Coś mądrzejszego? W trzech częściach. 1/3.

Dzień dobry.

Na samym początku dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi rozwiązać zagadkę jeżogłówki pokrewnej 😉 Wczoraj znów statystki wywindowały się bardzo wysoko, jak na standardy tego bloga – 243 wejścia 😉

Dziś tytułem wstępu – bo będzie o czymś innym – napiszę, że postanowiłam w inny sposób spojrzeć na brak Internetu w swoim domu. Kiedyś już pisałam, że za dużo czasu spędzam myszkując po Sieci i czytając jakieś głupoty, więc może to jest okazja? Taaak, brakuje mi blogów, które czytam i mojej skrzynki pocztowej; paru Demotywatorów i Kotburgerów na poprawę nastroju; informacji z Wikipedii i internetowych słowników. Ale generalnie – da się żyć. Pisać można odręcznie albo w notatniku. I tak postanowiłam, że z racji braku Internetu zbiorę się w sobie i wreszcie napiszę coś, co nie będzie pasowało pod kategorię Pitu-Pitu. Czy będzie mądre, tego nie wiem, ale mam nadzieję, że sprawi choć trochę radości.

Dziś o pisarzu, który stał mi się ostatnio bliski – Tiziano Terzanim, Włochu, florentczyku, już nie żyjącym wspaniałym włoskim reportażyście. Natknęłam się na niego zupełnym przypadkiem – czytałam kiedyś w pociągu książeczkę ……, której nie kupiłam nawet dla siebie, tylko w prezencie. Tam, w jakimś wspomnieniu natknęłam się na nazwisko Włocha, którego Kapuściński bardzo ponoć cenił. Myślę, że cenił on wielu autorów, a ponadto zdanie innych – choćby byli Kapuścińskimi – nie jest dla mnie wystarczającą rekomendacją. Jest za to informacją. Gdzieś mi się w zwój mózgowy to nazwisko wryło – że tak brzydko powiem – i całkowicie o nim zapomniałam (jak zwykle). Aż któregoś zimowego dnia, w zadymkę potężną, Big B i pikfe pojechali sobie do Płocka, a tam w Płocku jest przedziwny Empik. Mały i duszny, z ponurymi sprzedawcami i opustoszałym piętrem. Na owym piętrze można znaleźć książki, które w dużych, gwarnych i sztucznie uśmiechniętych Empikach znikają z półek i trafić na nie można jedynie czystym przypadkiem. I tak uderzyło mnie po oczach nazwisko Terzaniego z okładki książki „Powiedział mi wróżbita”. Spogląda z niej sympatyczny starszy pan z przecudnym, ciepłym uśmiechem, a sama książka dotyczy jego rocznej podróży po Dalekim Wschodzie, w trakcie której nie zamierza korzystać z samolotów. Decyduje się na to ponieważ dawno, dawno wróżbita powiedział, że w 1996 czeka go śmierć w katastrofie lotniczej. Terzani nie jest przesądny i generalnie nie wierzy w przepowiednie, ale postanawia skorzystać z okazji. I ani przez moment nie żałuje. Ja też ani przez moment nie żałowałam, że w Płocku sięgnęłam właśnie po tę książkę.

Pisarstwo Terzaniego charakteryzuje się cechą, którą niezmiernie cenię – włoski dziennikarz bez wątpienia był erudytą. Spędził w Azji kilkadziesiąt lat. To dość, aby – będąc pasjonatem jak on – poznać bardziej niż pobieżnie mentalność i kulturę Dalekiego Wschodu. Wiedza Terzaniego wzbudza we mnie zachwyt, obcowanie z takim autorem jest zawsze wielką przyjemnością – jego znajomość przeróżnych podań i legend; miejsc, do których zwykle się nie trafia; historii krajów, po których podróżuje. Nie podaje jednak Terzani suchych faktów i nie streszcza historycznych książek.

Jego artykuły są precyzyjnie skonstruowane, obserwacja miesza się w nich z faktami (ale nie tak, żeby nie można było ich rozróżnić); kiedy można, jest dowcipnie, kiedy trzeba – ironicznie; brakuje patosu, ale jest szacunek i zrozumienie dla Innych. Jest dystans, ale też przemożna chęć zrozumienia i tolerancji dla wielu zjawisk dla Europejczyków niezrozumiałych.

Choć w głębi serca był samotnikiem, Terzani interesował się ludźmi, jakby bez tego zainteresowania wiedza pozostawała tylko suchym zbiorem faktów. Przez jego książki przewija się cała galeria postaci – od nowojorskich lekarzy, poprzez dziennikarzy, aż po taksówkarzy, gangsterów, ulicznych sprzedawców, guru i wróżbitów. Ludzie, ich opowieści, ich opinie, ich spojrzenie na otaczającą rzeczywistość są istotną częścią twórczości Terzaniego; częścią, która uzupełniała jego erudycję, czyniąc ją żywotną, umieszczając ją w kontekście danej chwili.

Częstuje co chwila  orientalnymi opowieściami, choćby taką: „I czymże jest ta błogosławiona wolność, o której wszyscy tak wiele prawimy? W Azji odpowiedź na te pytania można znaleźć w znanej od wieków historii: Pewien człowiek udaje się do słynącego z wielkiej mądrości króla i pyta:

– Panie, powiedz, proszę, czy w życiu istnieje wolność?

– Oczywiście – odpowiada tamten. – Ile masz nóg?

Człowiek patrzy na niego, zdziwiony pytaniem.

– Dwie, mój Panie.

– A zdolny jesteś stać na jednej?

– Oczywiście.

– Spróbuj więc. Zdecyduj, na której.

Człowiek zastanawia się przez chwilę, po czym podnosi do góry lewą nogę, opierając cały ciężar ciała na prawej.

– Dobrze – rzecze król. – A teraz podnieś również tę drugą.

– Jakże to? To niemożliwe, mój Panie! – Widzisz? To jest wolność. Jesteś wolny, ale tylko wtedy, gdy podejmujesz pierwszą decyzję. Potem już nie.” (Nic nie zdarza się przypadkiem, strona 41- 42).

Terzani należał jeszcze do tej starej szkoły dziennikarstwa, która czerpała wiedzę z książek i ze świata, jedno podpierała drugim, relacjonowała rzetelnie, nie powtarzając zasłyszanych pogłosek byle jak, bez sprawdzenia. Nie siedział w hotelu, ale wychodził na linię frontu, żeby móc rzetelnie opisać wojnę w Wietnamie. Znał nie tylko historię, ale także literaturę (czego daje świadectwo cytując w swoich książkach rozmaitych autorów) – zarówno literaturę piękną danego kraju, jak i literaturę tematu. Obecnie, jak niestety widać w mediach (choć oczywiście zdarzają się wyjątki i tu na myśl przychodzi oczywiście Wojciech Jagielski), przestało to być regułą, a stało się raczej wyjątkiem.

cdn. jutro

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Film i książka

Tagi: , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

2 komentarze w dniu “Coś mądrzejszego? W trzech częściach. 1/3.”

  1. Phoebe Says:

    Również (przypadkiem) natknęłam się na wspomnianą wyżej książkę T.T. (słucham często audycji radiowych poświęconych ogólnie kulturze, zapisuje różne nazwiska omawianych tam ludzi i potem na podstawie tych plączących się wszędzie karteluszek staram się zgłębiac temat)
    Choc w moim przypadku sam tytuł jakoś mnie zniechęcił-obawiałam się ezoterycznego bredzenia, a tu miłe rozczarowanie(: Nigdy nie interesowałam się Azją, jakoś z premedytacją omijałam ten rejon, a T. zmienił moje podejście…spodobało mi się, że ten dziennikarz potrafił złapac dystans do hmm kultury zachodu-często ją krytykując, nawet przepisałam sobie kilka jego refleksji-wydały mi się szczególnie trafne i aktualne(:
    Podaję link do krótkiej audycji o Terzanim:
    http://www.tok.fm/TOKFM/0,121396.html

    Howgh!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: