Dzień, w którym urodziła się moja córka.

Dzień dobry.

… to dzień, w którym zatrzymała się Ziemia.
Nie potrafię tego określić w inny sposób.

Ból był potworny, na szczęście szokująco krótki. I to nie jest ból, który pamiętam mniej albo taki, który rozmył się gdzieś, kiedy położyli Yodę na moim ciele. Uczucie nieziemskie, ale ulga, że to już koniec – także. Przy czym naprawdę się nie nacierpiałam – na porodówce byłam… niecałą godzinę. Później szok – nie wszystko pamiętam, część jak za mgłą.

A później – w pewnym sensie Cusk miała rację: to już inne życie.
I dla mnie to życie jest tak piękne, że nie ma słów, które mogłyby je opisać.
Macierzyństwo jest dla mnie jak fala, która porwała mnie nagle z brzegu.
To lekcja pokory przed teoretyzowaniem na sucho o życiu – nawet w najmniejszym stopniu nie wyobrażałam sobie tych emocji; rozmyślając o byciu matką nawet nie zbliżyłam się do tego wszystkiego, co czuję teraz.

To jest najwspanialsze, co mi się przytrafiło.
Całkowicie przekracza granice mojej wyobraźni.
Zmienia mnie, a jednocześnie pozostaję sobą.

Razem z Big B mamy do pokazania Yodzie cały świat. A ona jest całym naszym światem.

pikfe

P.S. Proszę o dyspensę na bycie monotematyczną czas jakiś. O losowaniu pamiętam 🙂

Advertisements
Explore posts in the same categories: Yoda

8 komentarzy w dniu “Dzień, w którym urodziła się moja córka.”

  1. andzia Says:

    bądź monotematyczna ,opowiadaj,mów,opisuj 🙂
    chcemy się cieszyć razem z Tobą

  2. marta Says:

    Gratulacje i oczywiście dobrze, że długo nie cierpiałaś – czasami jak słyszę że ktoś rodzi 12 godzin to aż nogi się pod człowiekiem załamują, wiec jesteś ogromną szczęściarą!
    I oczywiście jakie imię dla córki? Chyba nie Yoda? 😉

    • pikfe Says:

      12 godzin to byłby KOSZMAR. Z drugiej strony ja nie miałam bóli partych, ino bóle kości. Te podobno trudniej jest wytrzymać. Ale jestem szczęściarą, zwłaszcza, że to pierwszy poród!
      A na imię jej Yoda 😉

  3. Virginia Says:

    Teraz już będziesz monotematyczna większą część swojego dalszego życia 🙂 Mnie to nie przeszkadza, z przyjemnością łączę się w monotematyczności 🙂

  4. santa maria Says:

    Ten post niesie nadzieje – dziekuje.
    U mnie jeszcze nic…lub moze raczej wszystko na raz: strach przed porodem (choc santa taka pyskata na codzien), strach przed nowa rola. Paradoksalnie wlasnie teraz czuje sie jak maloletnia studentka, ktora o zyciu nie wie nic zupelnie. Ma glowe pelna pomyslow, lekka, wiosenna…
    Tak nieadekwatnie.

    • pikfe Says:

      Nie ma chyba czegoś takiego, jak „adekwatnie”. Tutaj każda z nas ma swoją drogę, nawet jeśli wydaje się nam, że jej nie znamy. Pewnie nie zawsze jest łatwa, ale zawsze zaskakuje.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: