Znowu o tej margarynie…

Dzień dobry.

Dla jasności: razem z Big B należymy do fanatyków masła. Nie żadne tam cienkie smarowanie, ale aż grubo od tłuszczyku. Podsmażanie cebuli czy też innych warzyw na maśle (i to raczej kosmicznych ilościach) jest obowiązkowe i naszym zdaniem fantastycznie wpływa na walory smakowe zup. Grzaneczki na maśle są niezastępowalne, podobnie jak jajecznica.

Rozważamy nawet domową produkcję domowego masła – na wsi o mleko od krowy raczej łatwo.

Kiedy więc w Dużym Formacie (13/872; 01.04. 2010) znalazłam wywiad dotyczący masła i margaryny ochoczo zabrałam się za czytanie. I z każdą linijką coraz mniej ochoczo, aż w końcu do całkowitego spadku dobrego nastroju.

Otóż, według profesor Grażyny Cichosz  margaryna jest niezdrowa; zawiera w sobie rakotwórcze izomery trans, które łatwo wbudowują się w nasze komórki. W wywiadzie jasno jest powiedziane, że dane te są potwierdzone naukowo, a w Danii obowiązują już odpowiednie ograniczenia, które są przestrzegane przez firmy produkujące żywność.

Margaryna jest jednakże żyłą złota – nie psuje się szybko, a jej wyprodukowanie jest kilka razy tańsze niż wyprodukowanie kostki masła. Profesor Cichosz ociera się w wywiadzie o „bycie oszołomem”, uważając, że za popularnością margaryny stoją pieniądze wielkich korporacji, które tydzień w tydzień organizują sympozja dla lekarzy, na których przekonują, że ich produkt jest najlepszy.

Tymczasem – margaryny w ogóle nie jemy; oleje roślinne tylko na zimno, najlepiej rzepakowy i lniany, bo zawierają najlepsze proporcje kwasu omega6 do omega3 – 4:1. Jeśli te proporcje są zachwiane, to też wcale nie jest dobrze. Cudowna jest oliwa z oliwek, można na niej smażyć. Poza tym staramy się jeść jak najmniej tłuszczy roślinnych w innych produktach – sprawdziłam: u mnie były w Nutelli i … majonezie. (Podobno zdarzają się też śmietany z dodatkiem tłuszczu roślinnego.) Ograniczamy całe śmieciowe jedzenie, za to pijemy mleko i wcinamy nabiał, a dla uzupełnienia kwasów omega3 i omega6 to nie margarynę, tylko ryby zajadamy.

Profesor Cichosz sądzi, że nadmierne spożycie margaryny i olejów roślinnych jest jedną z głównych (o ile nie główną) przyczyną nowotworów, ale też np. ADHD i ogólnie problemów z koncentracją.

I tu następuje parę moich refleksji.

Po pierwsze: swojego czasu czytałam – także w Dużym Formacie – wywiad z technologiem i kontrolerem  jakości żywności, który o jakości sprzedawanego masła mówił straszne rzeczy.

Po drugie: mówią, że ryby są aż ciężkie od metali ciężkich, których się nałykają. I że łososie łowią w Finlandii, ale na oprawę jadą do Chin. A panga to już w ogóle… No i ze świeżością ryb też bywa różnie, a jak przecież pamiętamy jesiotr drugiej świeżości jest jesiotrem zepsutym.

Po trzecie: podobno jajecznica smażona na maśle jest wręcz trująca.

Po czwarte: podobno olej z pestek winogron jest idealny do smażenia.

Jak tu nie zwariować? Jak chociaż przez chwilę nie pomyśleć o profesor Cichosz jako o osobie z lekka szalonej? I może w ogóle zacząć głodówkę?

Jedno tylko mnie dziwi: załóżmy (do czego jednak ja się skłaniam, być może dlatego, że ja jednak mam lekkie inklinacje do teorii spiskowych), że to, co mówi profesor jest prawdą. Tu zaczyna się ten fragment, którego ja nie pojmuję, bo to znaczy, że ktoś sprzedaje mi potencjalnie rakotwórczy produkt, który czasem bywa droższy od masła (a przecież wyprodukowanie jest tańsze). Ten ktoś ma świadomość tego, co sprzedaje; co więcej, on wypracowuje jedyną słuszną świadomość w konsumencie i w jego lekarzu.

I sprzedaje i cieszy się, że zyski rosną.

Dla mnie to jest niepojęte. Takie postępowanie jest dla mnie przekroczeniem wszelkich granic; jest niewytłumaczalne i niewybaczalne.

pikfe

P.S. O margarynie i innych pisała też Anna Nowakowska TU.

Advertisements
Explore posts in the same categories: Przemyślenia

Tagi: , , , , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

6 komentarzy w dniu “Znowu o tej margarynie…”

  1. Viktoria Says:

    Więcej tego jest… ważny jest zysk….


  2. No cóż, Kochana Pikfe… sprzedają także papierosy, ślicznie, kolorowo zapakowaną truciznę. Prawdziwą, a nie domniemaną. I alkohol. I kosmetyki z zawartością sporej ilości trucizn.
    To czemu nie margarynę?
    Nie wierzę bezkrytycznie w każdą kolejną prawdę, bo za każdą taką „prawdą” idzie jakieś dementi. Ale na wszelki wypadek nie kupuję margaryny, a zresztą masełko jest pyszne:)
    Pozdrowienie maślane!

  3. aga Says:

    a ja zauważyłam,że średnio raz w roku zmienia się poglądy na temat masła i margaryny,raz na korzyść jednego raz na drugiego
    a tak prawdę mówiąc co teraz nie ma chemii i co nie jest rakotwórcze…

    • pikfe Says:

      Wiem, też to zauważyłam i jestem trochę zagubiona w tym wszystkim. W końcu trudno jest śledzić postęp badań nad WSZYSTKIMI produktami spożywczymi…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: