Kulturoznawca szuka pracy. Część pierwsza.

Dzień dobry.

Postanowiłam zgromadzić razem wszystkie mojego posty(ze Starego Bloga), które dotyczyły poszukiwania pracy. Myślę, że to lektura dość ciekawa będzie.

Ja chciałam tylko przypomnieć, że skończyłam studia wyższe, z oceną bardzo dobrą na dyplomie, całkiem nieźle znam dwa języki, tylko doświadczenia brakowało. Niemądra byłam, zamiast na staże, wolałam jeździć na korepetycje, bo bardzo to lubiłam.

17 listopada 2008
Poniedziałkowy wieczór.

Dobry wieczór.
Pogoda paskudna, zimno i pada i już naprawdę wcześnie robi się ciemno. To dość męczące widzieć słońce tylko rano z tramwaju – o ile oczywiście jest słoneczny dzień.
Zwolniłam się dziś z pracy już całkiem oficjalnie, zostaje mi popracować do końca tygodnia, dokończyć swoje sprawy. I chociaż nie mam pracy od następnego poniedziałku, to mimo wszystko się cieszę, bo teraz wiem, że moja praca nie okazała się tym, czym na początku wyobrażałam sobie, że będzie.
Jeśli po niecałych dwóch miesiącach traci się całkowicie zapał i wiarę w siebie, a narasta poczucie niedocenienia i bezsilności, to chyba nie ma sensu.
Nie zwolniłam się z powodu mojej śmiesznej nieco pensyjki, tak samo jak nie zatrudniłam się z jej powodu. Chciałam coś robić, niestety okazało się, że moje pomysły są gorsze oraz za kosztowne (nie uważam, żeby takie były). Nasze wizje były całkowicie różne, dyplomatycznie rzecz ujmując.
Czułam się niedoceniona, a mój początkowy entuzjazm został pokonany w przeciągu niecałych dwóch miesięcy, w trakcie których nauczyłam się, że moje pomysły powinny być realizowane za darmo oraz że nie mam co liczyć na żadne rady, poza „zastanowimy się”. Nie chciałam świecić oczami i powtarzać tego samego ludziom wokół, liczyłam za to na konstruktywną krytykę, dyskusję, chociaż podjęcie próby wyjaśnienia mi, dlaczego nie, dlaczego pomysł jest zły lub może i dobry (za darmo), ale zbywany tylko „ach”.

27 listopada 2008
I kolejny dzień…

Wysyłanie CV – któregoś z kolei CV bez odpowiedzi – ma w sobie ogromny ładunek negatywnych emocji, że tak to jakoś głupio ujmę. Wiem, że mi nie odpowiedzą, a mimo tego to robię, wygrzebuję jakieś oferty na różnych portalach i za każdym razem mam wrażenie, że razem z tym głupim mailem wysyłam trochę swojej pewności siebie,
a niestety – nikt nie odsyła mi jej z powrotem.
Czy naprawdę tak łatwo jest wyrzucić moje pięć lat studiów i dwa języki do kosza tylko dlatego, że nie jest to wykształcenie kierunkowe albo że brakuje doświadczenia?
Okazuje się, że moje subiektywne poczucie własnej wartości – jestem inteligentna, zdolna, łatwo się uczę etc. – jest całkowicie sprzeczne z całkiem zdawałoby się obiektywnymi sformułowaniami z CV.
Nie ma znaczenia, jakim jestem człowiekiem, tylko jakim mogłabym być pracownikiem, a jak widać po mojej skrzynce mailowej, pracownikiem za szybko nie zostanę, a przecież to, jakim jestem pracownikiem liczy się do tego, jakim jestem człowiekiem.
Obiektywnie, czarno na białym – jestem do kitu. Smutne.

30 listopada 2008
Niedzielny wieczór.

Mało pisałam w tym tygodniu, szczerze mówiąc niespecjalnie miałam ochotę po rozsyłaniu CV i listów motywacyjnych, na które nikt nie odpowiada. Pewnie lepiej zrobiłabym pisząc bloga, bo tu jeszcze od czasu do czasu ktoś zajrzy i chociaż przeczyta. (…)

Nachodzą mnie takie myśli niezbyt pozytywne: co można powiedzieć o osobie, która ma 26 lat, nadal mieszka z mamą i nie pracuje? Co byście o niej powiedzieli, gdybyście mnie nie znali? 😦
Mimo wszystko trudno jest w ten sposób o sobie nie myśleć.

02 grudnia 2008
I już nie taka znowu nowość.
Dobry wieczór.
Oto minął kolejny dzień naznaczony milczeniem w sprawie cv. Dość frustrujące, ale nie siedzę z założonymi rączkami/ nie płaczę pod kołdrą/ nie snują mi się p0 głowie myśli samobójcze. Wróciłam do pisania mojego starego opowiadania i sprawiło mi to ogromną frajdę. Napisałam list do przyjaciółki. Prasowałam i sprzątnęłam w domu, żeby nie czuć się całkiem bezużyteczną. Ze Stalkerem pouczyłam się angielskiego. Znalazłam w domu kolejną książkę do przeczytania. Nie było tak źle.

09 grudnia 2008
Wtorkowe przedpołudnie.

Dzień dobry.
Dwa powody, żeby studiować na politechnikach, a nie na kulturoznawstwach 😉
1.pracuj.pl: Twojego profilu jeszcze nie odwiedził żaden pracodawca.
2. gazeta.pl: CV_pikfe :  Oglądane 0 razy.

17 grudnia 2008
Wtorkowe smutne refleksje.

Ech,
1. pracuj.pl: Twojego profilu jeszcze nie odwiedził żaden pracodawca.
2. gazeta.pl: CV_pikfe :  Oglądane 0 razy.
3. wp: Nie masz nowych wiadomości.

18 grudnia 2008
Sam początek czwartku.

Wow, dostałam dziś odpowiedź na maila w sprawie pracy.

„Szanowna Pani,
Bardzo dziękujemy za wyrażanie zainteresowania pracą w firmie x.
Pani aplikacja została przez nas rozpatrzona, jednak na kolejny etap rekrutacji zaprosiliśmy inne osoby.
Z poważaniem.”

19 grudnia 2008
Bardzo wcześnie w piątek.

P.S. 2 I z codziennych komunikatów:
1. pracuj.pl: Twojego profilu jeszcze nie odwiedził żaden pracodawca.
2. gazeta.pl: CV_pikfe :  Oglądane 0 razy.
3. wp: Nie masz nowych wiadomości.

Reklamy
Explore posts in the same categories: Stary blog

Tagi: , ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

One Comment w dniu “Kulturoznawca szuka pracy. Część pierwsza.”

  1. kucyk Says:

    przykro mi tak jak Tobie. jestem po kz tez- na uś. niestety musialam wyjechac do mniejszego miasta(w pogoni za miloscia)- i choc jestem tu szczesliwa(realizuje inne swoje pasje o zycie mi sie uklada), boleje nad brakiem kultury:( zrobilam podyplomowe z nieruchomosci i w sumie jest ok…tylko jak mysle i wspominam studia to lezka w oku sie kreci:( szkoda ze 5lat poszlo w d…a roczne studia daly mi prace:( a zawsze myslalam o jakies gazecie,teatrze…ech…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: