A jak będzie w maju?

Dzień dobry.

Tak sobie leżę i myślę…

Córka rusza się w brzuchu. Kopie i się wierci. Rośnie. Gadamy trochę do niej. Chociaż jesteśmy obydwoje pod tym względem dość powściągliwi, i tak stała się w naszych głowach chyba kimś więcej niż faktycznie jest.

Wydaje się nam, że jest… takim małym dzieckiem. Rozumującym. Takim malutkim dorosłym, ewentualnie bardzo inteligentnym kociakiem.

Zdziwię się, jak nie powie „cześć, mamo!” po wyjściu z brzucha.

W takim wydaniu, w jakim można (w granicach rozsądku) traktujemy córkę jak domownika. Mówi się do niej nie dlatego, że TAK TRZEBA (i jeszcze najlepiej streszczać historię kultury), tylko dlatego, że obydwoje mamy taką potrzebę. Czasem się z nią skomunikować, tak jak ze sobą.

A przecież urodzi się i będzie mało kontaktowa, w tym pierwszym okresie oczywiście. Nie będzie gadała, nie będzie nas rozumiała i to będzie bardzo namacalne. Ledwo co będzie nas widziała.

A przecież traktujemy ją jak normalsa… mówimy z ironią, żartujemy, jak między sobą.

Dziwne odczucie.

I druga rzecz: z jednej strony chciałabym, żeby był już maj i cała historia zakończyła się happy-endem.

Ale z drugiej, przyjdzie maj i nagle okaże się, że… jestem pusta, bez brzucha. Że wracam do normalnych, z mojego – mimo wszystko przecież – uprzywilejowanego w tej chwili, miejsca. Nie tylko trzeba będzie się przestawić na posiadanie dziecka, ale też na powrót do normalnego, zwykłego życia.

Nie zaprzeczam, to ma bardzo dużo plusów, ale… jakoś trochę wzbudza moje obawy. To pierwsze rozstanie z dzieckiem wzbudza moje obawy.

Ona będzie na zewnątrz, a nie we mnie.

To dopiero będzie dziwne.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Ciąża

4 komentarze w dniu “A jak będzie w maju?”

  1. Dosia Says:

    Przypuszczam, że to odczucie zostanie Ci do samego rozwiązania, a później będziesz napawała się nowym życiem i nawet przez myśl i nie przejdzie tęsknota za poprzednim stanem 🙂

  2. poprostuzycie Says:

    Pierwsze znaki miłości macierzyńskiej…. 🙂 potem przyjdzie bliskość nie dopisania podczas karmienia i tęsknota za karmieniem gdy i ono się skończy i tak przez całe życie…. 🙂 Ot Matczyna miłość po prostu 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: