Jeśli to wrzesień, jesteśmy we Francji (3).

Dzień dobry.

Staram się, staram, Yoda stara się również. I Big B się stara 🙂

W 2003 roku wyjeżdżałyśmy od naszej Francuskiej Mamy z powrotem do Paryża. Jak notuje Olinus Prime w swoim kalendarzyku, wszystkie płakałyśmy przy rozstaniu.

Potem my udałyśmy się do naszego dość okropnego hostelu, gdzie zadekowałyśmy się w jeszcze gorszym pokoju, a potem poszłyśmy na spacer w okolice St. Germain i Notre Dame, gdzie słuchałyśmy świetnej grupy jazzowej koncertującej na ulicy.

W 2004 razem z naszą Francuską Mamą i Jej Mężem pojechaliśmy do Wersalu, ale tym razem nie zwiedzaliśmy pałacu – pojechaliśmy obejrzeć wystawę, a właściwie trag szkła. Całe szczęście, że nie kupiłam rzeźby elfa, za którą wtedy szalałam. Musiałabym ją schować głęboko do jakiegoś kartonu 🙂 Wypiliśmy kawę, a potem pojechaliśmy do znajomych Francuskiej Mamy, Isabelle i Roberta, przemiłych ludzi.

Ona zajmowała się hodowlą i tresowaniem koni; on był chyba dość wysoko postawionym urzędnikiem. Mieszkali w przedziwnym domu, który – jak to często we Francji była – z zewnątrz był niemalże ostentacyjnie skromy, a cała dbałość o detal wyróżniała wnętrze. Robert był miłośnikiem dobrych win i piłam tam tak dobre białe wino, jakiego pewnie jeszcze długo się nie napiję. Nabrałam też obrzydzenia do win czerwonych, jako, że to, które podał nam Robert do pieczeni smakowało jak przeciętne wina, których smak znam, a okazało się, że było zepsute… 😉

Olinus Prime podaje w swoim kalendarzyku: Super było.

W 2007 byłyśmy nadal w D: „Ok. 10 rano zjadłyśmy malutkie śniadanie, a potem poszłyśmy wysłać listy.
Ok. 12 przyjechał J-A i był obiad (kiełbaski i kasza, ogórki). Po obiedzie herbata i jeszcze byłyśmy w D. z Francuską Mamą po chleb. ZIMNO BARDZO!
Przed kolacją poszłyśmy wysłać listy, po kolacji przyjechała L., była herbata i potem położyłyśmy się już spać. Jeszcze czytałam w łóżku.”

Ja w liście do Big B piszę, że jest bardzo fajnie i że dziką frajdę sprawia mi mówienie po francusku i że nawet zrozumiałam J-A. Francuska Mama zawsze starała się mówić trochę wolniej, ale on – chyba – raczej się nie certolił za bardzo. Pewnie dlatego z reguły nie rozumiałam ani słowa 😉

I jeszcze z listu do Big B: O nie, ona [Olinus Prime] znowu tu jest [w moim pokoju – miałyśmy osobne u naszej Francuskiej Mamy] i mnie gnębi, mówi, że próbuje „wrócić do starego porządku, jeden pokój, jedne siostry, jedna miłość, jedno życie. „

🙂

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Francja, Gdzieś dalej

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

One Comment w dniu “Jeśli to wrzesień, jesteśmy we Francji (3).”

  1. poprostuzycie Says:

    Pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: