No, można się trochę wściec.

Dzień dobry.

Zwykle nie zajmuję się tematyką polityczną (w zasadzie – nigdy się nie zajmuję) na tym blogu, i miałam na ten temat nie pisać, ale od tego, co się dzieje i od tego, co można w Internecie wyczytać, to nawet ja dostaję już skrętu kiszek.

Czy Polacy poszaleli?

Nie ulega wątpliwości – 10. kwietnia zdarzyła się tragedia, nie tylko dla rodzin ofiar, ale także dla Polski. To nie podlega żadnym wątpliwościom, niezależnie od wcześniejszych, indywiduualnych osądów. Jednakże to, co dzieje się teraz, zaczyna mi wyglądać na jakieś ogólnonarodowy dziki szał.

Ja już nawet nie chcę pisać o rzekomych spiskach; tajemniczym zamachu i przejmowaniu władzy czy licytowaniu się, kto bardziej żałuje i kto więcej zapłaci za nocleg w Krakowie, bo to trafia u mnie do szufladki no comments.

Parę rzeczy jednak mnie wzburza.

Najpierw odmawia mi się prawa do poczucia żalu, ponieważ nie głosowałam na Lecha Kaczyńskiego i raczej pozytywnie się o nim nie wypowiadałam, a nawet czasem – o zgrozo! – zerkałam na stronę posła Palikota, żeby zobaczyć, ile jeszcze dni zostało do końca prezydenckiej kadencji. Tak, robiłam to. Tak, nie uważałam Lecha Kaczyńskiego za dobrego prezydenta, co więcej – nadal nie uważam. Ale może niech profesor Krasnodębski weźmie na wstrzymanie, że tak niekulturalnie się wyrażę, i oddzieli indywidualne oceny działań polityków od poczucia żalu w obliczu ich tragicznej i niespodziewanej śmierci.

Potem cały ten Wawel… Ja powiem szczerze, mnie to jest w zasadzie wszytsko jedno. Choćby położyli Lecha Kaczyńskiego w specjalnie odnowionej złotej krypcie, przy wtórze piętnastu orkiestr i ceremoniałem godnym monarchy, to moja ocena jego prezydentury się nie zmieni. Mam swój własny osąd; osąd innych uczciwie rozważę, ale jeśli uznam, że jest błędny, to nie ma możliwości, żebym go przyjęła. Ani Wawel, ani inne narodowe symbole, ani autorytety tego nie zmienią. (Tak, ja wiem, że to oburzające, że mnie ten Wawel nie obchodzi. Nie obchodzi mnie też, jak kiepski pisarz dostaje Nobla, ja mu nawet współczuję, bo on do końca życia jest tym kiepskim pisarzem, który z powodu błędu Akademii dostał Nobla.) Ale jak czytam anonimową wypowiedź posła PiS: Lech Kaczyński to nie tylko brat, ale przede wszystkim prezydent. Czy powinien leżeć na Powązkach, gdzie leży prezydent Bolesław Bierut? (cały wywiad można przeczytać tu), to ja przyznam szcerze – ręce mi opadają.

A dziś, co przelało czarę goryczy i wymusiło na mnie napisanie tego tekstu, czytam kardynała Dziwisza wypowiedź: Lech Kaczyński zginął jak bohater i zasługuje na to, by spoczywać wśród bohaterów. Tak więc ja się pytam, co to była za bohaterska śmierć? Gdzie tu bohaterstwo? Wygląda na to, że mnóstwo ludzi, którzy ginią w wypadkach lotniczych, ginią bohatersko. Pewnie o tym nie wiedzą. Może będziemy jakieś medale pośmiertne przyznawać?

Ja się buntuję, bo to jest dewaluacja pojęcia bohaterskości – bohatersko to ginie niosąc innym ludziom pomoc; walcząc z honorem; dzielnie stawiając czoła śmiertelnej chorobie. Kryteria mogę być różne, ale siedzenie na fotelu lotniczym raczej z bohaterskością nie ma nic wspólnego.

A może coś się kardynałowi Dziwiszowi pomyliło. Albo panicznie boi się latać. A może gada tak, jak czuje, że powinien. Bo Polska jest przecież Chrystusem Narodów i tu nie ma miejsca na śmierć głupią i niepotrzebną; na śmierć mającą swoje korzenie w prymitywnych politycznych sporach, w złej organizacji, w nierozsądnych decyzjach; na śmierć, której można było uniknąć.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Przemyślenia

Tagi:

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

4 Komentarze w dniu “No, można się trochę wściec.”

  1. Poprostu Says:

    Bo to wszystko jest zawstydzająco żenujące….

  2. sielim Says:

    Szczerze mówiąc – trochę szkoda energii na ten temat. A raczej – około temat. Bardzo współczuję rodzinom tych, którzy zginęli w tej katastrofie. To jest bardzo smutne. Podobnie żal mi tych, którzy codziennie giną w katastrofach samochodowych.

    Reszta to cyrk polityczno medialny. I tu – przepraszam, nie wchodzę. Strasznie tam brudno, szkoda energii. Wolę pograć w Counter Strike’a z kolegami. Alboż… ‚zarzuć wędkę’.

    • pikfe Says:

      Wiesz, ja w sumie za dużo o tym nie pisałam, ale w którymś momencie to wszystko przekroczyło u mnie punkt krytyczny i potrzebne było jakieś uzewnętrznienie.

      Generalnie wolę popisać albo poczytać 😉

  3. Myrtle Ott Says:

    If only more than 14 people would hear this.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: