Pamiętnik kota Rincewinda i kotki Esme. Część pierwsza.

Dzień dobry.

Na dziś coś specjalnego.

4. października 2008

Jakoś dziwnie się zachowują… I spakowali walizki… Sybiraczka ciągle do kogoś dzwoni i szaleje. Jednak lepiej być kotem.

Oczywiście znowu nas zostawili! Pewnie jak zwykle wrócą pijani i rano będą jęczeć z bólu. Naprawdę lepiej jest być kotem.

Nie przyszli pijani! Wcale nie przyszli! Są za to jacyś inni!! Rincewind oczywiście – ta sprzedajna kupa tłuszczu – już się łasi, ale mnie nawet nie zobaczą! Schowałam się pod szafkami w kuchni i nie wyjdę stąd dopóki nie wróci ukochana Sybiraczka i ukochany Sybirak! Nie będę nawet jadła!

5. października 2008

Wrócili. Na szczęście. Nie lubimy innych. Esme może mówić, że jestem sprzedajny, ale jeść trzeba. Tłuszcz grzeje, a koty lubią ciepło. Ci nowi dają dużo jeść, nie mogłem nawet zjeść wszystkiego. Zresztą w nocy Esme podżerała z mojej miski! To są zasady przez małe „z”.

6. października 2008

Wzięli walizki i wyszli! Dramat! Czy oni myślą, że koty nie wiedzą co to znaczy!?

W domu są jakieś inne rzeczy, jakieś inne zapachy. To tych, co tu byli. Mam nadzieję, że ta wstrętna baba nie wróci!

Esme znowu siedzi pod szafką. Ona naprawdę jest zdziwaczała. Ja jestem elastyczny i z łatwością dostosowuję się do nowych warunków. Mam pełną miskę, ta „baba” zabiega o moje względy i drapie mnie po brzuchu. Dobrze, że nie jestem człowiekiem i nie muszę zabiegać o względy kota. To nie licuje.

Sybiraczko! Sybiraku! Gdzie jesteście?! Czy mam umrzeć z tęsknoty pod szafkami w kuchni patrząc jak Rincewind pławi się w obżarstwie i pieszczotach?! Niech go pies pożre! Tęsknię!

7. października 2008

Jadłem dziś kiełbaskę. Niezła. Ta pani ma na imię pikfe i jest miękka jak brzuch tej głupiej Esme. Wystarczy na nią spojrzeć, a ona od razu „Co, kotku? Smutno ci? Nie martw się, Sybiraki wrócą. Pewnie tęsknisz?” Akurat. Myślę o tej kiełbasie, którą ona je, więc w nadziei otrzymania od życia tego, co mi się należy, ocieram się o ramie pikfe i wymownie patrzę na kiełbasę. Pikfe pojęła. Jem kiełbasę.

Esme się nie odzywa, po tym jak powiedziałem, że jadłem kiełbasę z ręki pikfe. Wyzwała mnie od podłych zdrajców, którzy myślą sadłem. Jednak jest jakaś dziwna.

8. października 2008

Wyszłam spod szafek i chowam się za żaluzjami. Obserwuję tę dziwną osobę, a Rincewind posunął się już nawet do tego, że wychodzi jej na powitanie! I jadł jej z ręki! Znowu! Jakie to było obrzydliwe! Sprzedawczyk jeden. Sybiraczko! Sybiraku! Czemu mnie zostawiliście?!

9. października

Pikfe mówiła komuś, że jestem jak pustak. Ciekawa metafora. Postanowiłem odzyskać swoje łóżko i twardo broniłem swojego miejsca, a preferuję obronność bierną i permanentną, ale żeby od razu porównywać mnie do pustaka? Dobrze, że nie beton. Szczerze mówiąc to raczej ona jest betonem. Pół nocy stałem nad nią i darłem japę, a ona spała. Irytujące.

10. października 2008

Rano Esme weszła do sypialni i posyłając mi piorunujące spojrzenie wskoczyła na deskę do prasowania. Moim zdaniem patrzyła z zazdrością, ale przecież nigdy się do tego nie przyzna. Poza tym – o czym w swojej podłej hipokryzji nie pisze – od dwóch dni je z miski i uwierzcie mi, o wiele więcej niż tyle, żeby tylko przeżyć. Honor i godność pisane z małych liter, oto cała Esmeralda!

cdn.

kocur Rincewind&kotka Esmeralda

przy małym udziale pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Koty, Wesołkowatość

Tagi:

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

One Comment w dniu “Pamiętnik kota Rincewinda i kotki Esme. Część pierwsza.”

  1. Sybiraczka Says:

    Cudowne!!!:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: