O Avatarze.

Dzień dobry.
Na samym początku zastrzegam, że jeśli ktoś Avatara nie widział, a ma w planach wybrać się do kina, to niech przynajmniej na razie omija ten wpis na blogu.

„Ten lud znalazł w puszczy wartości, które czyniły życie pięknym mimo całej jego surowości, problemów i tragedii. Puszcza darzyła go hojnie radością, szczęściem i beztroską”.

Źródło: tutaj.

Zwykle nie piszę o filmach i przyznaję – po pięciu latach studiów na kulturoznawstwie nie umiem pisać o filmie. Usiąść i tak po prostu machnąć recenzję. Nigdy tego nie potrafiłam i pewnie już się nie nauczę. Wolę analizy, ujęcie pod kątem jakiegoś problemu. I tak napiszę parę słów o Avatarze.

Nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobał. Przeciwnie – w jakiś sposób uwiodła mnie wizja tego świata i ludu Na’vi, a na seansie się nie wynudziłam. To prawda, że film jest długi, ale zwłaszcza pierwsza połowa (poznawanie Pandory, czyli zanurzanie się w tym pięknym, wyimaginowanym świecie) była dla mnie ciekawa.
Ale… to wszystko już gdzieś tam było. Ja wiem, że teoretycznie wszystko już gdzieś było, ale tutaj to było dla mnie było jednak zbyt narzucające się.

„Dla którego puszcza jest matką i ojcem, kochanką i przyjacielem i który uchylił przede mną zasłonę miłości, jaką wszystek jego lud żywi do świata życzliwego jeszcze i dobrego… nie znającego zła.”

Źródło: tutaj.

Przede wszystkim sama Pandora, czyli po prostu planeta porośnięta lasem tropikalnym, który dla większości widzów tego filmu jest przecież tajemniczy i fascynujący. Cameron mógłby przecież wykorzystać istniejące na Ziemi gatunki i przenieść je do wykreowanego świata, a większość z nas nawet by się nie domyśliła.

Źródło: tutaj.

Źródło: tutaj.

Zdaję sobie sprawę, że wybrano najbogatsze środowisko życia, żeby było atrakcyjne wizualnie. Przepych i bogactwo form, kolorów, gatunków, a tak naprawdę – cudze chwalicie, a swego nie znacie.

No tak… są latające góry, ale na tej samej zasadzie mogłoby być wypiętrzone morze.

„Tu ziemia jest zawsze ciężka i grząska, nawet po przelotnym deszczu. A przede wszystkim przytłacza pozorna cisza, odwieczne trwanie i samotność tego wszystkiego (…) takich uczuć doznają obcy, którzy nie są z puszczy. Jeśli jesteś z puszczy, jest ona dla ciebie czymś innym. To, co tamtym wydaje się wiecznym i przygnębiającym mrokiem, dla ciebie jest kojącym światłem chłodu i cienia; tutaj blask przenika leniwie przez konary drzew, łączących się ze sobą wysoko w górze i nie dopuszczających bezpośredniego światła słonecznego, promieni, które wysuszają świat nie będący puszczą, czyniąc go dusznym, zakurzonym i brudnym. Nawet cisza jest tylko mitem. Jeśli zechcesz nadstawić uszu, usłyszysz całe bogactwo dźwięków: niepokojących, tajemniczych, żałosnych, wesołych.”

Źródło: tutaj.

Nie zachwycił mnie (choć i za bardzo nie zadręczał) sos New Age i sprytnie wkręcona hipoteza Gai, która de facto aspiruje do miana teorii naukowej (na razie jest zauważana i krytykowana), ale tutaj została sprowadzona do bardziej NewAge’owej formuły. Hipoteza Gai zakłada, że Ziemia jest układem zdolnym zachować równowagę, w pewnym sensie samoregulującym się. Gaja jest w tym ujęciu „planetarnym istnieniem mającym właściwości nie wynikające z właściwości indywidualnych żywych organizmów ani ich zbiorowisk„. Z punktu widzenia Gai życie jest zjawiskiem w skali planety.  Pandora JEST Gają – a czymże innym jest Eywa? –  co więcej, jest utopijną Gają. Tam wszyscy znają swoje miejsce i znają swoją rolę, a harmonijne współżycie jest najważniejsze. Wszystko jest wspólnym istnieniem.  (Przy czym pamiętam, że to nie Lovelock wymyślił Matkę Ziemię, ale tutaj doktor Grace mówi wyraźnie, że cała planeta jest połączona jakimś rodzajem sieci, a potem Neytiri tłumaczy, że Eywa nie staje po jednej ze stron. Zgodnie z New Age’ową hipotezą Gai może jednak stanąć w celu zachowania równowagi planety. I staje.)

„O świecie otaczającym plantację mówią oni jak o czymś przerażającym, pełnym złośliwych duchów; w takim świecie nikt poza zwierzętami i tubylcami (…) żyć nie może.”

Źródło – tutaj.

I tak, w ujęciu New Age, które przyswoiło sobie koncepcję Gai, „cała natura jest organizmem uduchowionym i żywym, co implikuje sposób traktowania jej przez człowieka: nie może być instrumentalne używanie, lecz pełne szacunku współbytowanie (…) człowiek jest częścią całości, zanurzony w niej może postrzegać siebie i świat w tej samej płaszczyźnie; pojęcia wewnątrz i zewnątrz znajkają.” I tu w zasadzie mamy niestety streszczone główne założenia fabuły Avatara.
Jest ktoś, kto instrumentalnie użytkuje i ktoś, kto współbytuje. Ponieważ zachodzi sprzeczność interesów mamy konflikt i … po fabule. Nie ma w tym filmie miejsca na rozterki, są tylko bardzo dobrzy (Na’vi) i bardzo źli (ludzie, czyli wojsko i korporacje). Wojciech Orliński w DF chwalił ten film za zaangażowanie i pewnie ma rację –  przesłanie jest tu przecież bardzo wyraźne, momentami aż za bardzo.

„Są prawdziwymi ludźmi puszczy (…) żyją w puszczy od wielu tysięcy lat. Ona jest ich światem, a w zamian za ich miłość i zaufanie darzy ich wszystkim, czego potrzebują. Nie muszą karczować puszczy (…) gdyż wiedzą, jak polować na zwierzynę w swej okolicy i gdzie zbierać ukryte dla obcego, a rosnące w nadmiarze jagody i owoce. (…) Rozpoznają leciutkie odgłosy zdradzające, gdzie pszczoły ukryły swój miód, wiedzą, przy jakiej pogodzie wyrastają pewne gatunki grzybów i pod jakimi drzewami i liśćmi się ukrywają. (…) Puszcza przemawia do nich po swojemu. (…) wałęsają się po puszczy, jak chcą – w małych gromadach lub w większych grupach złożonych z myśliwych. Nie znają lęku, bo dla nich nie ma niebezpieczeństwa. Nie trudzą się nadmiernie i dlatego nie muszą wierzyć w złe duchy. ten świat jest dobry dla nich”.

Źródło: tutaj.

Avatar jest filmem pozlepianym z fragmentów naszej popkultury, nie ma w nic świeżości, jakiej trochę się spodziewałam. Nie powiem, że odgrzewane kotlety, ale na pewno nie wykwintny posiłek mistrza kuchni, który zaskakuje z każdym kęsem. W Avatarze nic nie zaskakuje, może tylko bawić i smucić.

pikfe

Cytaty kursywą z książki „Leśni ludzie” Colina M.Turnbulla opowiadającej o Pigmejach.

Reklamy
Explore posts in the same categories: Film i książka

Tagi: , , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

15 Komentarzy w dniu “O Avatarze.”

  1. shubhe Says:

    Zgodzę się z Tobą. Film, mimo, iż jest pięknie zrobiony, to fabuła wielce odkrywcza nie jest. Ot, taka historia podkolorowana 3D. Ale mimo wszystko, Avatar to film, który powinno się obejrzeć.

  2. Viktoria Says:

    hm… dobra recenzja filmu 🙂 mnie osobiście się podobał zwłaszcza wersja 3D 🙂 powiem szczerze, że nie analizowałam go, aż tak bardzo 🙂 po prostu bawiłam się doznaniami i jak dziecko przyglądałam się światu, w którym może Ja realistka chciałabym żyć 🙂 ot dziecinna fantazja 🙂 fabuła oklepana fakt 🙂 (zresztą jak w wielu amerykańskich filmach) jednak Mnie zauroczyła 🙂
    Dziękuję za posta 🙂 inaczej spojrzałam na film 🙂 chociaż i tak mi się podoba 🙂 :*

    • pikfe Says:

      Ale mnie też się podobał, tylko może miałam za duże oczekiwania początkowe? I też dobrze się bawiłam – oklepana fabuła ma swoje plusy, przynajmniej człowiek nie denerwuje się, czy dobrym się uda 🙂

  3. Dobrawka Says:

    Ja tam lubię takie podróże w nieistniejące światy. Fabuła faktycznie nie jest najwyższych lotów, biało-czarni bohaterowie, no ale podobno i tak wszystko już było i teraz zostało nam tylko powtarzanie. Podłączanie się do zwierząt i do Gai warkoczami też mogli sobie podarować. Pozdrawiam serdecznie.

  4. supel Says:

    Zgadzam się, że fabuła była mało skomplikowana, łatwa do przewidzenia i prostoliniowa. Wszystkie wątki już były gdzieś kiedyś użyte. Generalnie film łatwy, przyjemny i niewymagający nadmiernego użycia mózgu. Jednak myślę, że nie oto chodziło w tym filmie. Głównym celem było techniczne dopracowanie tego świata, tak aby widz miał złudzenie, że uczestniczy w akcji filmu. Myślę, że głównym celem filmu było sprawienie aby widzowi podobał się ten wykreowany świat. Wydaje mi się, że fabuła jest specjalnie taka prosta aby można było się od niej oderwać, jak od nudnej rozmowy w pociągu i podziwiać widoki. Bo mam wrażenie, że było co oglądać. Oczywiście wypowiadam się tylko o wersji 3D.

    • pikfe Says:

      Że przerost formy nad treścią, tak? 😉
      Nie chodzi przecież, żeby od razu robić Bergmana.
      Ja nie zarzucam nic formie; wiem też z jakich powodów wybrali las tropikalny i rozumiem zamierzenia, ale wolałabym coś bardziej dającego do myślenia. Albo chociaż – przyjmując, że film ma przesłanie – z mniejszą ilością patosu i z lekką dawką humoru.

      Nie wiem, szczerze mówiąc 3D nie zrobiło na mnie jakiegoś nadmiernego wrażenia. W pierwszej chwili tak, ale potem miałam dużo czasu, żeby przywyknąć.

      Znam też osoby, które narzekały na wizualną stronę filmu z technicznego punktu widzenia, ale szczerze mówiąc nie zwróciłam na to uwagi.

      Pozdrawiam 🙂

  5. supel Says:

    Piszesz, że:
    „Nie wiem, szczerze mówiąc 3D nie zrobiło na mnie jakiegoś nadmiernego wrażenia. W pierwszej chwili tak, ale potem miałam dużo czasu, żeby przywyknąć.”
    Całkowicie się z tym zgadzam. Na początku był lekki szok. Szczególnie podobał mi się moment gdy lądowali na planecie i przelatywali nad kopalnia. Szukałem wielkiego banera z napisem „Kopalnia Bełchatów”. Później mózg się przyzwyczaił do tego sposobu widzenia i 3D nie robiło już wrażenia, bo widzenie 3D dla człowieka jest czymś naturalnym. Myślę, że właśnie to było bardzo dobre w tym filmie. Zwróć uwagę, że żaden film 2D nie jest w stanie oddać tego efektu. Widziałem, że zrobiłaś troczę zdjęć w górach. Zwróć uwagę, że żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać tego co widziałaś, bo jest płaskie. Mój znajomy fotograf powiedział mi kiedyś takie zdanie „Jeżeli podoba ci się jakiś widok i chcesz mu zrobić zdjęcie to zakryj jedno oko i spójrz jeszcze raz. Jeśli ci się nadal podoba to rób zdjęcie, jeśli nie szczególnie to sobie odpuść, będziesz miał później mniej do kasowania”. Proponuje Ci pewien eksperyment. Weź aparat fotograficzny, ustaw na biurku trochę różnych klamotów w różnej odległości od obiektywu i zrób dwa zdjęcia. Pierwsze: ustaw na jakiś obiekt ze środkowego planu. Drugie: przesuń aparat mniej więcej o rozstaw oczu i wyceluj obiektyw dokładnie w to samo miejsce. Teraz ustaw te dwa zdjęcia obok siebie. Uwaga teraz najtrudniejsze. Robiąc lekkiego zeza  spróbuj nałożyć jedno zdjęcie na drugie. Prawidłowy zez to taki przy którym widzisz trzy zdjęcie. Jak Ci się to uda to skup się na środkowym zdjęciu i spróbuj złapać na nie ostrość. I już :D. Powinnaś zobaczyć trzeci wymiar. Od jakiegoś czasu w ten sposób robię swoje zdjęcia. Jeżeli nie chce Ci się robić swojego zdjęcia to możesz wygooglać coś hasło: zdjęcia stereoskopowe/ zakładka grafika. Myślę, że znajdziesz coś, aby potrenować.
    Chyba ździebko odbiegłem od tematu, więc kończę.
    Pozdrawiam
    Supel

    • pikfe Says:

      Bardzo skomplikowane 😉 Trochę to potrwa 😉
      Wiem, że 2D to nie 3D, ale przyznam – nie jestem techniczną fetyszystką 🙂 Poprzeglądałam trochę recenzji w Necie, wszystkie zaskakują mnie tym, że przede wszystkim zwraca się uwagę na to 3D, a ja to praktycznie całkowicie ominęłam… Dla mnie, jak odbiorcy, 3D nie miało aż takiego znaczenia. Wolałabym lepszy film w 2D 🙂

  6. Ania Says:

    A dla mnie właśnie to 3D było sednem zabawy i ubawiłam się jak dzieciak! I latające rumaki, wiszące góry, smukły lud o wielkich oczach, bajeczne kolorki, światełka, stworzonka, aj, ale miałam uciechę:)
    A fabuła? Bajki z morałem, może zbyt nachalnym, ale co mi tam, osądzać surowo nie będę. Teraz będę biegac na wszystkie filmy 3D, niech no tylko coś nowego zrobią! Już mi się marzy ta zapowiedziana Alicja w Krainie Czarów.
    Uśmiech w 3D Ci posyłam!

  7. pikfe Says:

    @supel,
    remontuję dom, daj wytchnąć 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: