Niektórzy w Brzezinach chyba zwariowali.

Dzień dobry.

Siedziałam sobie przed komputerem, śledząc różne dziwne doniesienia z Internetu i aż mną wstrząsnęło, to co przeczytałam, i nie, nie, bynajmniej nic o Smoleńsku, spiskach i zamachach stanu. Wstrząsnęło mną szaleństwo zwykłych ludzi i nie, nie, bynajmniej nie ze Smoleńskiem i zamachami stanu i spiskami związane. Nawet nie z kampanią wyborczą, w trakcie której zdarza się niektórym podróżować do wyborców na katafalku. Aż strach pomyśleć, jakie będą wyborcze piosenki, na marginesie dodając.

Wstrząsnęło mną zachowanie niektórych mieszkańców Brzezin.

Otóż, dziwni ci ludzie mieli problem z topolami i mieszkającymi tam ptakami. Nie zgadniecie – ptasi śpiew (wrzask) budził ich o trzeciej w nocy i doprowadzał do szału. Cóż więc postanowili? Udali się do radnego, który zostawił z topoli kikuty. Ptaków też już raczej nie będzie i mieszkańcy będę spali spokojnie, w miejskiej, kojącej ciszy. Z pewnością dla niektórych mieszkańców Brzezin ryk przejeżdżającego tira jest muzyką dla uszu, a na trasę Warszawa – Łódź sprzedają bilety i chadzają na koncerty.

Tu możecie przeczytać cały artykuł, a poniżej zdjęcie tych chwastów, które powinny zniknąć z miasta.

Fot. Bartłomiej Dana

Źródło: http://wyborcza.pl/51,75248,7831184.html?i=1

Ja nie wiem, jak daleko trzeba być wynaturzonym, żeby walczyć ze śpiewem ptaków; żeby ten śpiew był czymś dla ucha niemiłym; żeby człowiek budził się wściekły i z tego tytuły zostawiał te kikuty. Wiem, co mówię – budzi mnie wschodzące słońce, codziennie. I budzi mnie śpiew ptaków, codziennie. Zasypiam przy ptasich trelach, co gorsza, z okna widzę topole.

I wiecie co? To jest cudowne. Ja budzę się i zasypiam z uśmiechem, bo dla mnie to nie jest ptasi wrzask, to jest ptasi śpiew. Cała ptasia orkiestra.

Mamy tu zatrzęsienie wróbli, szpaków, sikorek, pliszek, szczygłów, trznadli, kopciuszków, dzwońców i innych, których jeszcze nie rozpoznaję. Czasem, kiedy wychodzi się przed Domek, głowę urywa od ćwierkania, gwizdów, klekotów, pisków i treli. I siadam wtedy na krześle, odwracam twarz do słońca (o ile akurat jest), zamykam oczy i słucham. I jestem szczęśliwa, bo śpiew ptaków jest piękny. Dlatego uważam, że niektórzy w Brzezinach powariowali.

I na koniec – czy naprawdę można chcieć się tego pozbawić?

Świergoczący i tchórzliwy trznadel.

Wróblica na podwórkowej lipie. Powinniśmy ją wyciąć?!

Dymówka grzebie w kałuży.

Wróblica na skrzyniopaletach.

Odważna i dziarska pliszka szara.

O ptakach i o polowaniach jeszcze w najbliższym czasie.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Życie wiejskie

Tagi: , , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

4 komentarze w dniu “Niektórzy w Brzezinach chyba zwariowali.”


  1. Zamurowało mnie, Kochana Pikfe! Na to nie ma nawet słów…
    Ja kiedyś, jeszcze w Warszawie stoczyłam straszliwą batalię o moją lipę, którą chcieli wyciąć, bo sąsiadowi z pierwszego piętra „zabierała światło”. Lipa ocalała, sąsiad umarł:)
    Nie, nic mu nie zrobiłam, po prostu miał zawsze „smród po nosem” i to mu zniszczyło układ krążenia.
    Dzięki za ptaszynki, proszę o więcej (i może więcej kotów).
    Serdecznie pozdrawiam!

  2. Kasza Says:

    URSYNOWSKI PLAC ZABAW
    Metalowe pręty
    Zoo
    Wygumowane
    Wybrukowane
    Sterylne z natury
    Same mury
    8 sztuk zabawek
    I tłum sztucznych matek
    Dzieci, które wyrosną
    Bez zapachu trawy
    Wiosną
    Bez dotyku piasku
    Kamieni
    Który ich czucie zmieni

    WRÓBLOM

    Tyle odcieni szarości
    Na nich gości


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: