenia opiniami ludzi. Jednakże jako osoba z natury szanująca ludzkie wybory, byłam jednak zszokowana, że nawet wspinaczka wysokogórska, uprawiana jednak przez garstkę zapaleńców, mająca w gruncie rzeczy marginalne znaczenie, potrafi wzbudzić takie, tfu, emocje. I ludzie tłuką w nią takimi przedziwnymi argumentami. Chyba do późnej starości będzie mnie to zadziwiać.

      Naprawdę sądzisz, że są tacy ludzie? Że są ludzie nie mający marzeń?
      Dobra, to brzmi jak wyznanie z pamiętnika szesnastolatki… Ja niby wiem, że są. Z naciskiem na „niby”.

      A ci, co idą „w trudnych warunkach, bez cienia pomyślunku i w spacerowych bucikach” mogą w Sieci liczyć na zaciekłych obrońców…

      Pozdrawiam! Lubię Twoje wizyty 🙂

  2. Lucy Says:

    nie wiem, czy rozumiem to, co czują himalaiści, ale wiem, co to jest pociąg do gór
    sama się nie pcham wyżej, niż w nasze Rysy czy na Orlą (a i to przy dobrych wiatrach jedynie), ale gdybym dawno temu trafiła na ludzi, którzy żyją wspinaczką wysokogórską, mogłabym stać się jedną z nich

  3. Sybiraczka Says:

    Cały dzień miałam włączony tv(!) zeby tylko być na bieżąco, wiezac, ze wrócą…i tez nie wiem czemu. Mojej mamy przyjaciółka jest alpinistka i znała, wspinała sie z Berbeką…Moze dlatego, a moze powody mam podobne jak ty ( dziadek lesnik)
    Ja podziwiam ludzi, którzy z takim zapałem pokonują swoje granice…
    Sama biegam, jestem w sumie kiepska, ale kiedy kilka miesiecy po ciąży pokonalam 21 km czułam sie wspaniale jak nigdy to był mój rekord! Nigdy nie zdobędą mont everest ale moim ośmiotysiecznikiem jest maraton:) moze kiedyś…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: