Stary kufer.

Dzień dobry.

Mam taki stary kufer, a w nim pełno różnych skarbów: pudełka, w których są inne skarby; pamiętniki; stare kalendarze; fajne listy od nie zawsze fajnych chłopaków; pamiątki z dzieciństwa; stary wachlarz z kości słoniowej. Mam też parę rzeczy, którymi mogłabym niektórych poszantażować – własnoręcznie dopisany fragment wiersza z rysuneczkiem, duet z Muńkiem Staszczykiem, parę mniej cenzuralnych fotografii 🙂 Gubią się takie rzeczy w kufrze, a potem odnajdują, ale nie po to, żeby szantażować, bez obaw.

Otwieram to pudło od czasu do czasu, prawie zawsze przy okazji jakiś większych porządków. Część rzeczy, które zbierałam, traci swoje znaczenie i przestają być dla mnie w jakikolwiek sposób wartościowe. Albo mnie żenują, jak moje wiersze (ale tych nie wyrzuciłam, muszą zostać jako nauczka, a poza tym w dobrym dniu mogą sprawić naprawdę dużo radości) czy listy miłosne (chyba nigdy niewysłane, skoro są w kufrze) z okresu wczesne liceum-romantyczna dusza. Maksimum egzaltacji. Minimum sensu.

Wczoraj otworzyłam kufer, ponieważ niedługo będziemy się przeprowadzać, a śmieci się ze sobą nie zabiera, więc przyszedł czas, żeby przejrzeć to i owo. I tak powstaje tu nowa kategoria, Stary kufer.

Wczoraj znalazłam dwie książki, żeby nie było wątpliwości, ja je napisałam. Jedna opowiada o jeżu Kolcu, a druga o leśnych skrzatach, Gapciu i Mędrku.

Jakiś fragment tu zapodam. Radość pierwszego rozdziału. Pisownia oryginalna.

Poznajemy jeża Kolca.

Jeż Kolec był jednym mieszkańcem lasu Świętokrzyskiego. Był malutkim jeżykiem, którego urodziła matka imieniem Bimba. Jest mały, nie ma jeszcze bardzo ostrych igieł. W każdej rodzinie musi się znaleźć jakiś mały mądrala. Takim właśnie był Kolec. Zawsze chciał znaleźć prostszy sposób niż mama pokazywała. Na przykład wziąść jabłko, które już spadło z drzewa. Mama powiedziała – wrzódcie nosem na kolce jabłko, ale Kolec znalazł prostszy sposób wlazł na kamień i na jabłko skoczył igłami w dół. Jabłko się nadziało i był pierwszy od rodzeństwa. Zbliżał się wieczór. Idziemy spać – powiedziała mama.

Rozdział trzeci.

Kolec poznaje przyjaciela.

Idzie sobie Kolec przez las, aż spotyka wiewiórkę. Kto ty jesteś – zapytał Kolec. Jestem wiewiórką i mam na imię Kosia, a ty jak masz na imię? Kolec – odpowiedział jeż. Będziemy przyjaciółmi – postanowili. I tak zostali przyjaciółmi.

Kiedyś łatwo było znaleźć przyjaciela… A najpiękniejsze jest to, że szkoła u zwierząt trwa tylko jeden tydzień, a pozostałe 47 miesięcy są wakacje, tak, że Kolec miał dużo czasu, żeby bawić się z Kosią 🙂

Książka o skrzatach jest poważniejsza, ponieważ skrzaty mają obowiązki – zajmują się ratowaniem zwierząt z opresji. W rozdziale drugim wkładają z powrotem do gniazda małego wróbelka Ćwirka, potem Gapcio ratuje sowę ze złamanym skrzydłem, a Mędrek zająca Kicka (który pojawiał się wcześniej, jako posłaniec w rozdziale drugim). Najbardziej jednak dramatyczny jest rozdział szósty.

Skrzaty ratują czmiela Hinka.

Latał Himek po dziecinnym pokoju ludzi. Czmiel, czmiel mamo czmiel – zawołały dzieci. Mama natychmiast weszła do pokoju dzieci z łopką na muchy. Wtedy zraniła czmiela Hinka w skrzydło. Weszły skrzaty i zobaczyły co się święci. Gapcio strzelił z swojego łuku strzałą usypiającą w matkę i dzieci. Ile działa ta strzała – zapytał Mędrek. Pięć minut – odparł Gapcio. Musimy zabrać czmiela Himka do spitala – powiedziały skrzaty – ma złamane skrzydełko powiedział Mędrek. Skrzaty zaniosły czmiela do szpitala. Później wszystko było dobrze.

Ciekawe, co znajdę w starym kufrze przed przeprowadzką.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Stary kufer

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

2 Komentarze w dniu “Stary kufer.”

  1. Dobrawka Says:

    Mój literacki debiut w wieku około dziesięciu lat nosił tytuł ”Początki wszechświata”. Powstały dwa strasznie mądre rozdziały, potem ugrzęzłam. Niestety przepadł gdzieś ten jedyny egzemlarz i już nigdy się nie dowiemy co siedziało w głowie dziecka, którym byłam. A u Ciebie jeże, trzmiele i skrzaty. Ta wieś jednak była Ci pisana! Pozdrawiam.

  2. pikfe Says:

    Ty wybrałaś zdecydowanie ambitniej, szkoda, że zaginęły, u nas przy lekturze było bardzo wesoło.

    A co do wsi, to muszę przyznać, że nie jestes pierwszą osobą, która sądzi, że wieś jest mi pisana 🙂 I to cieszy.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: