Minęły cztery miesiące.

Dzień dobry.

Cztery miesiące temu o tej porze – a jest osiemnasta – miałam już maleńką Yodę w ramionach, już ją karmiłam, tak, jak karmię ją w tej chwili ( dochodząc do perfekcji w pisaniu na klawiaturze jedną ręką).

A jednak wszystko jest inaczej – wówczas trzymałam całkiem nieznanego mi okruszka, a teraz leży na moich kolanach siedemdziesięciocentymetrowa osóbka, która dała się już poznać, ma swoje zwyczaje i swoje chciejstwa.

Prawda jest taka, że uwielbiam nasze życie z Yodą i zupełnie straciłam dla niej głowę. Trwa w chwili obecnej najpiękniejszy okres mojego życia i żal mi każdej minuty spędzonej na głupotach. Może to i żałosne, ale chwile niegłupie to te spędzone z Yodą. Z grzeczną, pogodną Yodą, ciekawą świata i wiecznie uśmiechniętą ( chyba, że jest po dziewiętnastej i Yoda nie śpi).

Byliśmy już na pierwszych wakacjach razem, bez szału może, bo tylko w stolicy.

I było super – bo na szczęście potrafimy się cieszyć nie tylko Tatrami. Łaziliśmy trochę po muzeach – żyrandole w Zamku Królewskim doprowadziły Yodę do ekstazy, podobnie jak niektóre obrazy Agaty Bogackiej.

Z ogrodu botanicznego musieliśmy uciekać przed komarami (Big B: „Kochanie, ile zapłaciłaś za bilety?!”, pikfe: „Dwanaście złotych.”, Big B: „DWANAŚCIE ZŁOTYCH za to, żeby mnie komary żarły!!!”), w Parku Ujazdowskim karmiliśmy kaczki, co również doprowadziło Yodę na granicę szaleństwa, a w Łazienkach wiewiórki jadły nam z rąk orzeszki, co Yodzie było całkiem obojętne, bo spała.

Po parysku co rano jedliśmy croissanty (nie powinnam ze względu na Yody skazę, ale po pierwsze jest już lepiej, a poza tym były tak dobre – z malinami – że nie byłam w stanie się pohamować) i piliśmy kawę, a na spacery wybieraliśmy się całodniowe – bez samochodu, z wózkiem za to. I na Warszawę to rozwiązanie jest bardzo dobre, choć samotnemu rodzicowi dość trudno byłoby się poruszać („Winda nie działa z powodu zalania instalacji elektrycznej„, co nastąpiło – sądząc po wyglądzie kartki – w czasie powodzi w 1997 roku). Nie lubiłam Warszawy, a dzięki Yodzie, Big B i naszym spacerom – polubiłam.

Jasne, napotyka się na ludzi niezbyt miłych, ale bywa też przemiło – przy wspólnym karmieniu kaczek, w restauracji, ze strażnikiem w muzeum, z panią pilnującą Sali Balowej, która zauważyła, że Yoda jest głodna, wskazała nam ustronne miejsce i w efekcie Yoda nażarła się po królewsku w najbardziej reprezentacyjnej sali Zamku Królewskiego.

Knajpki są fajne, można zjeść dobrze i wcale nie tak znowu drogo – a ja uwielbiam chodzić do knajp i dobry posiłek to dla mnie naprawdę wielka przyjemność. A jadłam przepyszny pasztet z dzika i naprawdę świeże flądry; doskonałe risotto i świetnie upieczone polędwiczki; wyśmienitą tartę pomarańczową (nie mogłam się pohamować – znów!) i przyzwoitą minestrone. Tak się rozochociłam tymi restauracjami, że wróciwszy w domowe pielesze, zapomniałam zrobić obiad! 😉 (Gwoli szczerości: parę razy trafiliśmy fatalnie: na sałatę drugiej świeżości; podłą lurę, którą ktoś złośliwie nazwał kawą; ohydne naleśniki ze sztuczną bitą śmietaną; co psuło nam humor, ale na szczęście na krótko).

Yoda lubi nowe miejsca, jest cudnie pogodna i uśmiechnięta. Śpi, je i ogląda.

A my zachwycamy się też: z nią i nią.

I chwytaliśmy tę Warszawę nie nadętą, nie rozwarstwioną, nie szczurzą – ale zagadkową, czasem sikami śmierdzącą, pełną sekretnych przejść, nie turystyczną.

„Byliśmy młodzi, o coś nam chodziło”.

Było pięknie jednym słowem.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Gdzieś dalej, Yoda

2 komentarze w dniu “Minęły cztery miesiące.”

  1. Dosia Says:

    I co tu można komentować…
    Jestem pełna uznania dla Waszego spokoju i nieograniczania swobodnego życia. Gdybym ja była taka mądra przy pierwszym dziecku… Co prawda wyjechaliśmy z Mała na wakacje, kiedy kończyła 3 miesiące, ale wydaje mi się, że byłam dość nerwową i sfiksowaną młodą matką


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: