Archiwum dla Maj 2011

Wietrzenie regałów (2).

Maj 27, 2011

Dzień dobry.

Trochę jeszcze rzeczy do rozdania zostało, tak więc nie patyczkuję się za bardzo, tylko zapraszam Was gorąco do kolejnego losowania.

Aby wziąć w nim udział – jak zawsze wystarczy tylko komentarz pod wpisem. Losujemy za tydzień, trzeciego czerwca.

Zestaw pierwszy, poetycki, oryginalny i z dedykacją (z miasta Cieszyna) pana Mirosława Gabrysia.

Zestaw drugi,tym razem składający się tylko z filmów 🙂

Szczęścia!

pikfe

Gówniana sprawa.

Maj 25, 2011

Dzień dobry.

Mówi się z pobłażaniem, że rodziców małych dzieci interesują przede wszystkim zupki, kupki i gile. I że jak w ogóle można o tym gadać? Kupa to kupa.

Tak właśnie myślałam i omyliłam się, jak w bardzo wielu rzeczach dotyczących macierzyństwa.

Sprawą kupy – a raczej jej braków –  żyjemy od czterech dni. Nagle stwierdzenie „-No i co? – Gówno!” nabrało zupełnie nowego kolorytu, podobnie jak swobodne i radosne rzucenie słówkiem przesrane 😉

Otóż, my się cieszymy niezmiernie, kiedy Yoda zrobi kupę. To wręcz jak fizyczna ulga. Ja byłam dziś w niebo wzięta, kiedy palcem sprawdzałam zawartość pieluchy i okazało się, że wsadziłam go w gówno. Taaaaaak, cieszyłam się, że wsadziłam palec w gówno.

Życie bywa szokujące.

Kiedy kupy nie ma, jest nędza. Natknięcie się na pustą pieluchę wtedy, kiedy już powinna być pełna, jest ciężarem niezmiernym. Taaaak, człowiekowi jest tak ciężko na duszy, jakby przywaliła go płyta nagrobna.

Piszę o tym, żeby po raz kolejny przypomnieć sobie jak wielką lekcją pokory jest dla mnie doświadczenie macierzyństwa. Kiedyś myślałam, że kupa to kupa, a teraz okazuje się, że z byle gówna można się cieszyć jak szalony (rodzic).

pikfe

P.S. Choć oczywiście lepiej jest, gdy gówno jest first class, a nie byle.

P.S. 2 Właśnie przeczytałam https://pikfe.wordpress.com/2011/05/03/ostatnie-chwile/

Ha! Ha! Ha!

TYLKO TRZY?!

Choć nie używam 1.os lm i raczej nie będę. No… chyba, że będę 😉

Wreszcie losowanie!

Maj 24, 2011

Dzień dobry.

Jest chwila dla bloga, więc czynię to, co od dawna już jest moją powinnością – losowanie, które powinno odbyć się dawno, dziś uskuteczniam.

I tak na zestaw afrykański zapisały się…

… a ślepa ręka losu z białych kopert…

…wybrała…

Dorocie gratuluję!

Zestaw drugi to Cyberiada Stanisława Lema i Katedra Tomasza Bagińskiego, a konkurencja niewielka…

…napięcie rośnie… 😉

…and the zestaw goes to…

Pannie Jemiole pikfe szczerze gratuluje, a Andzię pociesza, że Lem jeszcze będzie 🙂

Panie, które wygrały poproszę o adresy na mój adres mailowy pikfe@wp.pl, a w piątek  zapraszam na kolejne losowanie.

pikfe

Trzecia doba.

Maj 21, 2011

Dzień dobry.

Zdecydowałam się na karmienie piersią. Bardzo to lubię, chociaż uzależnione jesteśmy od siebie bardzo.

Jednak – przynajmniej jeśli chodzi o karmienie piersią – jestem zupełnie zielona.

A że będę wyglądać tak w trzecie, czwartej, piątej dobie…:

Źródło: http://ctsiessandoval.blogspot.com/2010_05_01_archive.html

… nikt mnie nie uprzedził!

Yoda nie była w stanie tego pożreć, obawiam się, że nawet bliźnięta nie dałyby rady. Pokarmu miałam potworne ilości, bez laktatora to byłaby zupełna tragedia. Zresztą ona jadła co cztery godziny po dziesięć minut – co swoją drogą bardzo nas zaniepokoiło, ale przybrała aż nadto – a po tych dziesięciu minutach piersi były gotowe do kolejnego karmienia.

150 mililitrów w dziesięć minut ręcznym laktatorem – robi wrażenie? 😉

Na szczęście teraz jest już dobrze i obydwie to uwielbiamy.

No i brakuje mi dwa kilo do wagi wyjściowej 🙂

pikfe

Fabryka brudów.

Maj 17, 2011

Dzień dobry.

W naszej fabryce wytworzymy brudy o każdej porze dnia i nocy, dwadzieścia cztery godziny na dobę, siedem dni w tygodniu! Każdy stopień zabrudzenia, dowolna ilość!

pikfe i Yoda

Dzień, w którym urodziła się moja córka.

Maj 16, 2011

Dzień dobry.

… to dzień, w którym zatrzymała się Ziemia.
Nie potrafię tego określić w inny sposób.

Ból był potworny, na szczęście szokująco krótki. I to nie jest ból, który pamiętam mniej albo taki, który rozmył się gdzieś, kiedy położyli Yodę na moim ciele. Uczucie nieziemskie, ale ulga, że to już koniec – także. Przy czym naprawdę się nie nacierpiałam – na porodówce byłam… niecałą godzinę. Później szok – nie wszystko pamiętam, część jak za mgłą.

A później – w pewnym sensie Cusk miała rację: to już inne życie.
I dla mnie to życie jest tak piękne, że nie ma słów, które mogłyby je opisać.
Macierzyństwo jest dla mnie jak fala, która porwała mnie nagle z brzegu.
To lekcja pokory przed teoretyzowaniem na sucho o życiu – nawet w najmniejszym stopniu nie wyobrażałam sobie tych emocji; rozmyślając o byciu matką nawet nie zbliżyłam się do tego wszystkiego, co czuję teraz.

To jest najwspanialsze, co mi się przytrafiło.
Całkowicie przekracza granice mojej wyobraźni.
Zmienia mnie, a jednocześnie pozostaję sobą.

Razem z Big B mamy do pokazania Yodzie cały świat. A ona jest całym naszym światem.

pikfe

P.S. Proszę o dyspensę na bycie monotematyczną czas jakiś. O losowaniu pamiętam 🙂

6.05.2011

Maj 12, 2011

Dzień dobry.

Wszystko jest tak, jak być powinno.

Foto: AardvarK

Tygrysek, obecnie Yoda,

Big B,

pikfe