Tamte inne pikfe.

Dzień dobry.

Czy macie czasem tak, że wydaje się, że tuż obok Was, za cienką granicą, jesteście jacyś inni Wy? Tacy, których los potoczył się inaczej, w jakimś jednym decydującym momencie?

Skoro o tym piszę, to znaczy, że ja tak miewam, a ściślej rzecz ujmując, miewam nawet dość często.

Kiedyś dawno, jak byłam bardziej szczylowata niż jestem obecnie, planowałam po maturze wyjechać jako au- pair do Francji. Wszystko zorganizowałam – gotowe referencje, świadectwo dojrzałości przełożone na francuski przez tłumacza przysięgłego (taki wymóg), nawet porobiłam ksero dokumentów. To był taki plan awaryjny w razie, gdybym nie dostała się na studia. Na egzaminach nie miałam ciśnienia – do testu specjalnie się nie przygotowywałam (zresztą – jak można się przygotować do testu z wiedzy o kulturze?), a na rozmowie – za radą zapobiegliwych koleżanek – wyglądałam skromnie (w białej bluzce, bez makijażu) i dużo się uśmiechałam, co jednak nie przeszkodziło mi pokłócić się z egzaminującym o dziesięć najważniejszych utworów literackich.

I dostałam się na studia, ale tuż obok mnie stała – wcale niezałamana – druga pikfe, która nie zobaczyła swojego nazwiska na liście. Nie wiem, jak się tej drugiej pikfe powiodło. Mam nadzieję, że dobrze; że mimo wszystko spotkała gdzieś Lisicę i Big B. Czasem wiem, że ta druga pikfe idzie właśnie francuską ulicą, uśmiecha się; prawie tak, jak ja bym tam szła.

Inna pikfe ma już dziecko. Wtedy, rok temu, nie poroniła, Szła tuż obok szpitalnym korytarzem i uśmiechała się, zadowolona, że wszystko jest w porządku. Urodziła synka, ma już prawie pół roku. Wbrew woli Big B tamta pikfe nazwała go Roch.

I jeszcze inna pikfe pracuje w Korporacji. Ilekroć tamtędy przejeżdżam, słyszę jaki pikfe stuka w klawiaturę przysłuchując się szumowi ulicy i od czasu do czasu zerkając na słońce przez duże okno. Ta pikfe wynajmuje mieszkanie, a Big B dojeżdża dwa razy w tygodniu. Pikfe ma swoją pracę i teoretycznie jest bardziej niezależna, ale zbyt rzadko ktoś na nią czeka, kiedy wraca do swojego mieszkania. W pracy ma kolegów i koleżanki, ale z nikim się nie przyjaźni. Patrząc w okno i widząc dachy kamienic, zastanawia się, co by było, gdyby jej wtedy nie przyjęli i ma wrażenie, że byłaby szczęśliwsza.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Przemyślenia

Tagi:

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

5 Komentarzy w dniu “Tamte inne pikfe.”

  1. Olinus Prime (dawniej Owca, hi, hi) Says:

    Jest taki Olinus Prime, który kupił mini-loft z balkonem, oknami od podłogi do sufitu i antresolą… Ten Olinus nie jest praktyczny i nie szuka mieszkania dla rodziny, ten Olinus kupuje mieszkanie o jakim marzy!

  2. Sybiraczka Says:

    Pewna Sybiraczka poszła na odpowiednie studia i teraz spełnia swoje największe marzenie…

  3. pikfe Says:

    ACHA! Czyli Wy też macie schizy! 😉

  4. santa maria Says:

    ładne to takie… a uczucie wielu przeżywanych historii możliwych towarzyszy mi chyba równie często
    co przełom – nowa, inna ja się rodzi


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: