Atmosfera Świąt.

Dzień dobry.

Dużo się ostatnio w Internecie pisze o Świętach i braku atmosfery Świąt, wszechogarniającej komercji i wielkim żarciu. O ciągłym kupowaniu, utraceniu religijnego ducha, złości i nienawiści, która nawet w Święta nie mija.

Ja cudów nie oczekuję. Ograniczam się (jeszcze? na zawsze?) do uprawy własnego ogródka.

Jeśli ktoś ma ochotę stać trzy godziny w markecie – jego sprawa.

Jeśli inny spędza popołudnia w CH, może lubi?

Siedzieć i jeść przez trzy dni? Skoro inaczej nie umie. Albo też cały rok czeka na trzy dni obżarstwa.

Na to, jakie będą nasze Święta pracowaliśmy cały rok. Cały grudzień też. W trzy dni nic się nie zmieni.

A zarzuty o komercjalizację? Wiecie, ja jej tak za bardzo nie odczuwam. I chyba nigdy nie odczuwałam. Wydaje mi się, że jest jednak tak, że to my się komercjalizujemy, a nie oni komercjalizują nas.

Owszem, kupuję.

Prezenty. To dla mnie jedna z większych przyjemności Świąt – kupowanie, pakowanie, dawanie prezentów. I tak, uderzyliśmy do CH. Słuchaliśmy jakiegoś tandetnego Jingle Bells patrząc na plastikową kukłę Mikołaja. I co? Ja mam w pamięci widok mojej (kiczowatej?) lipy, kiczowata szopka nic tu nie zmienia.

Innym ludziom taka szopka sprawia frajdę i przyjemność? I świetnie.

Kupiłam też parę rzeczy do domu. Świąteczne poduchy, lampiony dla ozdoby – sprawia mi to frajdę. I świeczka zapalona w tym lampionie, pod czerwonym jabłkiem wiszącym na lipie (ku ozdobie, dla ptaków) pomaga mi poczuć Ducha Świąt. Lipa wygląda wyjątkowo, jak nigdy w roku.

Czy ja oczekuję od Big B, żeby roztkliwiał się nad tym lapionem? No nie. On nigdy się nad nim nie roztkliwi, woli w Święta święty spokój i jakąś fajną strzelankę albo strategię. I świetnie.

Spędzam (cóż, na miarę moich obecnych możliwości) więcej czasu w kuchni. Nie dlatego, że mam mus, tylko dlatego, że mam ochotę zrobić coś wyjątkowego. Trochę tak, jak – w moim odczuciu – u Virginii, skąd zresztą wzięłam przepisy, ponieważ dopiero szukam moich świątecznych przysmaków.

I wczoraj postanowiłam spędzić wieczór w kuchni, robiąc Laski Świętego Mikołaja. Z początku było tragicznie, gdyż zamiast Lasek Świętego Mikołaja wyszła mi Kupa Kota:

Potem przyszedł Big B, popłakaliśmy się ze śmiechu, bo to wyglądało dokładnie tak, jak na zdjęciu. Potem mi pomógł (wyciskał ciasto z foliaka, a ja je formowałam) i wyszło TROSZKĘ lepiej, choć brak u mnie zdolności manualnych powoduje, że z Laską Świętego Mikołaja niewiele to ma wspólnego.

I czy to był znój i mordęga? Otóż, nie był, bo razem potrafiliśmy tak to zorganizować, że nie był. Big B pomógł mi w potrzebie (kuchnia to raczej moja działka), za co jestem mu wdzięczna ponieważ kompletnie nie dawałam sobie rady z wyciskaniem z foliaka. Ja nie mam ciśnienia na IDEALNE LASKI ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA,więc nie odczuwam frustracji. A do tego jeszcze świetnie się ubawiliśmy i spędziliśmy razem czas.

I jeszcze inna sprawa: czy ja muszę się w Święta jednać z bliskimi, którzy bliscy mi nie są? Składać im fałszywe życzenia? Bo są Święta? W moim odczuciu Święta nic tu nie zmieniają.

Cudownie jest, jeśli ktoś umie pojednać się w Wigilię i to pojednanie zostaje na stałe czyste i niefałszywe, ale trzeba być Herkulesem, żeby oczyścić stajnie Augiasza, a nie raz i nie dwa przez tyle lat syf się zbiera.

Ja bym od siebie takiej siły nie oczekiwała. Dlatego zamierzam zachowywać się normalnie, na nikogo nie wrzeszczeć i do nikogo się nie przymilać. Pomogę, jeśli będę potrzebna, ale przecież nie dlatego, że są Święta.

Wiem, że nie każdy odczuwa tak, jak ja. Nie każdy cieszyłby się będąc na moim miejscu, a niektórzy być może byliby jeszcze szczęśliwsi.

Nie każdemu chce się wstać wcześnie rano i pojechać na zakupy wtedy, kiedy jeszcze nie ma ludzi. A wcześniej zrobić listę i kupić wszystko, czego potrzeba i nic więcej.

Nie każdy znajduje przyjemność w kupowaniu prezentów i nie każdy organizuje to tak, że wychodzi miło i sympatycznie, a nie w tłumie i w nerwach.

W końcu, nie każdy ma cierpliwość, żeby znieść te parę niedogodności po to, żeby te Święta były przyjemniejsze.

Dobrze czy źle? Nic mnie do tego.

Czasem mam tylko wrażenie, że każdy potrafi narzekać.

Na korki.

Na tłumy.

Na obżarstwo i opilstwo.

Na rodzinę.

Na znajomych.

Na markety.

Na komercjalizację.

Na pogodę.

Na wrzask i pośpiech.

Na nerwy.

Na gotowanie.

Na sprzątanie.

I na inne.

Ja się tym nie przejmuję.

Święta są w nas.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Przemyślenia, Życie wiejskie

Tagi: , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

16 Komentarzy w dniu “Atmosfera Świąt.”

  1. andzia Says:

    kurde! to ja miałam napisać

  2. Dosia Says:

    Fuj, jak śmierdzi! Przyznaj się, to nie kocie, tylko te, które masz oddać do analizy ;p
    Wieczni malkontenci zawsze sobie znajdą powód do narzekań. Ja mam jeden główny – że zamiast spędzać czas na zaciskaniu więzów, ludzie siedzą w kuchni, bo stół musi być suto zastawiony (po co? człowiek może tak obciążyć serce obżarstwem, że wyląduje w szpitalu, zamiast na imprezie sylwestrowej) albo telewizor ustawiony na Kevina, który sam w domu lub w NY corocznie daje popis swojej bystrości. Tylko Kevin w końcu orientuje się, że święta bez bliskich to żadna przyjemność, a widzowie po dekadzie wałkowania tej komedii jeszcze nie doszli do podobnych wniosków…

    • Emi Says:

      kurcze słuszna uwaga, muszę to powiedzieć teściowej hhahah!! Ona nawet w wigilię siedzi i ogląda telewizor. I wszyscy tylko na obżarstwo nastawieni. Ludzie tak mają, zamiast cieszyć się świętami to zestresowani żeby tylko z jak najlepszej strony się pokazać. U mnie w domu na przykład nie robi się prezentów. Odciągają one uwagę od tego co najważniejsze…

  3. pikfe Says:

    Jesteś obrzydliwa 😉

    No, ale ostatecznie – skoro ten stół już musi być, to czy nie można zaciskać tych więzów w kuchni? 😉
    Z dziećmi pogotować, z mężem pofiglować 🙂 Poprosić kogoś o pomoc albo jakoś tak zorganizować, żeby się nie zarobić na śmierć?
    Siostra piecze sernik , ja pomogę teściowej, mama robi bigos, ja zrobię pierniki. Jakoś damy radę rodzinnie.

    Co do Kevina, to ja się nie wypowiadam. Nasze (Big B i moja) rodziny zawsze spędzały Święta przy wyłączonym telewizorze. Nawet nie wiedziałam, że co roku puszczają Kevina, aż w tym roku – przy okazji całego zamieszania – się dowiedziałam. My puszczamy sobie przed Świętami „To właśnie miłość” z DVD i parę razy świąteczne teledyski z YouTube (stały, obciachowy, świąteczny zestaw: Billy Mack, George Michael, Mariah Carey). I wystarczy 😉

    • Dosia Says:

      Gdybym ja miała od podstaw przygotowywać święta w kwestii kulinarnej, byłyby to święta pół na pół tradycyjne i oryginalne w taki sposób, żebym nie musiała spędzać całego tygodnia przy piekarniku. W tym roku mam dobre chęci, ale mimo, że Wigilia u mnie, wszystko już przygotowane, lub kupione składniki czekają na wykończenie. Chciałabym coś zrobić, ale nie mam co. Została mi jedynie ryba po grecku, która się w zasadzie sama pyrkocze, więc codziennie wymyślam jakieś smakołyki i ten przedświąteczny tydzień będzie dla nas świąteczny kulinarnie.
      Ja z mamą w kuchni potrafię tylko lepić pierogi, bo siedzimy, romawiamy i wspominamy. Wszystko inne ona musi zrobić SAMA (nie samodzielnie!) i koniecznie SZYBKO, co powoduje, że pluje jadem i nie można się do niej odezwać. Zero magii świąt…

      • pikfe Says:

        Cholera, ja bym chyba postawiła na tradycyjne… karp, bigos, pierogi – to wszystko, czego zwykle się nie je.
        Ale chyba trochę składankowe bym zrobiła 😉

        Widzisz, podziwiam takie zorganizowanie, jak Twoje, naprawdę.

        No i nie wiem, czy z mamą potrafiłabym coś w kuchni robić… cóż, chyba raczej nie 😉

  4. dorota Says:

    O Jezu, popłakałam się ze śmiechu 🙂 To przez tę kupę kota (choć bardziej mi ona na psią wygląda). A i laska świętego Mikołaja sama w sobie jest, hmm, dość zabawna, no nic nie poradzę na to, że mi się kojarzy 🙂
    Twój wpis spadł mi jak wprost z choinki–uśmiałam się, upuściłam ciśnienia przedświątecznego i lepiej mi na świecie. Dziękuję za ten przedświąteczny prezent 🙂

    • pikfe Says:

      Już nie wiem, co lepiej lepić: kupy czy… laski.
      No bo, przepraszam, jak to brzmi: spędziłam wieczór robiąc… laski? Czy kupy? 😉 Ohyda 😉

      Cieszę się, że Ci się podobało, bardzo mi miło. Dziękuję.

  5. Kulka Says:

    Jak ja nie znoszę malkontentów, którzy na wszystko narzekają! Ja również w świąteczny nastrój wprowadzam się „Love Actually” 🙂 i obowiązkowo w okresie świątecznym magluję „Forresta Guma” – dla mnie jest to tak mega optymistyczny i ciepły film, że nadaje się w sam raz! A wypieki śliczne, gratuluję 😉

  6. ama Says:

    Super notka. 🙂
    Po latach też doszłam do podobnych wniosków 🙂
    W takim razie Świąt takich, jakie chcesz, droga Pikfe – nie lepszych ani nie gorszych 🙂
    I uważaj na siebie 🙂

    • pikfe Says:

      Dziękuję i nawzajem, ama.

      Ale wiesz, Święta tak do końca nigdy nie są, takie, jakich byśmy chcieli – tylko trzeba się czasem trochę przystosować do niedogodności (np. siedzenia przy stole, czego osoba w środku mnie nie cierpi wybitnie…).

      Ja też życzę, żeby było możliwie najprzyjemniej.


  7. Na telefony komórkowe…
    🙂

    Cze, Pikfe. Tu dzika małpa, pozdrawiam z wielkiego miasta. Próbuję udawać, że mnie to wszystko nie dotczy. Powtarzam sobie „mnie tu nie ma” i nawet mam tego efekty: dziś w nocy poszukiwałam mojeo wiaderka na siki, bo zapomniałam, że jestem w mieście!
    A ja też nie znoszę narzekania, ale cudzego. Bo sama to sobie lubię rozpuścić jadaczkę w słusznym gniewie:)))
    pozdrawiam WSZYSTKIE BYTY otaczające Pikfe i ten w środku.

    • pikfe Says:

      PIEKIELNE BYTY pozdrawiają Małpę 😉

      Strategia powtarzania sobie, że czegoś/ kogoś tu/tam nie ma nie skutkuje… myślałam, że może piekielników nie ma (albo może nawet bardziej – że są, ale że pomyślą, że ozdoby/ choinki nie ma), ale znalazłam potem porozgryzane, sztuczne czerwone jabłuszka z ozdoby świątecznej 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: