Jeśli to wrzesień, jesteśmy we Francji (5).

Dzień dobry.

W 2003 Olinus Prime zanotowała: Od rana byłyśmy na targu, ale było beznadziejnie. Poszłyśmy na Montmartre i na Pola Elizejskie. Kupiłyśmy perfumy. Wieczorem miałyśmy iść na jazz, ale trochę się pokłóciłyśmy i nie poszłyśmy. Piłyśmy piwo w naszym hostelu. Dostałyśmy lokatorkę z Izraela.”

Trochę się pokłóciłyśmy?! Delikatnie powiedziane!!! Wrzeszczałyśmy na siebie na ulicy, ona poszła w jedną stronę, ja w drugą, były fochy i wielka awantura.

Poszło o to, że w hostelu trochę z naszej winy, a trochę z bycia chamowatymi, przenieśli nas do tzw. wspólnej sali, co doprowadziło nas do furii, bo pokoje były otwarte non-stop, nikt niczego nie pilnował i generalnie masakra, jak na nasze nerwy. Ja wolałam nie zostawiać naszych rzeczy, Olinus wolał jazz.

Pamiętam też, że nasze odejście spowodowało jęk zawodu we francuskich szeregach 😉

I kartka z mojego kalendarza – pocztówka na dwudziestym września.

W 2004 Olinus opisała skromnie: że wyszłyśmy rano, a wróciłyśmy dopiero po dwudziestej; że wieczorem dowlokłyśmy się jeszcze na piwo, które kosztowało 6 euro za 0,33… 😦

Znowu strasznie się pokłóciłyśmy, w Galeriach LaFayette, nie zgadniecie, o perfumy. Rozstałyśmy się i musiałyśmy do siebie dzwonić, żeby się odnaleźć.

Tam też oglądałyśmy torebki Fendi za 900 euro sztuka. Mówię Wam, ohyda!!!

W 2007 byłyśmy w Paryżu!!!

„Wstałyśmy o 6 i o 7.30 Francuska Mama zawiozła nas na dworzec. W Paryżu najpierw poszłyśmy zobaczyć wieżę Eiffla, potem rue du Commerce. Kupiłyśmy sobie buty, Asia skarpetki dla dziecka.

No tak, ja wtedy miałam wielką fazę na dziecko… Dosłownie nie było sklepu, do którego bym nie weszła i nie rozczulała się nad malutkimi ciuchami. I wiecie co? Yoda chodziła (bo teraz już wyrosła) w tych skarpetkach, które jej wtedy kupiłam.

 

Wsiadłyśmy do metra i pojechałyśmy na ukochany Montmartre.

Ja też piszę w liście do Big B, że na Montmartre było cudownie i udało mi się nawet pogłaskać francuskiego kota. Tego, o ile się nie mylę.

Kupiłam sobie taki fajny pasek. Znalazłyśmy tę kawiarnię gdzie byłyśmy za pierwszym razem. Dużo chodziłyśmy, a potem metrem pojechałyśmy na dworzec. Weszłyśmy jeszcze do Galerii Lafayette i Asia kupiła kurtkę w Zarze. Potem pociąg – masakra i nerwy, ale udało się.

Wcale nie był straszny, tylko ja go takim uczyniłam. Bo pikfe była bardzo specyficzną osobą, o czym jutro, przy opisie naszej eskapady. Teraz dość powiedzieć, że cierpiałam na straszne nerwy przy okazji każdej, nawet najmniejszej podróży. Bo cóż to przejechać z Paryża do D., raptem kilkadziesiąt kilometrów? Otóż, to dużo, wiele, bardzo wiele, tak mniej więcej jakbyśmy przez pomyłkę mogły wsiąść do pociągu, który pierwszą stację na w Bułgarii!!!

Na 20 pojechałyśmy z Francuską Mamą, J-A, M. i L. do KNAJPY i było strasznie nudno i niedobre jedzenie.

A teraz co pikfe miała na ten temat do powiedzenia Big B: Kolacja nawet nie była taka straszna, choć trwała 2h i ujawniły się przy okazji pewne fobie Olinusa dotyczące jedzenia. Dopytywała się, w której potrawie nie ma owoców morza i teraz wszyscy się z niej śmieją, że jest osobą „pas de crevettes” 🙂 Ona bała się, że zamówi coś, co ją będzie obrzydzało (jest bardzo brzydliwa) i co wtedy zrobi?! W końcu zamówiłyśmy arabską potarwę z jagnięciny, oprócz której były oczywiście dodatki (śliwki, morele, cytryna, migdały, marchewka, ogórek) i Olinus cały czas pytała się mnie, co udało mi się zidentyfikować i czy można to zjeść 🙂 .

Ogólnie dzień był bardzo udany, choć w Paryżu krótko, ale dla nas to był taki trochę nostalgiczny powrót. W 2003 spędziłyśmy tam pierwsze takie wakacje (choć nie był to pierwszy raz, kiedy byłyśmy w Paryżu, tylko drugi), których nie zapomnimy do końca życia; potem powtórzyłyśmy to w 2004 i znów przeszłyśmy miliony kilometrów, śmiałyśmy się jak nieprzytomne i unikałyśmy miejsc, gdzie jest wielu turystów. Bo my się po tym Paryżu wiecznie szlajałyśmy, całe dnie, bez przerw, poza jedną małą kawą koło trzeciej.

I Olinus podsumowuje tamten dzień:

Wróciliśmy o 22. Papierosek, herbatka i spanie.
W Paryżu było cudownie, b. fajny dzień, tylko ta KNAJPA…”

🙂

pikfe

 

 

 

Reklamy
Explore posts in the same categories: Francja, Gdzieś dalej

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: