Archiwum dla Lipiec 2012

Offline.

Lipiec 27, 2012

Dzień dobry.

Powoli szykujemy pokój dla Yody i zaczęliśmy od wyniesienia stamtąd jednego z naszych komputerów – zostaliśmy z jednym stacjonarnym. Nie jest tak strasznie. Bywa, że loguję się dopiero wieczorem, bo wcześniej jakoś mnie nie ciągnie.

W trzecim tygodniu lipca wyjechałam z Yodą do jej pradziadków, a moich dziadków. Internetu tam nie ma, zabrałam komputerek i modem i… nawet nie sprawdziłam, jak tam działa.

To nie jest tak, że nie mam co napisać – z zapasem lektur, Yodą, Ziarenkiem w brzuchu, kotami, wsią i ciągle czymś nowym w kuchni zawsze mam. Tylko jakoś nie mam potrzeby albo czasu albo chęci.

Chyba przełączam się na jakiś czas w tryb offline.

(które to stwierdzenie pewnie zaraz przełączy mnie z powrotem na linię).

pikfe

 

Reklamy

Komunikacja.

Lipiec 9, 2012

Dzień dobry.

Yoda nie gada.

Choć w sumie… gada, tylko zasób słów ma ograniczony do kilkunastu w porywach, łącznie z takimi skomplikowanymi jak „te” (ptak).

Nie przeszkadza to jednak naszej córce w wygłaszaniu skomplikowanych kwestii w stylu: To ohydztwo za oknem zawiesił pan U.

Jak to wygląda?

Pokazuje palcem na kawałek taśmy malarskiej powiewającej za oknem; mówi „be” patrząc na mnie, a potem klepie się po głowie (Pan U nosi czapkę, a to właśnie oznacza klepanie się po głowie; i tak też Yoda opisuje Pana U, ponieważ tylko on chodzi w czapce).

Generalnie: rozumiemy ją.

Ale dziś trafiła kosa na kamień – pół dnia wisiała krawędzi blatu, próbując nań wleźć i darła się „bah-bah!”.

– Chcesz wejść?

– Ne (to słowo opanowała do perfekcji).

– Magnes (na lodówce sporo ich wisi, Yoda wieszała się koło lodówki; zwykle je chce) ?

– Ne.

I tak w kółko, a ja nic.

W końcu pod wieczór poddałam się i wstawiłam ją na blat, a moje dziecko bez chwili zawahania porwało podkładkę do siedzenia i zarządziło windę na dół.

Wszystko stało się jasne.

W kuchni mamy kafelki, Yoda nie może siedzieć na kafelkach i o tym wie. Podkładka jest schowana przy blacie kuchennym, żeby jednak Yoda mogła na tych kafelkach usiąść („bah- bah!” to nie tylko przewrócenie się, ale też usiądnięcie), otworzyć dolną szufladę i wyciągać z niej cynamony, wanilie i inne fajne, pachnące i szeleszczące zabawki.

Oczywiście, postawiona z powrotem na podłogę Yoda położyła podkładkę na kafelkach, zrobiła „bah- bah!”, otworzyła szufladę i zaczęła swoje eksperymenty.

Czasem język migowo-popiskowy jest trudny do zrozumienia, choć przecież – taki prosty.

pikfe