Archiwum dla Luty 26, 2013

Śmiałam się, i to samo mam.

Luty 26, 2013

Dzień dobry.

Nie tak dawno temu moja mama opowiadała mi, że uwielbiała patrzeć, jak spałyśmy razem z Olinusem. Że stawała w drzwiach do naszego pokoju i godzinami się przyglądała i że uwielbiała to.

Ja na to, że raczej mnie to dotyczyć nie będzie, bo jak tylko zasną, od razu rzucam się do ciekawszych aktywności, a widok dziecka śpiącego w łóżeczku specjalnie mnie nie wzrusza. To tak jak z dziecięcymi częściami ciała – każdy lubi coś innego. Nigdy nie rozumiałam zachwytu nad malutkimi stópkami, będąc zawsze pochłonięta przez przepiękne, cieniutkie i kruche szyjki.

Zresztą, kiedy zobaczę obydwa Potwory śpiące w swoim pokoju, w swoich łóżeczkach, zanim ja będę się słaniać, to raczej nie zachwyt, a zdumienie wmuruje mnie obok futryny.

No, ale dopadło i mnie.

Nie mogę wstać.

Brakuje mi chwili ciszy i spokoju jak powietrza (pierwszy dzień jest do wytrzymania, drugi da się przeżyć, ale co to za życie, trzeci to już mogiła). I nie chodzi mi nawet o towarzystwo (a raczej jego brak), tylko o ciszę właśnie; ciszę, która pozwala się skoncentrować i odpocząć. Wieczorem nie mam szans, Stasiuk zasypia o dwudziestej pierwszej, równo ze mną, bo to, czego nie cierpię najbardziej to bycie niewyspaną.

Jedyna szansa to wczesne rano, od czwartej, bo od piątej ryzyko jest już wielkie, Stasiuk często się budzi o tej porze.

Nie mam problemu ze wstaniem z powodu niewyspania (to byłoby raczej dziwne). Mam problem ze wstaniem z powodu bycia obok śpiącego Stasiuka. Nawet nie to, że śpimy przytulone (bo nie śpimy). Nawet nie to, że się w nią wpatruję (bo się nie wpatruję, ze strachu choćby, że poczuje moje spojrzenie i się zbudzi, hi, hi).

Po prostu leżę obok niej w ciszy.

I w tej ciszy, w tym spokoju, w myśleniu o tym, co mogę tu napisać, co mogę napisać w ogóle, co mogę napisać w listach, w tym właśnie kocham ją jeszcze mocniej.

To miłość chyba trzyma mnie w tym łóżku, tak jak moją mamę zatrzymywała przy futrynie.

pikfe

Reklamy