Znowu bez szału, ale i bez tragedii.

Dzień dobry.

Nie odzywałam się w ostatnim czasie zbyt wiele, ponieważ tak się jakoś pechowo złożyło, że znowu wylądowałam w szpitalu, tyle, że tym razem w innym. I chociaż opinia nie ciągnie się za nim zbyt dobra, ja jestem bardziej zadowolona niż wtedy. Wygląda na to, że sytuacja jest już opanowana, tfu-tfu odpukać, więc może pod koniec tygodnia wyjdę.
Oczywiście, zupy no-nejmy, kiełbasa na śniadanie… ale do przetrwania, jak Big B jest duuuuużo bliżej i dwa razy dziennie aprowizuje.

Tym razem najbardziej denerwują mnie pacjentki.

Ogólne narzekanie. (I ja rozumiem, że polska służba zdrowia jest tworem, który w sumie lepiej mijać z daleka. To akurat wszyscy wiemy, tu chodzi o coś innego.)

Że w kiblu brudno – no, ale trudno, żeby salowa za każdym razem spuszczała wodę. Bo woda w toalecie sama się nie spuszcza, a i śmieci same do kosza nie wpadają! Jak ma być czysto, skoro nawet pacjentki nie dbają, żeby spuścić wodę w toalecie? I tak, czystość to nie jest najmocniejsza strona tego oddziału, ale salowa poinformowała nas, że niestety na środki czystości brakuje funduszy… Ale żeby wcisnąć spłuczkę żadnych funduszy nie trzeba.

W naszej sali ciekło z umywalki, coś się stało z uszczelką w syfonie. „No tak! Zaleje nas tutaj”, „Chyba torbę przestawię” etc. To najłatwiej, nie? Ględzić. Trudniej wstać z łóżka i zgłosić położnej – która do cholery, nie jest narratorem wszechwiedzącym, że mamy awarię. Wstałam, poszłam, powiedziałam, dziś panowie przyszli i już woda nie cieknie. Takie cuda.

„Kontakt w łazience nie działa!”, „No tak, ONI (lekarze? położne? salowe?) się TU nie kąpią!” Ja się zatem pytam- to skąd mają wiedzieć, że kontakt nie działa? Palec tam codziennie wkładać? Swoją drogą – trudno, żeby się kąpali…
Oczywiście, zgłosiłam, zobaczymy, czy przyjdą jacyś magiczni panowie i naprawią.

Postanowiłam zasponsorować też słuchawkę do prysznica (-+ 30 zł). To akurat przykre, że ona nie działa i na cały (dość mały, ale zawsze) oddział jest jeden prysznic, ale już wolę to niż narzekanie. Big B dostarczy słuchawkę, panowie zamontują, po sprawie. Wiem, że to nie powinien być problem pacjentów, a tym bardziej nie powinni się angażować w takie akcje z tego prostego powodu, że takie sytuacje jednak nie powinny mieć miejsca, ale od tego narzekania uszy mi puchną… 🙂 Może mniej będą puchły, jak na oddziale zapanuje ogólne podniecenie, że jest nowa słuchawka 🙂 Ja się nie przyznaję. Tylko tutaj, gdzie przy okazji trochę ponarzekałam:)

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Ciąża

Tagi: , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

2 komentarze w dniu “Znowu bez szału, ale i bez tragedii.”

  1. Kulka Says:

    W takim razie życzę szybkiego powrotu do domu i cierpliwości dla narzekających 🙂

  2. poprostuzycie Says:

    Trzymam Kciuki :))) Ślę Uściski :)))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: