Ostatnie chwile.

Dzień dobry.

W czwartek idę do szpitala – o ile oczywiście nie trafię tam wcześniej. Próbowałam, ale bezskutecznie: było łażenie po schodach i układanie książek na półkach; skończyło się leżenie; kąpiele w ciepłej wodzie jak najbardziej.

I nic. Jak już pisałam – trzeba się od samego początku uczyć szanować fakt, że dziecko ma prawo do własnego zdania, które niekoniecznie jest takim, jakie najbardziej by się rodzicom podobało.

Mimo tego – niedługo urodzę. Nie ma innego wyjścia.

To są moje ostatnie chwile jako nie-mamy. Dziwne, bo ja wcale nie czuję się jak mama. Nie jestem umordowana ciążą, choć nieco mi już ciąży. Chciałabym urodzić, ale wielkiego parcia nie mam. Fizycznie znoszę wszystko dobrze, poza pewnym umęczeniem i dość silną potrzebą snu w tym ostatnim okresie.

Ale…

Chciałabym z powrotem stać się sobą. Nie jest to możliwe tak do końca, ale przynajmniej w sporej części – jest. Być dawną pikfe, bez brzucha, bez tej doczepki kobiety w ciąży.

Co do ciąży jako stanu fizjologicznego – nie zmieniłam zdania. Nie jest to coś  za którym będę jakoś dziko tęskniła. Wolę swoje ciało w wersji normalnej.

Wychowana w micie (?) cudowności macierzyństwa jakoś nie bardzo potrafię się w nim odnaleźć. Jeszcze dużo przede mną: kobietą, sadowniczką, partnerką – a nie tylko mamą.

Marzę o tym, żeby pojechać pociągiem do Miasta, na kawę, sama. Bez lęku, że urodzę, że coś się przytrafi z dala od szpitala, że zjem, coś czego nie wolno etc. Naprawdę o tym marzę.

Czy to dziwne marzenie?

Czy po porodzie zeświruję i zmienię się w Szaloną Mamunię? Zacznę mówić do Tygryska zdrobnieniami i Tygrysek stanie się centrum mojego świata? I będę mówić, że zrobiłyśmy dziś kupkę trzy razy?

To jest wizja, która kojarzy mi się z jakąś potworną niewolą i szaleństwem.

Nadal nie czuję się mamą.

Nie boję się bycia mamą, ale się nią nie czuję.

I nie mam z tym problemu – tylko myślałam, że będzie inaczej.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Ciąża

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

8 Komentarzy w dniu “Ostatnie chwile.”

  1. dorota Says:

    E tam, nie ma wzorca metra czucia się mamą. Ty się tak czujesz–i to jest w porządku. Tygrysek będzie miała fajnie z taką mamą. Nie, nie wierzę w to, że zaczniesz gaworzyć 🙂
    Wszystkiego dobrego życzę Wam wszystkim 🙂

  2. santa maria Says:

    trzymam kciuki – przede wszystkim za zdrowie obu pań, w drugiej kolejności za bezproblemowość całego procesu…

    co do reszty – czuję bardzo podobnie
    choć mam jeszcze prawdopodobnie 2 tygodnie na wszelkie zmiany podejścia i czucia

  3. soulmate Says:

    Spokojnie, będzie dobrze 🙂 A z tą kupką – cóż, tak to mamy mają, że lekko wariują 🙂

  4. Kulka Says:

    Trzymam kciuki, życzę powodzenia i czekam na wieści 🙂

  5. gburek.wordpress.com Says:

    Póki co szósty miesiąc i takie samo myślenie. Fajnie przeczytać wyznania kobiety w ciąży nie zdrabniającej wyrazików o dzidziusiu i o fasolce tylko piszącej NORMALNIE. Będę czytać dalej. Pozdrawiam.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: