Dezorganizacja.

Dzień dobry.

Prawdziwa, gigantyczna dezorganizacja wkradła się jakoś w moje życie. Dni są krótkie, na nic nie wystarcza mi czasu, a nic wielkiego nie robię. Wstyd.

Pamiętam, że było tak, kiedy pierwszy raz rzucałam palenie. I wiem, z czego to wynika, ale tak średnio wiem, jak sobie z tym radzić. Otóż dopadła mnie dekoncentracja.

Myślę, że od ciąży (wtedy od rzucania palenia).

To nie jest byle jakaś tam dekoncentracja. To potwór, który sprawia, że się nudzę (co generalnie jest mi obce). Snuję się po domu, bo nie potrafię znaleźć sobie nic do roboty – co wcale nie znaczy, że nic do roboty nie ma.

Przeczytanie artykułu w Polityce to wielki wyczyn. Od trzech tygodni czytam tę samą książkę, po parę stroniczek wieczorem. W pociągu najmilej jest mi wyglądać przez okno, w ostateczności czytać tzw. artykuły w  Wyborczej. Filmy mnie nudzą i nie chce mi się ich oglądać. Pewnie mogłabym gapić się w TV, ale na szczęście nie mamy.

Jestem rozkojarzona jak jasna cholera. Zapominam, co miałam powiedzieć. Zapominam o tym, co miałam zrobić. Kojarzenie faktów przebiega z najwyższym trudem. Męczę się jak diabli.

Ostatnio nawet złamałam swoje żelazne, prywatne bany internetowe i odpaliłam strony typu Pudelek i WP (bo zamiast przed TV można siedzieć przed Internetem i równie głupio – np. czytając Pudelka – zmarnować czas. Stąd bany, których normalnie bezlitośnie przestrzegam).

Myśl się rwie, ucieka, gna, czasem nawet nie daje mi zasnąć, bo nie mogę jej okiełznać.

Jakieś pomysły?

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Ciąża, Życie wiejskie

Tagi: , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

5 Komentarzy w dniu “Dezorganizacja.”

  1. andzia Says:

    przeczekać 🙂
    na szczęście ciąża nie trwa wiecznie

  2. Dosia Says:

    Spoko loko, przejdzie Ci. Też tak miałam, ale Tobie przy okazji aura nie sprzyja. To beznadziejne, kiedy się człowiek snuje po domu, nic mu nie sprawia przyjemności, w nic się nie może wczuć, nic pożytecznego nie robi, za to zbija bąki i ma jeszcze do siebie o to pretensje. Ale tak chyba natura wymyśliła, bo po porodzie będziesz miała (nie tak od razu) niezły zapieprz.


  3. O tak, ja mam pomysłów bez liku, kochana Pikfe. Oto pierwszy: Maryśka powiada, kiedy mnie nosi, a na niczym nie mogę się skupić: weź się na spokój. I ja się biorę na spokój. I to działa.
    Więc Ty też weź się na spokój:)

    Stan zagubienia i skołowacenia js tak samo dobry, jak każdy inny. Tylko mniej zrozumiały dla właściciela. Jeśli potrzebujesz wyjaśnień co do stanu psychki dziewuchy w ciąży, to służę:) jeśli zapytasz w mailu – ja odpowiem. Bo ja wiem, że czasem dobrze jest rozumieć swoje symptomy, ławiej je znieść. Zwłazcza, że są tymczasowe, lecz ten czas jest dość szzególny.
    Zdrówka Wam życzę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: