Wreszcie.

Dzień dobry.

Ciepło zamiast piekielnej duchoty zmieszanej z lekkim smrodkiem; puchata kołdra zamiast dwudziestoletniego koca powleczonego pocerowanym czymś; łóżko zamiast pryczy; pokoje bez telewizorów; bardzo wolny Internet. Jestem znowu w domu.

Zobaczyłam, jak męczą się kobiety po terminie; posłuchałam różnych historii o lekarzach – jak zawsze i jak każdy, dobrych i złych; rozmawiałam z przyszłą mamą dwóch bliźniaczek; próbowałam dowiedzieć się, co też konkretnie mi się przytrafiło; żartowałam z położnymi (ale bez jakiegoś szału); skorzystałam bardzo z mojego cudnego, nowego komputerka; jadłam zupy no-name; wkurzałam się na służbę zdrowia; cierpiałam męki na mojej pryczy; widziałam kobietę w dziewiątym miesiącu ciąży, która wyglądała jak anorektyczka i taką, która wyglądała jak spory czołg; roztrzaskał mnie brak papieru toaletowego w łazience; nudziłam się niewymownie. Wreszcie, odetchnęłam z ulgą, kiedy lekarze zarządzili, że mnie wypisują.

Dostałam lekarstwa i nakaz oszczędnego tryby życia, częste odpoczynki, żadnych  szaleństw, żadnego dźwigania, unikanie samochodów… Mam w każdym razie mocno uważać.  Dobrze, że przynajmniej nie muszę cały czas leżeć. Czemu jednak przydarzyło się tak, jak się przydarzyło, skąd bóle i skurcze – tego nikt nie wie.

I chyba zostanę cukiernikiem – szkoda, że nie mam za dużego zbytu, bo mogłabym piec codziennie, ale sama nie tykam. Tak mi się dziwnie porobiło. I nawet szpital tego nie zabił. Od czwartku mam gotowe ciasto na gwiazdkowe pierniki 🙂

pikfe

P.S. Wracając jeszcze do szpitalnego jedzenia – dziś na śniadanie dostałam coś, co wyglądało, jak rzygi mojego kota. Przysięgam. Okazało się być wariantem pasty jajecznej.

Reklamy
Explore posts in the same categories: Ciąża

8 komentarzy w dniu “Wreszcie.”

  1. Dosia Says:

    ja za pierwszym razem tez bylam taka naiwna – nie przypuszczalam, ze moze nie byc papieru toaletowego i utknelam w kibelku z niczym :))
    wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej.
    polukruj ladnie pierniczki i pochwal sie, bo ja tez mam w planach, ale jeszcze weny brak

    • pikfe Says:

      Utknąć w szpitalnym kibelku, bo człowiek liczy na papier toaletowy – bezcenne, prawda? Mamy już co najmniej jedno wspólne doświadczenie 😉

      A pierniki to dopiero przed samą Gwiazdką – teraz ciasto leżakuje.

      • Dosia Says:

        jak się szkrab urodzi, to będziemy mieć tyle wspólnych doświadczeń, że nawet nie sposób sobie wyobrazić komuś, kto jeszcze nie ma dzieci 🙂

        a propos przygód toaletowych – 2 lata temu zacięłam się w toalecie w pracy. na szczęście mamy boksy plastikowe i mogłam wyjść górą. wcześniejsze kibelki były zamurowane pod sam sufit, wiec drogi ucieczki nie było. Najśmieszniejsze jest, że to było już po godzinach, mieliśmy dodatkową fuchę i byłam jedyną kobietą w firmie. Dobrze, że w dzieciństwie łaziłam po drzewach :). Koleżanka, która też się swego czasu zacięła, czekała ponad 3h na pomoc, bo stwierdziła, że nie będzie ryzykowała porwaniem rajstop czy spódnicy :)))

  2. poprostuzycie Says:

    Cieszę się, że jesteście w Domu :*

  3. pikfe Says:

    Zatrzaśnięcie się w murowanym kibelku to jedna z tych rzeczy, których cholernie się boję. Nigdy jeszcze mi się nic takiego nie zdarzyło, ale trwoga towarzyszy zawsze ;)Miałaś farta, że ugrzęzłaś w plastiku 😉 W szpitalu takiej możliwości nie było – brak zamków w drzwiach. Choć to akurat może być wymóg bezpieczeństwa.

    • Dosia Says:

      ja w ciazy z synkiem lezalam przez chwile w szpitalu, gdzie byla jedna lazienka (2 toalety i 2 prysznice) na caly oddzial, a drzwi sie wogole nie domykaly, bo byly wypaczone i widac bylo tylko brzuchy, a nad nimi czubki glow – tzw. pozycja na narciarza :). wiesz, ile zachodu kosztowalo mnie wybieranie odpowiedniej pory, zeby nie trafic na kolejke do kibelka?! 😀

      • pikfe Says:

        Jej, a myślałam, że nie może być gorzej niż w dawnej toalecie w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich! I to w szpitalu!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: