O waleniu w dekiel.

Dzień dobry.

Długo myślałam o Waszych komentarzach i doszłam do wniosku, że chyba najlepiej będzie, jeśli odniosę się do nich w osobnym poście.

Taaaaak, wali mi w dekiel. I Big B też wali w dekiel.

Nasza córka jest najpiękniejsza i najmądrzejsza; zachwycamy się nią dwadzieścia cztery godziny na dobę; patrzymy, jak pięknie wygląda, kiedy śpi i namiętnie rozmawiamy z nią w jej własnym języku. Podporządkowaliśmy jej nasz tryb życia i bynajmniej nie czujemy się żywcem zakopani.

Zgadzam się z Dorotą – choć być może niektórzy uznaliby, że po prostu nie mam własnego życia – ten okres zbyt krótko trwa, żeby pozwolić sobie tracić czas. Ja przyznaję – żałuję każdej minuty, której nie spędzam z Yodą. I to jest może szaleńcze, straszne walenie w dekiel, ale odczuwam wtedy, nawet podczas naszych bardzo krótkich rozłąk, fizyczny niepokój i dyskomfort.

Yoda już teraz nie jest tym uroczym, pięknym noworodkiem, jakim była. Pewien okres jej życia już nieodwołalnie minął – to wspaniałe i przerażające jednocześnie. Tak mi się zdaje, że to przerażające może zrozumieć tylko rodzic, który patrzy na swoje rosnące każdego dnia dziecko, jest z niego dumny i jest nim zachwycony, ale jednocześnie wie, że z każdą chwilą ma tej istoty kochanej coraz mniej ( Z myślą o Dobrawce wytłumaczę się: z rozmysłem użyłam tu czasownika mieć, nie dlatego, że zdaje mi się, że posiadam Yodę jak przedmiot; tak łatwiej jest mi opisać, że Yoda z każdym dniem staje się coraz bardziej swoja, a coraz mniej swoich rodziców, jeśli rozumiecie, o co mi chodzi).

I Sybirak nie dostanie bana, bo walenie w dekiel to tylko inne określenie na wielką, bezgraniczną miłość.

Słyszy się o ludziach, którym nie wali w dekiel po urodzeniu się dziecka. Na nieszczęście – czasem ogromne i na całe życie (bo o zupełnych patologiach nawet nie wspominam) – dla dziecka.

Zatem Sybiraku, ciesz się, walenie w dekiel uszczęśliwia.

pikfe

P.S. Walenie w dekiel nie przeszkadza nam jednak wrzeszczeć „NIE ZMIENIAM!!!!”, kiedy usłyszy się, że Yoda zrobiła kupę, a w sytuacjach, kiedy wrzask nie rozstrzyga – bo dochodzimy do perfekcji w wykrywaniu i wrzeszczymy jednocześnie – gramy w „papier, nożyce, kamień” o to, kto nie zmienia 🙂

Reklamy
Explore posts in the same categories: Yoda

12 komentarzy w dniu “O waleniu w dekiel.”

  1. sybiraczka Says:

    Ja już zbieram Sybirakowi papierowe torebki…:)

  2. Sybirak Says:

    Po tym wpisie jestem jeszcze bardziej załamany i jeszcze mniej rozumiem ten zachwyt nad małymi dziećmi.

  3. dorota Says:

    Spinacz, taka klamerka do bielizny się przyda do zmieniania pieluch. Pod warunkiem, że ktoś potrafi do tego to robić z zamkniętymi oczami 🙂

  4. Poprostuzycie Says:

    eee tam 🙂 i przyjdzie czas na własne życie 🙂 a tak poza tym to rodzice dorastają wraz z swymi dziećmi i z nimi przeżywają każdy okres ich życie przypominając sobie wszystkie emocje – jak to było mając naście lat – bo niemowlęcego czasu i tak nie pamiętamy. Bądź sobą i ciesz się z tego co masz :)))))))))

  5. santa maria Says:

    Co do pieluch – przecież one rodzicom nie śmierdzą (choć może wpływ ma tu decydujący karmienie piersia kompletne) 😉
    U nas tata maleństwa z premedytacją palec złamał i odmawia przewijania, uzasadniając przy tym filozoficznie, iż to i tak bez większego sensu (bo nowa kupa z pewnością się jeszcze pojawi).

    A mała S. rośnie. Bardzo szybko rośnie. Na miarce 70 cm, co fakt wykazuje niezaprzeczalnie. Za nami więc 13 cm radości, wątpliwości, troski, a czasem i wielkiego zdumienia…

    A zdjęcia małej przy łóżku wiszą…tak, żeby bez wstawania móc na nią przez chwilę popatrzeć i zasnąć.

  6. santa maria Says:

    Ale wiesz pikfe, mi tych kilku „tylko moich” chwil nie szkoda…Czasem po prostu wychodzę – na godzinę, dwie. Słucham muzyki, jem, piję. Jak dawniej. Czuję się wolna i później tę wolność chętnie oddaję, wracając dziarskim krokiem do domu.
    Każdy ma swój sposób i model czerpania radości z bycia rodzicem – tak przynajmniej sądzę.

    • pikfe Says:

      Zgadzam się – każda mama i każde dziecko mają swój własny model i daleko mi od sądzenia kogokolwiek. Trzeba być szczęśliwą 🙂

  7. Dosia Says:

    stało się 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: