Archiwum dla Styczeń 2012

I co? I nic.

Styczeń 13, 2012

Dzień dobry.

Miewam ostatnio wolne chwile, Big B zgarnia Yodę i zabiera ją do spania.

Nagle w domu cisza i spokój. I ja, trochę w tej ciszy i spokoju zagubiona.

Z początku rzucałam się na to, co trzeba zrobić, znacie to przecież: a to podłogę zmyć, a to zupę ugotować, a to ogarnąć.

Obserwując jednak Big B doszłam do wniosku, że nie zamierzam marnować tej chwili ciszy na pierdoły. Big B sporadycznie poświęca swoje wolne chwile na takie rzeczy, czego właściwie nie mam mu za złe. Uczę się za to od mistrza. I tak, oni śpią, pranie niezdjęte, brudne nie włączone, zmywarka pełna i podłoga w sieni brudna, a ja nic na to.

Poradzimy sobie z tym, jak wszyscy wstaną.

Tylko, że ja nieco odwykłam od chwili ciszy.

Nie wiem, co mam zrobić.

A to album ze zdjęciami Yody. A to magazyn o książkach. A to książka. A to koty. A to pisanie. A to blog. A to Mastering the Art of French Cooking.

I przyznaję, czasem kończy się beznadziejnie, na siedzeniu w Sieci. Walczę z tym uparcie.

Może powinnam w poniedziałkowe ciche chwile pisać, we wtorkowe nadrabiać gazetowe zaległości, w środowe wyklejać i porządkować zdjęcia, w czwartkowe… i tak dalej.

Powinni może uczyć tego w szkołach: mądre gospodarowanie własnym czasem.

pikfe

Reklamy

Pytania.

Styczeń 9, 2012

Dzień dobry.

Yoda jest już całkiem dużą Yodą.

Wie, że mama nie lubi, kiedy Yoda jęczy i bierze ją wtedy na ręce, czyli w miejsce przez Yodę ukochane. Yoda zatem jęczy, dopóki nie znajdzie się tam, gdzie chce się znaleźć.

Wie też Yoda, że tata jest nieco bardziej odporny na jęki, więc nie jęczy, tylko bawi się grzecznie, zerkając od czasu do czasu na tatę.

Yoda zaczyna rozumieć.

I rozumować.

Trzeba mieć się na baczności, bo zmiana pieluch to był lekki kawałek chleba.

A pytań mnóstwo.

I jedno przede wszystkim: na co pozwolić, nie ograniczając?

pikfe

Zakopane z Yodą (4).

Styczeń 4, 2012

Dzień dobry.

Zaległości doprawdy straszne, ale nie mam jakoś ostatnio serca do siedzenia przed monitorem. I czasu też jakoś nieszczególnie dużo 🙂

Ostatnio skończyłam na zimnej, ale świątecznej atmosferze w Dolinie Jaworzynki, a tu już po Świętach i w dodatku w Nowym Roku. Mam nadzieję, że dla Was wszystkich będzie to dobry rok.

Ostatniego dnia naszego pierwszego pobytu w Zakopanym z Yodą wybraliśmy się… na Słowację. Ja wolałam iść do Morskiego Oka, ale Big B jakoś bardzo wyraźnie nie miał na to ochoty, więc postanowiliśmy udać się tam, gdzie już raz bardzo nam się podobało, ale nie mieliśmy okazji pozostać tam dłużej. W 2009 nad Szczyrbskimi Jeziorami złapał nas deszcz.

Tym razem nie.

Pogodę mieliśmy naprawdę piękną, ale przyznać trzeba, że tylko my: Szczyrbskie Jeziora położone są na wysokości 1315-1385 metrów i tak mniej więcej do wysokości 1300 metrów mgły i chmury panowały okrutne, także wielka była moja radość, kiedy wyjechaliśmy prosto w piękne słońce, tak miło i ciepło grzejące, że obiad zjedliśmy na restauracyjnym tarasie. A doły tak wyglądały – dla nas pięknie, dla tych co pod spodem, gorzej.

Po obejściu jeziora szlakiem dla prawdziwych twardzieli, czyli wygładzoną, płaską, świetnie utrzymaną drogą…

… doszliśmy do wniosku, że Szczyrbskie są miejscem, gdzie można się nieźle lansować. Pobudowane apartamentowce, gdzie nabyć można metry w cenach iście królewskich; knajp co-nie-miara; stacja kolejowa; i sklepy i sklepiki i całkiem, całkiem spory tłumek, dość nawet przerażający w pierwszej chwili. Polecam więc Jeziora, bo pięknie jest naprawdę, ale jeśli możecie, unikajcie weekendów i sezonu.

Wnikliwie opisaną panoramę znad Jeziora znajdziecie tutaj.

I dnia ostatniego, jak zawsze, pożegnaliśmy Tatry z Olczańskiego Wierchu. U AardvarKa, u mnie, bywa się tam, bo widoki zawsze przecudne.

Tylko ten smog nad Zakopanym…

My go oczywiście wcześniej czuliśmy, bo mieszkamy trochę ponad Zakopanym (kto chciałby mieszkać przy Krupówkach?!) i wjeżdżając tam człowiek ledwo dyszał, naprawdę. Pogody mieliśmy bezwietrzne, więc nad naszym uzdrowiskiem cała ta chmura wisiała i wisiała i wisiała… Ale w Tatrach Yodzie katar przeszedł, a wcześniej nie przechodził ponad trzy tygodnie.

pikfe