Archiwum dla Kwiecień 21, 2010

Tamte inne pikfe.

Kwiecień 21, 2010

Dzień dobry.

Czy macie czasem tak, że wydaje się, że tuż obok Was, za cienką granicą, jesteście jacyś inni Wy? Tacy, których los potoczył się inaczej, w jakimś jednym decydującym momencie?

Skoro o tym piszę, to znaczy, że ja tak miewam, a ściślej rzecz ujmując, miewam nawet dość często.

Kiedyś dawno, jak byłam bardziej szczylowata niż jestem obecnie, planowałam po maturze wyjechać jako au- pair do Francji. Wszystko zorganizowałam – gotowe referencje, świadectwo dojrzałości przełożone na francuski przez tłumacza przysięgłego (taki wymóg), nawet porobiłam ksero dokumentów. To był taki plan awaryjny w razie, gdybym nie dostała się na studia. Na egzaminach nie miałam ciśnienia – do testu specjalnie się nie przygotowywałam (zresztą – jak można się przygotować do testu z wiedzy o kulturze?), a na rozmowie – za radą zapobiegliwych koleżanek – wyglądałam skromnie (w białej bluzce, bez makijażu) i dużo się uśmiechałam, co jednak nie przeszkodziło mi pokłócić się z egzaminującym o dziesięć najważniejszych utworów literackich.

I dostałam się na studia, ale tuż obok mnie stała – wcale niezałamana – druga pikfe, która nie zobaczyła swojego nazwiska na liście. Nie wiem, jak się tej drugiej pikfe powiodło. Mam nadzieję, że dobrze; że mimo wszystko spotkała gdzieś Lisicę i Big B. Czasem wiem, że ta druga pikfe idzie właśnie francuską ulicą, uśmiecha się; prawie tak, jak ja bym tam szła.

Inna pikfe ma już dziecko. Wtedy, rok temu, nie poroniła, Szła tuż obok szpitalnym korytarzem i uśmiechała się, zadowolona, że wszystko jest w porządku. Urodziła synka, ma już prawie pół roku. Wbrew woli Big B tamta pikfe nazwała go Roch.

I jeszcze inna pikfe pracuje w Korporacji. Ilekroć tamtędy przejeżdżam, słyszę jaki pikfe stuka w klawiaturę przysłuchując się szumowi ulicy i od czasu do czasu zerkając na słońce przez duże okno. Ta pikfe wynajmuje mieszkanie, a Big B dojeżdża dwa razy w tygodniu. Pikfe ma swoją pracę i teoretycznie jest bardziej niezależna, ale zbyt rzadko ktoś na nią czeka, kiedy wraca do swojego mieszkania. W pracy ma kolegów i koleżanki, ale z nikim się nie przyjaźni. Patrząc w okno i widząc dachy kamienic, zastanawia się, co by było, gdyby jej wtedy nie przyjęli i ma wrażenie, że byłaby szczęśliwsza.

pikfe

Reklamy