Pamiętnik kota Rincewinda i kotki Esme. Część druga.

Dzień dobry.

Dziś znów koci pamiętnik.

11. października 2008

SADŁO i LIZUSOSTWO, oto co mam do powiedzenia o tym przeklętym Rincewindzie.

Ale ta pikfe mogłaby być gorsza. Przynajmniej nas nie głodzi jak… jak… tamci…

12. października 2008

Pikfe jest chora. Biedna. Leżymy z nią w łóżku, żeby było jej ciepło i miło.

13. października 2008

Ta biedna pikfe nadal jest chora. Jest miła, pamięta, żebyśmy nie byli głodni (może nawet inaczej – wreszcie ktoś pamięta, żebyśmy ciągle byli najedzeni!), żeby w kuwetach było czysto, żeby woda była czysta, bawi sie z nami i nas głaszcze. Leżymy z nią w łóżku, żeby było jej ciepło i żeby wiedziała, że jej współczujemy.

14. października 2008

Biedna, nawet nigdzie dziś nie poszła. Chyba nie zabraknie dla nas jedzenia, bo ona nie będzie mogła iść do sklepu?! Wylizałem miskę po jogurcie, kiedy nie patrzyła, a w nocy zarżnęliśmy z Esme ręcznik papierowy. Ale był ubaw! Esme trochę się bała, że pikfe wstanie i zacznie wrzeszczeć, jak czasem Sybiraki w środku nocy, ale powiedziałem, że pikfe NA PEWNO nie wstanie. Nie wstała, tylko rano coś tam pomarudziła. Zabawna jest.

15. października 2008

Pikfe jest chora i nigdzie dziś nie wyszła. Znowu. ma to swoje plusy, bo cały dzień jest z nami i mamy stały dopływ jedzenia. Chyba już nigdy nie będziemy głodne, dwa szczęśliwe i syte koty.

Ta osoba, pikfe, jest bardzo spokojna. Siedzi w łóżku i czyta, a drugą ręką nas głaszcze. Trochę podżarłam jej torbę, a nawet nie wrzeszczała. Nie wiem, co Sybiraczka by ze mną zrobiła, może nową torbę? Rincewind bawił się z nią w „uha!robię z ciebie idiotę!” i pikfe świetnie się bawiła. Co chwila wyskakiwała zza murku i udawała, że łapie Rincewinda. On uciekał, chował się, ona się kładła, więc on znowu wyłaził, a ona znowu dawała się nabrać i wyskakiwała. Z uśmiechem na twarzy, chyba nie muszę dodawać. Pod koniec to już żal było patrzeć.

16. października 2008

Dzisiaj Rincewind wściekł się na pikfe, bo trzymała moją stronę! zagroził, że zawezwie Sybiraków, ale powiedziałam, że jeszcze zesłaby na nich jaka lawinę i nigdy by nie wrócili, co zamknęło mu ten obtłuszczony ryjek.

Jak zwykle Rincewind ułożył swoje tłuste cielsko na kaloryferze, sadełko ładnie spływało bokami. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak długo on się musi tam mościć, żeby złapać wreszcie równowagę między jedną obtłuszczoną stroną a drugą. Pikfe leżała w łóżku i spokojnie się temu przyglądała, a ja wskoczyłam na taboret, który stoi obok kaloryfera i spokojnie czekałam, aż gruby kocur wygodnie się ułoży. I kiedy to juz się stało, zaczęłam robić to, co wkurza go najbardziej – gryźć go w jajka. I pikfe nie zaregowała, śmiała się! Rincewind warczał i wściekał się, ale żal mu było ruszyć cielsko, więc znosił obgryzanie przez pewnien czas. A pikfe przyglądała się i śmiała z furii tego spaśloka.

Jakby pikfe była facetem, to by się do cholery nie śmiała! Bardzo śmieszne. Obydwie są na poziomie umysłowym rybki akwariowej. Rincewind.

17.października 2008

W nocy zarżnąłem kolejny ręcznik papierowy. Mieszkanie było białe. Pewnie pikfe nie bawiła się tak dobrze jak wczoraj, kiedy sprzątała papier pociety prawdziwą kocią furią.

Może się Rincewind unosić emfatycznie, ale przecież wiecie, jak długo powstrzymywał się od jedzenia 🙂 W ogóle. I myślicie, że nie łasił się o więcej?Wypisywać cuda na kiju to każdy potrafi, ale nie każdy zna znaczenie słowa „konsekwencja”.

Bo ty akurat znasz, głupia Esme. Rincewind.

Znam, Rincewind, znam. Esme.

18. października 2008

19. października 2008

O nie! Pikfe pakuje walizki! Czyżby kotogłody mieli wrócić?! Trzeba się najeść do oporu!

O nie!!! Kotogłody wróciły! A jak się cieszą, że nas widzą! I wiecie, szczyt bezczelności, podobno pikfe dawała nam jeść ponad normę. No, my mamy w tej sprawie diametralnie inne zdanie. Dobra norma jest wtedy, kiedy koteczek jest szczęśliwy, bo wtedy i jego tak zwany właściciel – bo przecież wiadomo, że w rzeczywistości jest na odwrót – jest wyspany, szczęśliwy i nie ma na głowie zrzędzącego kota. Albo dwóch.

Ale skoro Sybiraki wybierają dla nas drogę głodu, to dla siebie – drogę cierpienia!

Pikfe! Wróć!

kocur Rincewind&kotka Esmeralda

przy małym współudziale pikfe

Advertisements
Explore posts in the same categories: Koty, Wesołkowatość

Tagi:

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

5 komentarzy w dniu “Pamiętnik kota Rincewinda i kotki Esme. Część druga.”

  1. Viktoria Says:

    Świetne :))))

  2. Esmeralda & Rincewind Says:

    Chcemy jaknajenergiczniej zaprotestować przeciwko wszystkim kłamstwom przedstawionym powyżej. Jesteśmy bardzo dobrze karmione i wyjątkowo często pieszczone i za nic nie chcemy wymienić obecnej służby na osobnika zwącego się „pigwa” czy jakoś tak.

    • pikfe Says:

      Od samego rana żałuję tych biednych koteczków, siłą (i głodem z pewnością!) przymuszanych do składania fałszywych zeznań! 😉

  3. Rincewind Says:

    Esmeralda uwierzyła w te bzdury, że niby można jeść wszystko. Wykorzystała moment nieuwagi Sybiraków i zjadła gotowanego kurczaka. A efekt jest taki, że biega teraz co chwila do kuwety, która potem wygląda strrasznie, że nie wspomnę o zapachu. Jeśli służba jest akurat poza domem, to taki porządny kot jak ja nie ma gdzie załatwić swoich potrzeb. Strasznie głupia ta Esmeralda.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: