Archiwum dla 11 września, 2010

Z odczuć człowieka, który długo nie miał Internetu.

11 września, 2010

Dzień dobry.

Brak Internetu był bardzo doskwierający; pod sam koniec porażający. Im dalej, tym gorzej. Oto, co napisałam, nie mając Internetu.

Pikfe bez Internetu pomału zaczyna dostawać szału. Paradoksalnie, im dalej, tym gorzej.
Na początku to dało się jeszcze znieść, choć były momenty frustracji – wezmę przepis na tartę Tatin z blogu Dobrawki… cholera, nie wezmę; gdzie grał ten aktor? Sprawdzimy na imdb!… cholera, nie sprawdzimy; czy pogoda na oprysk będzie jutro dobra? Obejrzyj wiadomości, bo Internetu nie mamy.! Co za pech, telewizora też nie mamy.

Internet od dawna mi towarzyszy i odruchowo myślę, że coś tam sobie sprawdzę, czegoś poszukam, z kimś się skontaktuję. Na to jednak można mieć jakiś wpływ – sprawdzić można w książkach, poszukać w tradycyjnych sklepach, skontaktować się telefonicznie. Choć brzmi to strasznie, mówię Wam, da się przeżyć.

Po dłuższym czasie sytuacja staje się nie do zniesienia – dociera, że to nie jest chwilowe, jak wtedy, kiedy psuła się Neostrada. człowiek czuje się z lekka wyłączony ze świata, potem to już nawet z ciężka wyłączony. Tragedii oczywiście nie ma, ale brakuje pisania bloga i czytania blogów, naprawdę. Brakuje kontaktu ze światem – wiadomości, gazet, nawet tych głupich newsów z portali. Czasem człowiek zajrzałby na Demotywatory albo na Kotburgera.

(I od tego momentu tekstu mam już Internet).

Życie bez Internetu jest inne. Potrzeba na wszystko więcej czasu, ale też więcej tego czasu człowiek ma, bo przed komputerem nie siedzi tak często. Nie tak często sprawdza pocztę, bloga, newsy.

Brakowało mi bloga i maili, najbardziej, ale generalnie (piszę to, mając już Internet) – czy było tak źle?

pikfe