Koty, które były i koty, które są. Część dziesiąta.

Dzień dobry.

Jeszcze trochę tych kocich historii zostało, a na dziś kotka, z którą mieszkałam, zanim wyprowadziłam się Na Wieś.

Pamiętacie może szarą z książki Doris Lessing O kotach? To jest właśnie nasza Pisku – Pisku. Szara tarzała się demonstracyjnie po łóżku, ziewając, myjąc się, mrucząc: kotka- faworytka, kotka – królowa, miłościwie nam panująca z racji swojej siły i urody.

Pisku – Pisku nie jest tak piękna, jak szara, w gruncie rzeczy jest nawet dość pospolita, jest jednak głęboko przekonana o swojej wyjątkowości.

Pisku to córka Oliwki i jakiegoś wiejskiego kocura (patrz: kocie drzewo genealogiczne poniżej). Pierwszy raz zobaczyłam ją jako małego kociaka.

Początkowo Oliwka trzymała małe – będąc zapobiegliwą i doświadczoną matką – w starych kartonach na jabłka w pomieszczeniach gospodarczych, zamykanych, a więc bezpiecznych, co na wsi – pełnej psów czy lisów – ma ogromne znaczenie. Mimo tego to właśnie tam Pisku – Pisku po raz pierwszy otarła się o śmierć. Przyszliśmy któregoś dnia z Big B do kotków i zamiast pięciu, znaleźliśmy tylko cztery. Ponieważ wydawało mi się, że słyszę cichutkie miauczenie, przeszukaliśmy okoliczne kartony, ale kota nie znaleźliśmy, a miauczenie ustało. Kartony były ustawione jeden na drugim, w sześciu czy ośmiu rzędach w wąskim korytarzu. Po bokach miały jedynie dziury służące za uchwyty. Doszliśmy do wniosku, że tak mały kot nie mógł przejść dalej niż do trzeciego rzędu kartonów, więc zostawiliśmy kociaki w nadziei, że ten piąty (ta piąta) jakoś się odnajdzie.

Nie odnalazł się. Kiedy poszłam tam następnego dnia w kartonie nadal były tylko cztery kocięta, ale tym razem upewniłam się, że coś na pewno cicho popiskuje. Oczywiście, kiedy tylko zaczęłam metodycznie, jeden po drugim, przekładać kartony, mały kotek ucichł ze strachu. W końcu znalazłam ją, w przedostatnim rzędzie, wbitą w róg kartonu, z mordką całą w pajęczynie.

I Pisku – Pisku taka pozostała – nadal jest ciekawska do bólu i bardzo mało strachliwa. Kiedy wywali papierowy ręcznik, próbując dostać się do kuchennego wiatraka, spojrzy rozumnie – zamiast uciekać, jak Lisz – i umyśli sobie w tym małym łebku, że można na ten rulon wejść i sięgnąć wyżej. Kiedy zwali donicę z kwiatem, co normalnego kota zmusza do spryszczania z miejsca zbrodni, przyjrzy się obojętnie i stwierdza, że ta kupka ziemi jest wprost idealna, żeby na nią nasikać.

Potem, kiedy małe były już starsze, Oliwka przeniosła je w kołki do drzewek. Miejsce było idealne – małe były na dworze, uczyły się polować, ale jednocześnie mogły – dosłownie w sekundę – znaleźć idealne schronienie w kupie tych kołków. I całe dnie szalały.

I ze swoim rodzeństwem, nad michami.

Z tego okresu pochodzi też jedno ze zdjęć Pisku – Pisku, które najbardziej lubię.

Później Pisku – Pisku trafiła Na Działkę, razem z dwoma innymi kotami z tego miotu. Jeden poszedł do ludzi, a drugiego wziął/ wzięła (ja nie wiem, jak mam teraz pisać… Owca była prostsza) Olinus Prime i został Myszowatym. Pisku – Pisku losu rozgrywały się w Maminym sercu, ale ta kotka po prostu umie zjednywać sobie ludzi.

W Domu Pisku – Pisku zdobyła serce Lisza, aby potem zając jego miejsce i stać się głównym kotem w domu, ale o tym zaraz.

Najpierw Pisku została rozpuszczona. Z kotami jest trochę tak, jak z dziećmi – pierwsze jest wychowane w największym rygorze; drugie ma już trochę odpuszczane, ale jeszcze smycz jest krótka, ale trzecie… to jest zawsze zepsucie w stosunku do dwóch pierwszych 😉 I tak samo stało się z Pisku. Pisku mogła to, czego nasze wcześniejsze koty nie mogły, przynajmniej niepublicznie. I tak teraz, razem z Liszem, urządzają sobie zabawę zjeżdżania ze stołu na obrusie „kto dalej”. Poza tym człowiek dla kota zawsze powinien mieć czas i to jest naprawdę bardzo źle, kiedy go nie ma. Zresztą, „nie mieć czasu dla kota” jest pojęciem względnym, przynajmniej dla kota, który zawsze wykroi dla siebie chwilkę. Bądź dłuższą chwilkę. Albo i godzinkę.

Pisku nie jest jednak nigdy prawdziwie wdzięczna. Owszem, przestaje mruczeć, żeby zacząć gulgotać (słyszeliście kiedyś ten dźwięk? To jakby coś bardziej niż mruczenie.), ale po kociemu dba o to, żebyśmy czasem nie zapomnieli, że JEJ SIĘ TO NALEŻY.

Pisku lubi, żeby uwaga skupiała się na niej; lubi być zauważana; lubi być pieszczona. Pewnie dlatego przegania dwa razy od niej większego Lisza. Jak już pisałam, Pisku jest kotem głównym, co znaczy mniej więcej tyle, że nie pozwala biednemu Liszowi (który sam z siebie mało je) prawie w ogóle jeść. Podbiega i odpędza go od miski. Jest wredną kocicą po prostu.

W Domu Pisku drugi raz otarła się o śmierć i po raz drugi winą była jej ciekawskość i wszędobylskość. Kotka nasza wypadła z okna, prawie z trzeciego piętra runęła wprost na beton i spędziła noc na dworze. Nic się jej nie stało, poza mocno obitą mordkę i niezłym przestrachem, co jednak nie nauczyło jej zbyt wiele. Potem jeszcze raz (albo dwa?) wypadła z okna, ale już na szczęście nie z tak wysoka. I zawsze ta ciekawość jest silniejsza niż strach.

I na koniec moje ukochane zdjęcie tego kota, zrobione przez Uiala komórką.

pikfe

P.S. Chciałam wrzucić filmy, ale mam tak wolny Internet, że ten wpis pojawiłby się za życia moich praprawnuków. 😉

P.S. 2 Kocie drzewo genealogiczne po raz kolejny.

Reklamy
Explore posts in the same categories: Koty

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

3 Komentarze w dniu “Koty, które były i koty, które są. Część dziesiąta.”

  1. Viktoria Says:

    Uwielbiam jak opisujesz Koty 🙂

  2. pikfe Says:

    Cieszę się i bardzo Ci dziękuję 🙂


  3. Jak zawsze na widok kotów ( a zwłaszcza kiciusiów) dostaję lekkiej histerii i straszliwej żądzy, żeby takiego pomiętosić i poprzytulać!!!!!
    Kocia mama jestem, do usług:))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: