Zakopane z Yodą (2).

Dzień dobry.

Dziś zaczynamy spektakularnie, przynajmniej jak na miarę sześciomiesięcznego szkraba.

Tu można sobie porównać widoki 🙂

I jeszcze parę widoków ze szczytu Kasprowego, na który oczywiście wjechaliśmy kolejką. Teraz ludzi nie ma, a w dodatku na stronie PKL można podejrzeć sobie kamerką, czy pod kasami stoją ludzie. Bardzo wygodne.

Już wcześniej zaplanowaliśmy, że nie zjedziemy, tylko zejdziemy przez Roztokę Stawiańską, żółtym szlakiem do Murowańca. Godzina pięć, nawet maluch w nosidle da radę.

Na górze musieliśmy rozważyć, czy warto się decydować, a to dlatego:

Ścieżka była pokryta zamarzniętym śniegiem, wyślizganym już mocno. Na szczęście nadal było lekko na minusie, więc lód był suchy i stwierdziliśmy, że po prostu wystarczy iść wolno i spokojnie. Yoda w nosidełku u mnie, a ja asekurowana przez Big B – bez żadnych ciśnień udało się nam wolniutko pokonać najgorszy fragment pierwszej poważnej górskiej wycieczki Yody.

Potem było już tylko pięknie, choć Yoda jeszcze za mała, żeby widok odległych gór robił na niej wrażenie.

Owszem, zachwyciła się, kiedy szłyśmy kosodrzewinowym tunelem.

A w samym Murowańcu – pustym! – nasza córka nie zachwyciła nas, gdyż była całkiem przesrana i musieliśmy rozebrać ją do naga (co bardzo się Yodzie podobało, nam mniej, ponieważ w gruncie rzeczy było dość chłodno).

I teraz zwracam uwagę wszystkich niedoświadczonych jeszcze rodziców: stopy. W nosidełku, na barana, w plecaku na dziecko – stopy marzną. Bardzo, bo dziecko w ogóle nimi nie rusza. My byliśmy uprzedzeni, więc Yoda miała rajstopy, ciepłe skarpetki, wełniane skarpety i skórkowe buciki z futerkiem. I wiecie, czego dotknęliśmy, kiedy zdjęliśmy te wszystkie warstwy – zimnych jak lód stópek.

Wydaje mi się, że nie ma co wychodzić na jakieś długie spacery bez możliwość ogrzania stóp dziecka czymś z zewnątrz, choćby ciepłem własnego ciała.

Po kwaśnicy (Big B) i szarlotce (pikfe) wyruszyliśmy dalej – do Kuźnic przez Skupniów Upłaz – godzina trzydzieści pięć przepisowego zejścia.

Yoda znów usnęła, więc zeszliśmy naprawdę szybko, a i dobrze, bo godzina była już jak najbardziej odpowiednia do schodzenia.

I Przełęczy między Kopami na koniec.

Yoda zbudziła się pod sam koniec, wyjęliśmy ją z nosidła i spokojnym krokiem zeszliśmy do Kuźnic, bo Yoda uwielbia oglądać górskie świerki i trochę nawet do nich gada 😉

I to na tyle na dziś, bo Yoda wzywa, ale część dalsza będzie 🙂

pikfe

 

Advertisements
Explore posts in the same categories: Gdzieś dalej, Tatry

Tagi: , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

7 komentarzy w dniu “Zakopane z Yodą (2).”

  1. poprostuzycie Says:

    Pięknie 🙂 jak przemycić Yorka w te piękne tereny ???

  2. agnieszka Says:

    cudowne widoki 🙂 zazdroszczę

  3. Dosia Says:

    musicie być naprawdę dobrze dobraną parą z dzieckiem!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: