Archiwum dla 4 lutego, 2011

And the blender goes to…

4 lutego, 2011

(Dzień dobry.

Jako, że nie mam ani losujących dzieci ani losujących maszyn, trzeba uwierzyć mi na słowo. Sorry.)

Dosia!

Gratuluję 🙂 Maila poproszę.

I nagroda pocieszenia: Hordubal, jeśli życzysz sobie kupony, także proszę o maila z danymi.

Jak wiecie, w tym losowaniu brały udział tylko dwie osoby, i na tę okoliczność Dosia zapytała się mnie w komentarzach, czy żałuję, że mój blog nie jest poczytny.

Jak już napisałam, owszem, żałowałam, na początku, kiedy jeszcze byłam na Onecie. Teraz nie żałuję i mogłabym nawet napisać, że całkowicie mi to zwisa, ale tak nie jest.

Ja bym nawet nie chciała, żeby był bardziej poczytny.

Big B ma pewną sieciową aktywność, gdzie styka się z większą ilością internautów niż ja.

I dostał takiego maila, przedstawiam całą treść (uwaga, brzydkie wyrazy):

„huj ci w dupe kutafonie jebany bez szkoły pederasto pierdolony pedale bez szkoły”

(swoją drogą, jakie to kulturalne społeczeństwo, bycie bez szkoły to inwektywa!)

Pewnie spotkałoby to mnie prędzej. Czy później.

W związku z tym nie wiem, czy chciałabym się spotykać z większą ilością internautów.

Chyba podziękuję.

Kilkadziesiąt wejść dziennie całkowicie mi wystarczy 🙂

pikfe