O czym ja tu piszę?

Dzień dobry.

Po pierwsze, piszę dzisiaj trochę z przyzwoitości. Wstręt do komputera sięga u mnie zenitu, na samą myśl o Internecie robi mi się słabo. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale mam nadzieję, że przejdzie. Lekkie przymuszanie się jest formą terapii – a nuż znowu mi się spodoba?

Po drugie, w moim życiu nie dzieje się nic zabójczo ciekawego, nie ma w nim gorących newsów i ostrych zakrętów. Jest nudne, co pod pewnymi względami jest wadą, ale pod innymi – wielką zaletą. Jest wadą, bo chętnie zarzuciłabym Was zdjęciami z naszej wyprawy na Elbrus albo do Pamiru albo do Patagonii, ale poza faktem, że nie mamy teraz nawet na wycieczkę do Zakopanego, to nie wiem, czy nadejdzie taki dzień, że zdobędziemy się na takie przedsięwzięcie. Musiałabym rok wcześniej zacząć ćwiczyć mięśnie pleców, żeby nie odpadły po pierwszym dniu z tym czymś, co niektórzy nazywają plecakiem, a powinni raczej PLECAKOREM.

Jest jednak jedna rzecz, o której chcę wspomnieć.

Moja Babcia Leśna, wdowa po Dziadku Leśniku, nie ma komputera i dostępu do Internetu, a w związku z tym dostępu do mojego bloga. (Dziadkowie mają i wiem, że czytają na bieżąco). Bardzo chciała mieć, więc pomyślałam, że zrobię bloga w wersji papierowej. Tak też uczyniłam – wywołałam zdjęcia, wydrukowałam wpisy (razem z komentarzami!) i powklejałam to wszystko do zeszytu. Bardzo krzywo, ale i tak byłam zadowolona, bo Babcia Leśna się cieszyła.

Zawsze wydawało mi się, że mój blog jest mało poważny, że w sumie mało w nim mnie i mojego życia, tak jakby jakiś dalszy znajomy coś od czasu do czasu o sobie opowiedział. W jakimś zakresie na pewno działa tutaj autocenzura, ale też to, że nie mam ochoty ujawniać bardziej intymnych szczegółów mojego życia (i spójrzmy prawdzie w oczy – innych żyć też), jak to niektórzy blogerzy robią. Moje najbardziej hardkorowe (w moim odczuciu) wpisy dotyczyły poronienia, ale nie widziałam innej możliwości na samoratunek niż wyrzucenie wszystkiego w eter tak, żeby każdy wiedział. Wtedy to jakoś powszechnieje.

Wygląda jednak na to, że jak zwykle napisałam więcej niż chciałam powiedzieć, a Babcia Leśna zaskoczyła mnie wnikliwością. Nie rozmawiałyśmy długo o moim blogowym zeszycie, ale dowiedziałam się, że jestem trochę jędzą, a także, że mniej bym nią była, gdybym zyskała trochę pewności siebie. Z blogu wynika też ponoć jasno, że Big B jest dobry, cierpliwy i wyrozumiały.

Ja pomijam już szok spowodowany usłyszeniem od własnej babci, że jest się jędzą, nawet jeśli to tylko trochę.

Faktem jest, że co najmniej trochę nią jestem. I że brakuje mi pewności siebie. I tak, Big B jest taki, jak powiedziała Babcia Leśna. Ale czy ja gdzieś o tym pisałam?! Przyznaję uczciwie, diagnoza Babci Leśnej jest dobra (choć nie do końca rozumiem związek pomiędzy byciem jędzą i brakiem pewności siebie), nawet spontanicznie się zaczerwieniłam, kiedy Babcia Leśna to powiedziała.

Ale skąd Babcia Leśna to wyczytała?

I co Wy tu wyczytujecie o mnie?

pikfe

P.S. Relacja autor – czytelnik jest jednak niesamowita, a sam proces odbioru, nawet głupiutkiego blogowego wpisu, ma w sobie coś magicznego.

Reklamy
Explore posts in the same categories: Przemyślenia

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

4 komentarze w dniu “O czym ja tu piszę?”

  1. Ania Says:

    Kochana Pikfe: to, co Ty tu piszesz, to jedna sprawa. To, co czytelnik czyta, to inna sprawa. Czasem te dwie sprawy mają ze sobą jakiś związek… a czasem nie:))
    Uśmiech nadal w 3D

    • pikfe Says:

      Wiem, że to dwie różne sprawy, czytelnik przecież patrzy przez swój pryzmat. Ale wiesz, diagnoza Babci wydała mi się właściwa i to mnie zaskoczyło.

  2. Viktoria Says:

    Mnie zawsze interesowało jak widzą mnie inne osoby i zawsze byłam zdziwiona faktem, że nie widzą mnie taką, jaką Ja widzę sama siebie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: