Taki zwykły dzień.

Dzień dobry.

Znowu nie pisałam, znowu parę powodów.

Uial był.

Big B zainstalował jakieś średniowieczne mordobicie na moim komputerze.

Z powodu pogody (? – w słoneczne dni jest ok; w deszczowe jestem bez szans) Internet nie chce działać.

Poza tym Miasto i ruja Dziewczynki, która nagle stała się kotem bardzo absorbującym.

Usiadłam na spokojnie do komputera dopiero przedwczoraj, ale niestety – sieci brak, więc nie miało to sensu. Pewnie dopiero teraz kończyłabym wgrywać pierwsze dwa zdjęcia. Wczoraj Sybiraczka miała obronę pracy magisterskiej, więc w Mieście potrzebny był siostrzany support. Niestety, siostry obawiały się, że zaczną chichotać opętańczo (co zdarzyło się im na ślubie Sybiraczki i Sybiraka) i dlatego supportowały z zewnątrz. I dzień wczorajszy minął szybko.

Dlatego siadam do komputera dopiero dziś, żeby opisywać przedwczorajszy dzień, bo …

Przedwczoraj mieliśmy taki miły, zwykły dzień. Spokojny, z jedną lekką burzą po południu.

Ale zacznijmy od początku.

Prasować trzeba. Nie żebym jakoś szaleńczo to kochała albo szczególnie cierpiała z żelazkiem w ręku – trzeba po prostu raz na czas jakiś. Czemu sobie tego nie umilić, kiedy jest ku temu sposobność?

Big B czyta książkę i jest od bezpośredniego reagowania na uciekającego Siódmego (póki nie uodporni się po szczepieniu na kocie choroby, nie może łazić dalej niż na nasze podwórko), czyli od gonienia go i przynoszenia do domu. Ja uważnie lustruję podwórko, prasując. Koty są szczęśliwe, że siedzą na dworze, a prasowanie jest znaczenie przyjemniejsze.

Później robię sobie przerwę i idę podziwiać kwiatki, które ostatnio wsadziłam, żeby chociaż trochę upiększyć nasze podwórko.

I z bliska, bo bardzo mi się podobają 😉

W oknach mamy pelargonie angielskie. Nie jestem jakąś wielką fanką tych kwiatów, ale przecenili je z 13 zł na 6 zł, więc od razu bardziej mi się spodobały.

Kotom za to nie podobają się wcale. Dziewczyna była WŚCIEKŁA, kiedy zorientowała się, że skrzynki z kwiatami zasłaniają jej widok na podwórko. I to w dodatku teraz, kiedy ona co rusz wygląda na absztyfikantów! W końcu doszła do tego, że może przednimi łapkami oprzeć się o szybę i coś tam zobaczy, ale jasne jest, że wolała leżeć na parapecie i wyglądać przez okno.

Nasze macierzyńskie i tacierzyńskie instynkty zostały w pewien sposób zaspokojone wraz z pojawieniem się Siódmego i Dziewczynki. Karmić trzeba, z kuwety sprzątać, bawić się i gadać. Człowiek się martwi i pilnuje ich na dworze. Tak bardziej pozytywnie, ale teraz w takiej ciemniejszej wersji: mamy koncert miauków po nocach – Siódmy odmawia modły pod drzwiami wejściowymi, a ona wyje i jojczy z powodu rui. Oszaleć można w tym domu, miauków pełnym.

Tak więc, kiedy tak pilnowaliśmy naszych dzieci, nadeszła burza. Powoli sunęła z zachodu, żeby w końcu dać się dostrzec nad dachem. I to był koniec prasowania i koniec kociego spacerku.

A był to początek zawału, ponieważ panicznie (i raczej nie ma w tym nic dziwnego, kiedy za oknem sad) boję się gradu. W zeszłym roku mieliśmy grad (dokładnie piątego czerwca). Na szczęście tym razem skończyło się dobrze i tylko mocno popadało, a potem zrobiło się bardzo malowniczo.

I tak dzień się skończył, a wieczorem włączyliśmy jeszcze Slumdoga, który bardzo się nam podobał.

I wiecie co? Cieszę się, że nauczyłam się cieszyć prasowaniem. Nie wiszę nad tym żelazkiem jak widmo i nie zastanawiam się, że jestem nieudacznikiem i do niczego w życiu nie doszłam, tylko patrzę na zieloną lipę, koty, Big B, słucham śpiewającym ptaków, wdycham rozgrzane słońcem powietrze i jestem szczęśliwa.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Koty, Życie wiejskie

Tagi: , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

7 Komentarzy w dniu “Taki zwykły dzień.”

  1. andzia Says:

    trzeba umieć cieszyć się z drobnych rzeczy,zawsze to powtarzam 🙂
    mnie zaś powkurzało parę rzeczy na blogu sklepowym,na pozostałych chwilowo cisza
    ja i młody mamy dziś wolne i dostałam śniadanie do łóżka hehe,czas się z niego wygrzebać(tzn z łóżka) i wyruszyć w świat 🙂
    pozdrawiam

  2. Viktoria Says:

    🙂 Kurczę pięknie u Ciebie 🙂 spokojnie :)))

  3. Sybirak Says:

    To Siódmy jeszcze nie wpadł na to, że na otwartej przestrzeni jest szybszy niż Big B i dalej daje się złapać ;-)?

    • pikfe Says:

      Eeee, na to wpadł dość szybko i czmycha10, zanim zdążymy się zorientować, ale to ufny kot i zawsze potem do nas wyjdzie…

  4. pikfe Says:

    „10” po „czmycha” napisała Dziewczyna, która wciera się w klawiaturę 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: