Śnieżna sobota.

Dzień dobry.

Co tu dużo gadać, znowu nas zasypuje. Przy czym – co już wiadomo – my w gruncie rzeczy się z tego cieszymy.

Jeśli chodzi o prezenty w tym roku, to szczerze mówiąc nawet nie wiem od czego zacząć. Poprzednio jakoś nieźle nam szło, zwykle wyrabialiśmy się przed czasem ( i – mam nadzieję – nie dawaliśmy rzeczy, które potem obdarowani sprzedawali na allegro za złotówkę, bo nikt więcej nie chciał dać), a teraz jest ciężko. Ja jestem trochę uziemiona w domu – miałam wybrać się Do Miasta w tym tygodniu, ale pech chciał, że ciało wybrało się do szpitala. A znowu załatwiać wszystko na wariata w jeden dzień?

Tymczasem Święta tuż, tuż.

Dziś małe koty urządziły sobie pływalnię w misce z wodą, co oczywiście zakończyło się wylaniem wszystkiego na podłogę. Big B doprawił potem herbatą z sokiem malinowym…

Sikorki nadal się nie pojawiają – choć Big B twierdzi, że jedzą wtedy, kiedy my nie patrzymy. Bandyta oczywiście wmiata wszystko, co mu damy, a Siódmy – o dziwo! – częściej wychodzi na dwór, ale i tak za mało. Jest ogólnie dużym kotem, ale weterynarz ostatnio go zważył i … może powinnam przyjmować zakłady?

Pięć kilogramów i czterysta gramów. Bestia, co? Tutaj razem z Białą.

Małe koty za to rozkochały się w filetach z kurczaka i dzięki za to, bo wychodzi taniej niż karma w saszetkach, a jest i bardziej treściwe. Z różnych whiskasów i perfect fitów po wyschnięciu zostają takie malutkie, czarne skwareczki.

Podejrzewamy projektanta tego fotela (na którym śpią koty)  o posiadanie kota i skryty zamach na klientów poprzez zaprojektowanie fotela dla kotów, sprzedawanego potem jako fotel dla ludzi 😉

Swoją drogą, tłuszcze Siódmego widać tu całkiem dobrze.

Oglądałam ostatnio sporo zdjęć Ze Wsi, z lata, z wiosny… pamiętacie, jak zielono tu było? Ponieważ to też jest wpis z serii „taki zwykły dzień” odsyłam tutaj.

Sad wygląda teraz nieco inaczej.

Od kiedy mieszkam Na Wsi dużo bardziej odczuwam zmiany pór roku. Nie tylko wiosny na lato i lata na zimę, ale też wczesnej wiosny na trochę późniejszą, nie mówiąc już o jesieni. Kwitną inne rośliny, inne jest światło słońca, inne są dni i noce. Inne ptaki śpiewają.

Czeka się na kwitnienie, potem na zawiązywanie i na opad czerwcowy. Każdego dnia obserwuje się pogodę, czy aby nie grad, czy aby nie za sucho. Każdego dnia jabłka są większe, aż do samych zbiorów na jesieni. Człowiek patrzy potem na marniejące liście, aż do zimowej golizny drzew.

Teraz, po obejrzeniu tych zdjęć z lata, brakuje pięknej lipy i zielonej trawy, doniczek i  skrzynek z kwiatami.

Właśnie tam mieszka Bandyta. Siedzi sobie czasem za dnia w tym okienku i spogląda na podwórko.

Trzymajcie się ciepło w śnieżną sobotę.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Pitu - Pitu, Życie wiejskie

Tagi: , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

One Comment w dniu “Śnieżna sobota.”

  1. pannajemiola Says:

    Czarowna ta zima, czyż nie? A kotek nie taki znowuż gruby 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: