Nasz kot idzie do nieba.

Dzień dobry.

Dziś na blogu króciutkie opowiadanie Margaret Atwood, które już kiedyś pojawiło się na Starym Blogu. Dla mnie nawet przy piętnastym czytaniu nie traci nic ze swojego uroku.

Nasz kot idzie do nieba.
Margaret Atwood

Nasz kot został raptownie wzięty do nieba. Nigdy nie lubił dużych wysokości, więc usiłował wbić pazury w tego niewidzialnego węża, olbrzymia dłoń, czy też orła, za których przyczyna musiał tak się wznosić, nie miał jednak szczęścia.
Gdy dostał się do nieba, było tam wielkie pole. Po polu biegało mnóstwo różowiutkich małych stworzonek, które na pierwszy rzut oka wydały mu się myszami. Potem dostrzegł siedzącego na drzewie Boga. Anioły latały wokoło, trzepocząc skrzydłami; furkotały, jak gołębie. Co jakiś czas Bóg wyciągał swoją wielką, pokrytą futrem łapę, chwytał jednego z nich w powietrzu i chrupał. Na ziemi pod drzewem leżało pełno ogryzionych anielskich skrzydeł.
Nasz kot podszedł grzecznie do drzewa.
– Miau – powiedział nasz kot.
– Miau – odparł Bóg. A właściwie bardziej zaryczał.
– Zawsze myślałem, że jesteś kotem – powiedział nasz kot – ale nie byłem pewien.
– W niebie wszystkie sprawy się wyjaśniają – odparł Bóg. – W takim kształcie postanowiłem ci się objawić.
– Cieszę się, że nie jesteś psem – odparł nasz kot. – czy mógłbym może odzyskać moje jądra?
– Oczywiście – odparł Bóg. – Są za tamtym krzakiem.
Nasz kot zawsze wiedział, że jego jądra gdzieś muszą być. Pewnego dnia obudził się z dość nieprzyjemnego snu i już ich nie było. Wszędzie ich szukał – pod kanapami, pod łóżkami, w szafach –  a one cały czas były tutaj, w niebie! Podszedł do krzaka i oczywiście oba tam były. Przytwierdziły się do niego natychmiast.
Nasz kot był bardzo zadowolony. – Dziękuję – powiedział do Boga.
Bóg czyścił swoje eleganckie, długie wąsiki. – De rien * – powiedział.
– Czy mógłbym pomóc ci łapać anioły? – zapytał nasz kot.
– Nigdy nie przepadałeś za dużymi wysokościami – odparł Bóg, wyciągając się na gałęzi w słońcu. Zapomniałam dodać, że świeciło słońce.
– To prawda – przytaknął nasz kot. – Nie przepadałem. – Było kiedyś parę peszących przygód, o których wolał nie pamiętać. – A może chociaż te myszy?
– To nie myszy – odpowiedział Bóg – Ale łap sobie, ile chcesz. Tylko nie zabijaj ich od razu. Niech trochę pocierpią.
– Mam się nimi pobawić? – zapytał nasz kot. – Kiedyś zwykle miewałem przez to kłopoty.
– To kwestia semantyki – odparł Bóg. – Tutaj nie będziesz miał przez to kłopotów.
Nasz kot wolał zignorować tę uwagę, ponieważ nie wiedział, co oznacza „semantyka”. Nie zamierzał wyjść na głupiego.
– Jeśli nie myszy, to co? – zapytał. Zdążył już na jedną skoczyć. Teraz przytrzymywał ja łapą. Rzucała się i cichutko popiskiwała.
– To dusze ludzi, którzy byli źli na Ziemi – odparł Bóg, mrużąc swoje żółtozielone ślepia. – A teraz przepraszam, czas uciąć drzemkę.
– W takim razie co robią w niebie? – zapytał nasz kot.
– Nasze niebo jest dla nich piekłem – odpowiedział Bóg. – Lubię mieć wszechświat w równowadze.

* nie ma za co (fr).
Margaret Atwood, „Nasz kot idzie do nieba” (całość) [w]: „Namiot”, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2007.

umieściła na stronie

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Cytując innych, Film i książka, Koty, Stary blog

Tagi: , , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

5 Komentarzy w dniu “Nasz kot idzie do nieba.”

  1. katec Says:

    Super! Pierwszy raz to czytałam! Genialne!
    Akurat niedawno straciłam ukochane zwierze… także dziękuje!
    Pozdrawiam

  2. Marrle Says:

    Dziękuje przeczytam dzieciom , wczoraj odeszła Elza nasza ukochana kotka :((((


  3. Mój Bob nie szuka jąder, ale on jest głupi. To pies. Mimo to Go kochamy. Ale najbardziej to kocha go Buba, jego siostra. Chociaż tak naprawdę to najbardziej z nas wszystkich kocha Bob. Bubę!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: