Kładziemy podłogę.

Dzień dobry.

W naszym domku już od poniedziałku ekipa z tartaku kładzie podłogę 🙂 Tutaj na zdjęciu pokój na dole, dziś już skończyli. Nie znaczy to jednak, że jutro się wprowadzimy – podłoga musi poleżeć, a potem jeszcze czeka ją cyklinowanie i olejowanie.

Tam, gdzie drabina kiedyś będą schody, ale raczej już po tym, jak się wprowadzimy.

Legary w sypialni na górze. Swoją drogą – cóż za arcyciekawa fotografia 😉 Ale wiecie, dla mnie to jest jeden z najpiękniejszych widoków na świecie.

I łazienka z „felerem” – bardzo krzywo jest na linii wanna – brodzik, ale jak ktoś czeka, czeka, czeka na własny domek, to różnicy mu to nie robi. A poza tym – jeden feler to nie feler, dwa felery to jest feler. A poza tą krzywizną wszystko jest jak na razie idealnie 🙂 Wanna dla Big B, brodzik (jeszcze bez kabiny, ale przyjdzie na nią czas) dla mnie.

Hmmm…. jednoczesnie zapewniam, że w rzeczywistości nasza łazienka wygląda ładniej 🙂

Nie mogę się już doczekać.

pikfe

Reklamy
Explore posts in the same categories: Życie wiejskie

Tagi: ,

You can comment below, or link to this permanent URL from your own site.

2 Komentarze w dniu “Kładziemy podłogę.”

  1. Viktoria Says:

    Wiesz czytam Twoje posty z starego Bloga i dochodzę do jednego wniosku, mam takie same odczucia w poszukiwaniu pracy, takie same odczucia (bo też poszłam do pracy bo nie chciałam siedzieć w domu za małą pensję) dotyczące pracy obecnej, dochodzę do wniosku, że w naszym dziwnym kraju nie wiadomo o co biega. Szukanie pracy to istna loteria, albo się uda, albo się nie uda.
    Pozdrawiam Gorąco 🙂 Podłoga jest cudna 🙂 uwielbiam drewno :))))

  2. pikfe Says:

    Ja myślę, że jak jest się jakimś wypasionym specjalistą i to na Ciebie polują – wtedy wiadomo, o co biega. Ale w innych wypadkach? Z moich obserwacji wynika, że z cv w zębach, na kolanach. Pamiętam, jak kiedyś czekałam 2 godziny na rozmowę, a gość w końcu nie przyjechał. Nikt nie mógł nas poinformować, nikt nie zadzwonił, nie powiedział, nie przełożył rozmowy. W końcu po prostu wyszłam. I ludzi, którzy tam byli g… to obchodziło. A to nie była praca dająca świetlane perspektywy rozwoju zawodowego i stabilizację finansową. Pomyślałam, że jeśli teraz tak traktują osoby chętne do pracy, to potem w tej pracy lepiej nie będzie. Smutek, co?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: