Siedem mordek do wykarmienia.

Dzień dobry.

Na szczęście już nie te widoki…

… witają mnie rano. Lepiej mi od samego bycia w domu. Czuję się nawet nieźle, ale brzuch daje o sobie znać, biorę leki i naprawdę dużo odpoczywam. Nie jestem jakaś bardzo użyteczna, ale nie o użyteczność mą teraz się najbardziej rozchodzi.

Big B jeszcze kiedy byłam w szpitalu powiedział mi, że mamy nowego kota. Oczywiście nie w domu, tylko na zewnątrz. To dzikusek, który zamieszkał w budynku gospodarczym (dla zorientowanych – w Unesco) i którego Big B zaczął podkarmiać.

Wstyd nie dokarmiać teraz zwierząt, a ten wygląda na mocno wybidzonego – choć futra bardzo grubego w bród. Zajada aż mu się uszy trzęsą.

Musimy zanieść mu do Unesco jakiś karton i kocyk (albo skrzynkę i słomę, zobaczymy), bo przy -20 to i tam zimno, a jeszcze do tego wieje.

Tak więc mamy teraz siedem kotów, które karmimy – Dziewczynę, Siódmego (to stali rezydenci), Kota Big B, Białego Ogona, Szatana, Białą (to maluchy) i Bandytę (dzikus). Finansowej mocy to nie dodaje.

(na marginesie: Biała i Biały Ogon mają już właścicieli, ale Kot Big B i Szatan nadal swoich szukają)

Jednakże w związku z pojawieniem się nowego kota, dość zuchwałego nawet (albo bardzo głodnego) pojawiają się także problemy terytorialne. Siódmy przegrał niestety pyskówę i wycofał się do domu i ja musiałam bronić honoru podwórka. Wychyliłam powoli głowę – tak, żeby nie przestraszyć Bandyty swoją obecnością – i musiałam porządnie i po kociemu powarczeć. Chwilę tak na siebie warczeliśmy i w końcu Bandyta się wycofał.

On (chyba) nie podchodzi pod dom od tamtego czasu, a dla porządku Big B przestawił mu jeszcze miseczkę bliżej Unesco.

Raczej nie zaczynajcie ze mną walki o podwórko 😉

Na tym zdjęciu widać puchatość ogona naszego nowego podwórkowego rezydenta. Nie jest zjeżony, tylko nieco sfilcowany i bardzo, bardzo zimowy.

Bandyta nie wygląda również tak groźnie, jak na zdjęciach. On się nie szczerzy złowrogo, tylko w pośpiechu pożera.

Ciekawe, jak długo z nami pomieszka. Właściwie to powinniśmy go złapać i sprawdzić płeć. Jeśli to kotka – koniecznie wysterylizować. Tylko jak ją złapać? Podobno dzikie kotki są dużo sprytniejsze od kocurów, którym wystarczy kawałek tuńczyka i wlezą wszędzie. Big B będzie musiał powalczyć.

Tej śnieżnej, mroźnej zimy dokarmiajcie zwierzęta, nawet jeśli macie ich już sześć 😉

pikfe

 

Reklamy
Explore posts in the same categories: Ciąża, Koty, Życie wiejskie

Tagi: , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

8 komentarzy w dniu “Siedem mordek do wykarmienia.”

  1. Virginia Says:

    Uważaj, bo w takim tempie do wiosny będzie ich siedemdziesiąt :). Brawo! Wdzięczne Wam będą te zwierzęta.

  2. pikfe Says:

    A do następnej zimy… siedemset.

    Wiesz, nie wiem, czy będą wdzięczne, ale wstyd nie nakarmić. Trzeba jednak trochę okrutnikiem być.

  3. Dosia Says:

    an wyglada na rysia, tylko mu ktos kilki z uszu ukradl

  4. pannajemiola Says:

    Cudny jest 🙂
    Ja nie mam tutaj za dużo bezpańskich zwierzaków, aczkolwiek mając lat niewiele karmiłam je wszystkie – kury, kaczki, psy, koty, ptaki – nie patrząc, czy mają właściciela 😀 Jeżeli tylko chciały moich kanapek, to byłam skłonna im je oddać ;d


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: