Czy faceci są naprawdę tacy fajni? A my?

Dzień dobry.

Tytułem wstępu pozwolę sobie zacytować pierwszy z postów na jednym z wątków Gazety:

Czy faceci są naprawdę tacy fajni?

mikas73 25.01.11, 06:58

Widziałam fragment adaptacji filmowej – „Jedz, módl się, kochaj”, w którym Julia Roberts mówi do przyjaciółki przejmującej się swoją rosnącą „oponą” na brzuchu, mniej więcej tak: „Czy któryś facet uciekł z sypialni, kiedy się rozebrałaś? Oni cieszą się, że mają nagą babkę w łóżku, płaskie brzuchy mało ich obchodzą. Nie ma sensu żałować sobie kolejnego kawałka pizzy, ciesz się więc jedzeniem.”

Czy faceci są naprawdę tacy fajni?”

Tu koniec cytatu.

Są tacy fajni? A czy to taka znowu fajność? I czy oponą powinnyśmy się przejmować ze względu na siebie czy ze względu na facetów?

Ja powiem tak: nie wiem, czy byłabym z Big B gdyby wyglądał inaczej niż wygląda, a wygląda jak mój ideał od dawien dawna (czyli wysoki i chudy). Z drugiej strony, nawet przy tym wyglądzie, nie byłabym z nim, gdyby nic poza wyglądem sobą nie reprezentował.

Nie wiem, czy Big B byłby ze mną, gdybym miała dwadzieścia kilo nadwagi i tłuste włosy. Z drugiej strony, gdybym była plastikiem, on też pewnie by zemną nie był.

Mimo to uważam, że tworzymy całkiem udany związek. Nie chcę przytyć – ani ze względu na własne samopoczucie, ani ze względu na jego zapatrywania estetyczne. Choć pewnie jak przytyję, nadal będzie mnie kochał. I jak on przestanie być szczupły, to ja też będę go kochała, ale go pogonię 😉

Nie wiem, czy faceci są tacy fajni – i czy to taka fajność, że już nic poza golizną ich nie obchodzi.

Pewnie niektórzy są tacy fajni, a inni jednak zwrócą uwagę na nieogolone pachy/ długie pazury/ tyłek zatłuszczony/ cycek mniej jędrny niż u osiemnastki. Jeszcze inni doprowadzą wszystko do chorych skrajności – albo skreślą, bo tu kilogram za dużo albo już nic nie będzie ich obchodziło.

Ja taka fajna nie jestem – nie potrafiłabym być z facetem, który po zdjęciu podkoszulka sprawiałby, że mam ochotę uciekać, gdzie pieprz rośnie, bo nie można oka zawiesić, kiedy wszystko (pod tym podkoszulkiem naturalnie!) wisi… Sprawdzone.

Wygląd męskiego ciała ma dla mnie znaczenie i jeśli już miałabym ochotę na one – night stand to raczej z kimś szczupłym i pięknym niż z grubym i brzydkim. I ja się w sumie tym facetom nie dziwię!

Poza tym – czy naprawdę mamy nie mieć opony dla nich? Czy też może lepiej, żebyśmy miały/ nie miały jej dla siebie? I że akceptując siebie, będziemy akceptowane przez resztę, przynajmniej tych, którzy będą rozsądnie szukali kobiety zadowolonej z siebie – i z życia?

pikfe

Advertisements
Explore posts in the same categories: Przemyślenia

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

8 komentarzy w dniu “Czy faceci są naprawdę tacy fajni? A my?”

  1. poprostuzycie Says:

    hm… trzeba jednak tu rozgraniczyć pewne sprawy…. po pierwsze faceci dzielą kobiety (a wiem to od nich samych, a może i nie wszyscy, na dwie kategorie) te z którymi się żenią i te z którymi idą do łóżka na sam seks. Prawda jest taka, że dobieramy się w pewien zakodowany dziwny genetyczny system na który ma wpływ niestety wiele czynników. Osoba która akceptuje siebie jest odbierana ogólnie przez wszystkich i kobiety i mężczyzn bardzo pozytywnie, ot po prostu emanuje ciepłem i dobrą energią 🙂
    PS: kiedyś przeprowadzono badania na kobietach jakich partnerów wybierają, niestety atrakcyjność była na samym końcu, na pierwszym miejscu uplasowało się podświadome szukanie dobrych genów dla naszych dzieci, a potem czy mężczyzna potrafi zapewnić dobry byt Nam i potomstwu 🙂
    Poza tym nieświadomie podobno zawsze kobiety zerkają na męskie pośladki 🙂 też tak wynikało z tych badań 🙂
    z brudasem też bym nie poszła do łóżka 🙂

    • pikfe Says:

      Ale co z takiego podziału wynika? Że te z którymi się żenią mogą mieć oponę, byle serce miały złote, a te na seks mogą być podłymi babsztylami, byle wyglądały jak gwiazdy filmowe, a w łóżku zachowywały się jak gwiazdy porno?

      Tak, wiem o genach, ale czy atrakcyjność wizualna nie ma nic wspólnego z dobrymi genami? Nie mówię o braku oponki lub jej obecności, tylko np. o tym, że ponoć ogólnie podobają się nam ludzie z bardziej niż mniej symetryczną twarzą.
      Poza tym po czym kobieta pierwotna miała poznać, że pierwotny mężczyzna się nada (poza oczywistością 🙂 – nie wiem, czy dziś nie nazwalibyśmy tego atrakcyjnością fizyczną.

      Z brudasem to ja nawet nie mówię… ale wolałabym pewnie z Clooney’em niż z Mroczkiem albo Ryśkiem z Klanu 🙂
      Chociaż, cholera, kto wie… 😉

  2. Dosia Says:

    Cześć kochana.

    Dobrze, że u Ciebie już dobrze :).

    Muszę przyznać, że ja też gustuję w szczupłych i wysokich. To jest lekka sprzeczność, bo sama mam tendencję do tycia (w granicach normy bmi, ale jednak ideałem nie jestem i 5 kg w dół by się przydało), to jednak mężczyzny z oponką bym nie zniosła. A już najbardziej nie znoszę wielkich ud u faceta, uważam, że są wręcz obleśne.

    Poczucie estetyki to normalna sprawa, i choć jest to rzecz gustu oraz tolerancji dla kochanej osoby, mężczyźni swoją wizją panienki z ckm’u biją nas, kobiety, na głowę. Tylko, co ciekawe, ich partnerki zazwyczaj dalekie są od ideału, a sami panowie mięsień piwny zaczynają mieć w pewnym wieku nad wyraz rozwinięty. Tak to jest, kiedy facet do 30-ki nie musi się starać, bo natura mu sprzyja, a później, gdy kanapowo-piwiarski tryb życia daje o sobie znać, przyzwyczajenia co do wyglądu kobiety zostają i… Zresztą, młoda dziewczyny są na tyle głupie, że same wskakują do łóżka podtatusiałym łysolom z kryzysem wieku średniego

    • pikfe Says:

      Mam nadzieję, że u Ciebie będzie coraz lepiej i wyjdziecie w końcu na prostą.

      Też nie cierpię wielkich ud, jeszcze upakowanych w obcisłe dżinsy, ohyda!
      Ja gustuję w chudych, to ważne 🙂

      Myślisz, że faceci po kryjomu marzą o panience z ckmu? Kurcze, ja mam jednak małe doświadczenie, szybko spotkałam rycerza na białym koniu, a wcześniej nie traciłam czasu na głupoty.
      Pewnie oni częściej myślą o laskach z czasopism, a my o dobrym charakterze, tak? 🙂 Gdyby nie charakter Big B, mógłby być nawet anorektykiem.
      Ale z drugiej strony, wiem, że on też zwraca uwagę na przymioty duszy, w porównywalnym (? jak dobrze znam swojego faceta?) do mnie stopniu.

      O panienkach dla seniorów to ja nawet nie chcę zaczynać, choć – jak zawsze – i tu zdarzają się wyjątki.

      • Dosia Says:

        Szczerze mówiąc mój mąż nie czyta żadnych Hustlerów czy innych Maximów (całe szczęście, ale nie powinnam się podniecać, bo takiego szukałam i takiego mam :D), ale wielu moich znajomych nie może się obejść bez sporej dawki nagiego damskiego ciała obrobionego w ps’ie. Pomijam chłopców z siłowni, ale skrupulatny i pedantyczny prokurator???

  3. Kulka Says:

    Uważam, że faceci nie są tacy fajni 🙂 ja też nie jestem – należy o siebie dbać zarówno dla samego siebie, jak i dla partnera. Howgh.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: